Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 września 2013

A. Michaelis "Baśniarz"


Baśniarz - Antonia Michaelis

Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 400

Bywa, że w następstwie z pozoru całkiem nieistotnych błahostek wszystko się zmienia. Gdyby wtedy nie zajrzała pod kanapę... Gdyby nie znalazła tej lalki... Ale stało się i właśnie tak poznała drugie oblicze cieszącego się złą sławą Abla Tannateka, w szkole znanego jako polski handlarz pasmanterią, choć w rzeczywistości zajmował się całkiem innym interesem. Domyślacie się już? Anna, wiedziona ciekawością, postanawia go śledzić, by w ten sposób dowiedzieć się o nim czegoś więcej. W ten właśnie sposób odkrywa inne jego oblicze - troskliwego brata i utalentowanego baśniarza. Fascynacja jego osobą nie przemija i Anna wkrótce zaczyna odgrywać coraz większą rolę w życiu rodzeństwa - mała Michi wprost ją uwielbia, a Abel, choć nie przyznałby się do tego wprost, również docenia jej obecność. A problemów nie brakuje, bo życie tej dwójki nie należy do łatwych. Matka, która ponoć wyjechała, ojciec, z którym nie chcą mieć nic wspólnego... Nawet samo nastawienie Abla niczego nie ułatwia. A jednak dziewczyna wciąż brnie w tą znajomość, chce być dla niego oparciem, cieszyć się z jego obecności. To uczucie sprawia, że wszystko inne przestaje się dla niej liczyć. Co z tego wyniknie?

A jeśli to, co mówią o Tannateku to prawda? Jeśli w rzeczywistości jest całkiem inną osobą? Do tego te zabójstwa... Ktoś chce go wrobić, czy może raczej to właśnie jego sprawka? Czy rzeczywiście byłby do tego zdolny?
Baśń Abla w niezwykły sposób przeplata się tu z prawdziwym życiem. Przez swoją twórczość chłopak wyraża swoje nadzieje, obawy, a także to, czego nie zamierza powiedzieć wprost. Jego baśń nie kłamie, jedyne, co należy zrobić, to odpowiednio ją zinterpretować.

"Ale za słowami czyhała ciemność, ciemność jaka panuje we wszystkich baśniach. Dopiero później,
 dużo później, zbyt późno zrozumie, że ta baśń była śmiertelnie niebezpieczna."

Anna. Cicha, spokojna, zdystansowana Anna żyjąca we wnętrzu swojej bańki mydlanej... Właśnie tak była kiedyś postrzegana. A jednak za sprawą znajomości z Ablem nabrała więcej stanowczości, nie bała się wyjść przed szereg. Zaangażowanie w problemy Tannateka i jego siostry utwierdziło ją w przekonaniu, że w rzeczywistości to właśnie jej znajomi nie mieli pojęcia o prawdziwym życiu i dylematach, które się z nim wiązały. Jeśli zaś chodzi o samego Abla pozostaje on tak samo tajemniczy jak na początku, pełen sprzeczności, naznaczony trudnym dzieciństwem. To bardzo ciekawa postać. Do tego są też znajomi Anny, którym trudno zaakceptować ten związek, oraz jej rodzice, którzy pomimo wielu obaw pragną ją wspierać. Choć otacza ją wielu życzliwych ludzi, jej wybór pozostaje niezmienny. Czy dobrze na tym wyjdzie?

"Baśniarza" miałam w planach już od dłuższego czasu. Gdy w końcu po niego sięgnęłam, przepadłam. Dryfująca gdzieś pomiędzy dziecięcymi fantazjami a'la "Mały Książę" a rzeczywistością, straciłam poczucie czasu i było mi z tym dobrze. Pragnęłam trwać w tym stanie jak najdłużej, choć po głowie nieśmiało kołatała mi myśl, że każda kolejna strona przybliża mnie do zakończenia. Ta tajemnicza, pełna niedopowiedzeń i stale przybywających pytań historia pozwoliła mi się oderwać od codzienności, a jednocześnie mieć poczucie brutalnej rzeczywistości, która otacza naszych bohaterów. Jeśli chodzi o koniec, hm... czegoś takiego się nie spodziewałam. A może raczej nie dopuszczałam do siebie takiej myśli? Tak czy inaczej, "Baśniarz" bardzo mi się podobał.

