Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 czerwca 2014

S. King "Cmętarz zwieżąt"



Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 204
Ilość stron: 424

Zaczęło się zwyczajnie - od przeprowadzki, która, pomijając kilka większych lub mniejszych problemów, przebiegła całkiem nieźle. Rodzina Creedów, w składzie Louis, Rachel, ich dwoje dzieci - Ellie i Gage oraz kot Church, zamieszkali w Ludlow, gdzie Louis miał wkrótce przyjąć posadę lekarza na uniwersytecie. Szybko zdołali się zaaklimatyzować, nawiązali też bardzo dobry kontakt z mieszkającym naprzeciwko starszym małżeństwem - Judem i Normą, którzy z chęcią służyli im radą. Sielankowy obrazek, chciałoby się rzec. Niestety, na nowo przybyłych czeka jeszcze wiele przeciwności.

Pewnego dnia Creedowie z inicjatywy Juda poznają Cmętarz Zwieżąt, stanowiący dowód miłości wielu pokoleń dzieci do swoich pupili. To pierwsze tak realne dla Ellie spotkanie ze zjawiskiem śmierci sprawiło, że zaczęła poważnie martwić się o swojego ukochanego Churcha. Było też powodem wręcz histerycznej reakcji Rachel, która nigdy nie zdołała otrząsnąć się z wydarzeń, jakich była świadkiem w dzieciństwie. A co z pracą Louisa? Cóż, trudno byłoby o gorszy początek, gdyż już pierwszego dnia trafił mu się śmiertelnie ranny student. Jakby tego było mało, w ostatnich chwilach swojego życia Pascow ostrzegł Louisa przed złem czającym się poza granicami Cmętarza Zwieżąt. O co mogło mu chodzić?

"Twój upadek, doktorze, i ruina wszystkiego, co kochasz, są tuż-tuż."

Choć od początku wiedziałam, że to horror, wciąż żywiłam tą irracjonalną nadzieję, że może jednak nie dojdzie do niczego znamiennego, że spokój rodziny Creed'ów nie zostanie zakłócony. Właśnie taki efekt wywierał na mnie sposób, w jaki King przedstawił tą historię. W znacznej mierze czyta się ją jak powieść obyczajową. Niepokojący klimat jest tu stale obecny, jednak dopiero przy niektórych wydarzeniach mroczne siły oddziałujące na to miejsce stają się wręcz namacalne, nieuniknione, jak antyczne fatum. Nie można jednak zrzucić wszystkiego na karb przeznaczenia. Ostatecznie to właśnie ludzie wcielają w życie swoje decyzje.

Autor umiejętnie przedstawia stopniowy rozwój szaleństwa, ludzką zdolność do usprawiedliwiania własnych czynów, a także zatracanie jasności osądu. Jednocześnie znajdziemy tu też wiele mniej ekstremalnych przykładów ludzkiego postępowania. Dramat rodziny - zwłaszcza dramat Louisa -rozwijał się powoli, ja tymczasem, nie wiedząc kiedy nastąpi ani na czym będzie polegać prawdziwy przełom, obawiałam się tej bliżej niesprecyzowanej chwili. A ta długo nie nadchodziła, potęgując moją niepewność.

Książka mi się podobała, znalazłam też sporo ciekawych cytatów; nie zmienia to jednak faktu że nieco mi się dłużyło. To z kolei może zniechęcić mniej cierpliwych czytelników. Mimo wszystko myślę, że warto, bo chociaż nie była to szczególnie straszna historia, nadal zasługuje na uwagę.

"Ziemia serca mężczyzny jest kamienista, Louis. [...] Mężczyzna hoduje w niej to, co zdoła... i opiekuje się tym."
8/10

piątek, 4 października 2013

"31.10 Halloween po polsku"



Wydawnictwo: WRCW
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 362
Seria: 31.10 Halloween po polsku (cz. 1)

"31.10 Halloween po polsku" to eksperymentalny zbiór opowiadań grozy stworzony przez ponad 20 polskich autorów (dociekliwych odsyłam na LC) i wydany w formie darmowego ebooka. Zawiera ponad 30 opowiadań o różnorodnej tematyce - zabawne, straszne, żartobliwe, poważne... W jednych występują duchy i zjawy, w kolejnych różnego rodzaju kreatury lub klątwy, jeszcze inne opisują po prostu nietypowe zdarzenia. Bywają te bardziej zagadkowe, w których chodzi głównie o ową niewiadomą, ale i te, gdzie celem jest rozlew krwi. Odmienna jest również ich obszerność i styl, w jakim zostały napisane.
Ta różnorodność sprawia, że trudno ocenić je jako całość (choć jednocześnie pozwoli każdemu znaleźć coś dla siebie). Jedne zaciekawiły mnie bardziej, inne mniej, co nie zmienia faktu, że przyjemnie spędziłam przy nich czas. Większość ma po kilka, kilkanaście stron, więc czyta się je szybko, nawet jeśli trafimy na mniej interesującą historię.

W wielu przypadkach nie obyło się bez przewidywalności, tu i tam brakowało literek, jednak pomijając te mankamenty było całkiem nieźle. Część opowiadań rzeczywiście było ściśle powiązanych z halloween, w innych podejście do tematu było bardzo swobodne. Pośród strasznych historii znalazło się też kilka, które zaliczają się bardziej do fantasy, niż opowiadań grozy, jednak tą różnorodność poczytuję jako zaletę.
Pomysł i wykonanie uważam za całkiem udane. Rzadko sięgam po zbiory opowiadań, jednak powoli staram się do nich przekonać (podobnie zresztą jak do ebooków, co idzie mi całkiem nieźle, bo w końcu mam na czym je czytać) i znalezione tu utwory wcale mnie od tego nie odwiodły. To dobra okazja, aby zapoznać się z twórczością mało znanych polskich autorów. Dodatkowo ebook urozmaicony jest czarno-białymi ilustracjami, w większości wykonanymi ołówkiem, które dodają mu klimatu i przykuwają uwagę.
Najwyraźniej nie tylko ja przyjęłam tą publikację dość entuzjastycznie, ponieważ dzięki swojej popularności po roku doczekała się kolejnej odsłony, jaką jest "31.10 Wioska przeklętych". Za jakiś czas chętnie sięgnę również po nią, a tymczasem zainteresowanych pierwszą częścią odsyłam tutaj. Myślę, że warto. :)

6/10