Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyta. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 listopada 2016

Muzycznie: Panic! at the Disco "Too weird to live, to rare to die!"

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze mi się chciało, napisałam parę recenzji płyt. Uznałam, że znów zacznę od czasu do czasu pisać o muzyce, jednak obecnie nawet nie zamierzam się silić na uznanie mojej pisaniny za recenzje - będą to raczej dość luźne przemyślenia, bez żadnych technicznych szczegółów (chociaż i wcześniej raczej ich nie było) czy ogólnych informacjach o wykonawcy.
Panic! at the Disco słucham już od dłuższego czasu, jednak dopiero jakiś rok temu zaopatrzyłam się w jedną z ich płyt. Mój wybór padł na "Too weird to live, to rare to die!", a powodem był… interesujący tytuł i naprawdę ładna okładka (tak, wiem, świetne uzasadnienie ;D). Znałam jedynie dwie piosenki ("This is gospel" i "Girls/Girls/Boys", obie bardzo polecam) z całego albumu, więc reszta była dla mnie zagadką.    ♫ poniższa piosenka ma dość... interesujący teledysk ;D
Po pierwszym odsłuchaniu byłam trochę zaskoczona. Płyta wydawała mi się jakaś… bardziej popowa niż przypuszczałam (chociaż może bardziej chodziło mi o nieco elektryczne brzmienie niektórych fragmentów), jednak powoli to wrażenie mijało (albo się przyzwyczaiłam) i z prawdziwą przyjemnością zasłuchiwałam się w kolejnych utworach. Jedną z piosenek ("Miss Jackson") Brendon Urie śpiewa razem z LOLO, o której wcześniej nie słyszałam. "Vegas Lights" ma nietypowy początek - odliczające dzieci (które słychać także w dalszej części) oraz dźwięki kojarzące się z kasynem. Co by tu więcej napisać? W tej chwili uwielbiam już wszystkie piosenki z tej płyty i właściwie nie potrafiłabym wybrać ulubionej, każda jest inna, a to, na którą się akurat zdecyduję, zależy raczej od mojego nastroju. A! Dodam jeszcze, że podoba mi się, gdy ostatnia piosenka na płycie w jakiś sposób nawiązuje do końca (podobnie jest na przykład u Placebo, o których napiszę innym razem), sama nie wiem dlaczego. W tym przypadku jest to spokojne, wręcz melancholijne "The end of all things".
Teraz z kolei marzy mi się ich najnowsza płyta - "Death of a bachelor", z której znam już kilka piosenek i każdą z nich uwielbiam. Tytułowy utwór (koniecznie posłuchajcie!) bardzo długo nie dawał mi spokoju (i wzajemnie), potem przyszedł czas na żywsze utwory, ale o tym może już napiszę kiedy indziej, o ile nowa płyta trafi w moje ręce. I już tak na koniec uraczę Was jeszcze jedną piosenką, koniecznie z teledyskiem. Bardzo podoba mi się to, że na początku został tu użyty fragment "This is gospel", dzięki czemu zespół stworzył jakby jej kontynuację w następnym utworze, "Emperor's new clothes" (również na dłuuugo wpadł mi w ucho).

środa, 12 czerwca 2013

Green Day "21st Century Breakdown"

okładka z empik.com

Tytuł płyty: 21st Century Breakdown
Autor: Green Day
Liczba utworów: 18
Gatunek: rock alternatywny, punk rock
Nośnik: CD
Rok wydania: 2009
Pochodzenie: Stany Zjednoczone
Ocena: 6/6


Green Day to punkrockowy zespół ze Stanów Zjednoczonych (dokładniej z Kalifornii) założony w 1987r. W jego skład wchodzą: Billie Joe Armstrong (wokal prowadzący, gitara, fortepian, harmonijka ustna), Mike Dirnt (gitara basowa, wokal wspierający), Tre Cool (perkusja, instrumenty perkusyjne, wokal wspierający) i Jason White (gitara, wokal wspierający). Pierwszym wielkim sukcesem zespołu była płyta "Dookie" z 1994r. sprzedana w 15 milionach egzemplarzy na całym świecie. Kolejnym najlepiej sprzedającym się krążkiem jest "American Idiot" [recenzja].


"21st Century Breakdown" to ósmy studyjny album zespołu, nad którym pracowali od 2006r. To opowieść o Christianie i Glorii mająca zachęcić ludzi do aktywnego życia politycznego. Na jego temat Billie Joe Armstrong powiedział kiedyś: "Możemy zrobić krok w bok lub powrócić do naszych korzeni. Wybraliśmy posuwanie się do przodu. Chodzi o odzwierciedlenie tego, co działo się w ciągu ostatnich trzech lat i oddanie tego w melodii z pewnym odważnym oświadczeniem."

Płyta rozpoczyna się krótkim wstępem, następnie piosenki podzielone są na trzy akty. Słuchało mi się jej bardzo przyjemnie. Pierwsze utwory, które mi się spodobały to "21st Century Breakdown", "Know Your Enemy" i "21 Guns". Płyta zdecydowanie różni się od "American Idiot". Utwory są bardzo różnorodne - jedne skoczne, inne spokojne, mające zabawiać i te o poważniejszych tematach. Ponadto jest kilka piosenek, których melodia od razu kojarzy mi się z hiszpańskimi klimatami, co było dla mnie miłym zaskoczeniem.
Poza tym warto wspomnieć o "¡Viva La Gloria!""¿Viva La Gloria? (Little Girl)" i "Restless Heart Syndrome", choć inne piosenki też mi się spodobały i z pewnością jeszcze nie raz będą rozbrzmiewać w moich głośnikach. Nie mogłabym też przejść obojętnie obok okładki płyty, która bardzo mi się spodobała. :) Dodatkowo mamy tu książeczkę z tekstami w postaci napisów i graffiti na murze.