8/10

piątek, 4 stycznia 2013

M. Malzieu "Mechanizm serca"




Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 166

"16 kwietnia 1874 roku, w najzimniejszym dniu w dziejach świata, urodził się w Edynburgu chłopiec. Niska temperatura sprawiła, że jego serce zamarzło. Życie maluchowi uratowała akuszerka, która w miejsce serca wstawiła mu zegar z kukułką. Jack musi jednak unikać nadmiernych emocji. Tymczasem już jako dziesięciolatek spotyka na swej drodze małą śpiewaczkę o bardzo słabym wzroku i najpiękniejszm głosie i zakochuje się bez pamięci. Dalsze jego życie to wytrwałe, obfitujące w niezwykłe wydarzenia poszukiwanie szczęścia."

Głównym tematem jest miłość, jednak osoby, które zostały nią połączone są dość niezwykłe. Jack urodził się z zamarzniętym sercem, które trzeba było zastąpić zegarem z kukułką. Dziewczyna jest utalentowaną tancerką, jednak niemal nic nie widzi, a nie lubi chodzić w okularach. Po ich pierwszym spotkaniu Jack zrozumiał, że bez tej małej śpiewaczki jego życie straci sens. Za wszelką cenę pragnie ją odnaleźć. Czy mu się uda? Jakie przeszkody czekają na niego na drodze do szczęścia? Kogo spotka i jaki to będzie miało na niego wpływ?

"Love is dangerous for your tiny heart"

Spodziewałam się czegoś odrobinę innego, co nie znaczy, że jestem rozczarowana. Muszę przyznać, że podczas czytania od razu na myśl przyszła mi baśń, choć w trochę innej wersji, już nie dla dzieci. Książka ma w sobie pewien specyficzny, magiczny klimat, w który trzeba się wczuć. Niektóre rzeczy mogą się wydać absurdalne, jednak tak to już bywa w baśniach i nie powinno przeszkadzać w czytaniu. Jest jednak coś, co mi nie pasowało, w pewnym momencie Jack miał kilkanaście lat, a już po chwili była mowa o naszym bohaterze w wieku lat trzydziestu. Ostatecznie uznałam to za zwykłą nieścisłość.

"Przemierzymy pół Europy półkami na kółkach!
- Proponowałbym też pociąg. Presja czasu...
- Opresja?
- Też."

Książka nakłania do refleksji na temat miłości. Ponadto porusza temat odmienności, osamotnienia i zderzenia się marzeń z rzeczywistością. Z jednej strony ma w sobie to coś, ale z drugiej czegoś mi  brakowało... Choć może wzruszać, to jednak chyba nie pozostanie na długo w mojej pamięci. Mimo wszystko czytało mi się szybko i przyjemnie. Podobał mi się klimat tej książki. Byłam zaskoczona tym, czego Jack dowiedział się pod koniec, jednak nie chcę tego zdradzać, bo mogłoby to komuś zepsuć niespodziankę. Tak więc, jeśli chcecie wiedzieć o co mi chodzi, sami przeczytajcie "Mechanizm serca". Pomimo pewnych niedociągnięć uważam, że warto.

"Po pierwsze, nie dotykaj wskazówek. Po drugie, opanuj złość. Po trzecie, nigdy, przenigdy nie zakochaj się. Wtedy bowiem duża wskazówka na zawsze przebije Ci skórę, Twoje kości rozsypią się, a mechanizm serca znowu pęknie."

4/6
Książka przeczytana w ramach wyzwania czytam fantastykę. :)