"Do you know what's worth fighting for?
When it's not worth dying for?"




1. "Song of The Century"
Act I − Heroes and Cons
2. "21st Century Breakdown"
3. "Know Your Enemy"
4. "¡Viva La Gloria!"
5. "Before the Lobotomy"
6. "Christian's Inferno"
7. "Last Night on Earth"
Act II − Charlatans and Saints
8. "East Jesus Nowhere"
9. "Peacemaker"
10. "Last of the American Girls"
11. "Murder City (Desperate)"
12. "¿Viva La Gloria? (Little Girl)"
13. "Restless Heart Syndrome"
Act III − Horseshoes and Handgrenades
14. "Horseshoes and Handgrenades"
15. "The Static Age"
16. "21 Guns"
17. "American Eulogy"
  • A. "Mass Hysteria"
  • B. "Modern World"
18. "See the Light"

wtorek, 16 kwietnia 2013

R. Rynkowski "Razem"

okładka z empik.com


Tytuł płyty: Razem
Autor: Ryszard Rynkowski
Liczba utworów: 23
Gatunek: różne (głównie pop)
Nośnik: CD
Rok wydania: 2012
Pochodzenie: Polska
Ocena: +4/6


Ryszard Rynkowski to polski wokalista, a także kompozytor, pianista i aktor. Urodził się 9 października 1951r. w Elblągu. Już od dzieciństwa był związany z muzyką. W 1972r. przeniósł się do Warszawy i zaczął współpracę m.in. z  Operetką Warszawską. Od 1977 do 1978 roku był pianistą Grupy Bluesowej Gramine, następnie pracował w zespole Victoria Singers (później zmienili nazwę na VOX), dla którego skomponował wiele utworów. Karierę solową rozpoczął w roku 1987.

Na najnowszy album Ryszarda Rynkowskiego składają się dwie płyty - pierwsza to covery znanych piosenek w wykonaniu jego drużyny z programu "Bitwa na głosy", a druga to składanka dziesięciu jego przebojów w wersji symfonicznej z udziałem orkiestr "Sinfonia Baltica" i kameralnej z Elbląga. Dochód z jego sprzedaży ma zostać przeznaczony na Fundację Elbląg wspierającą młode talenty z tamtych okolic.
Album został wydany w tekturowym opakowaniu, w środku znajdziemy dwa zdjęcia - chóru i orkiestry. Dołączona została też książeczka, a w niej jeszcze więcej zdjęć i skład poszczególnych zespołów.

Jeśli chodzi o pierwszą płytę, spodobała mi się od razu, właściwie szybciej niż "The Voice of Poland". Znajdziemy tu piosenki po polsku i po angielsku. Utwory są różnorodne - od takich jak "Moves Like Jagger" do bardziej refleksyjnych typu "Szczęśliwej drogi już czas". Ponadto wokaliści zostali świetnie dobrani do poszczególnych piosenek. W skrócie - bardzo miło mi się tego słuchało.

Teraz druga płyta. Chyba każdy kojarzy chociaż jedną z tych piosenek, jednak tym razem mamy możliwość usłyszenia ich w nowej odsłonie. Z tymi utworami również z przyjemnością spędziłam czas, choć wolę pierwszą płytę. Właściwie nie mam nic więcej do dodania.
Jeśli ktoś jest tym zainteresowany, może posłuchać fragmentów poniższych utworów tutaj.

CD 1 – Album z chórem:
  1. The Lion Sleeps Tonight
  2. Moves Like Jagger
  3. I Believe I Can Fly
  4. Tolerancja
  5. Boogie Wonderland
  6. Szczęśliwej drogi już czas
  7. Sex Bomb
  8. No One
  9. Unchain My Heart
  10. True Colors
  11. Nie zadzieraj nosa
  12. Always Look On The Bright Side Of Life
  13. Sen o Viktorii
CD 2 – Album symfoniczny:
  1. Wypijmy za błędy
  2. Dobry dzień
  3. Natalie
  4. Nie mówimy, że to miłość
  5. Święta
  6. Za młodzi, za starzy
  7. Zwierzenia Ryśka – jedzie pociąg
  8. Bez miłości
  9. Wznieś serce nad zło
  10. Wyspa

sobota, 9 marca 2013

Muse "The 2nd Law"

okładka z empik.com

Tytuł płyty: The 2nd Law
Autor: Muse
Liczba utworów: 13
Gatunek: new prog
Nośnik: CD
Rok wydania: 2012
Pochodzenie: Anglia
Ocena: 5/6


Muse to pochodzący z Anglii zespół rockowy. Został utworzony w Teignmouht przez Matthew Bellamy'ego (śpiew, gitara, keyboard), Chrisa Wolstenholme'a (gitara basowa, keyboard, śpiew towarzyszący) i Dominica Howarda (perkusja) w roku 1994. Zespół w swojej twórczości łączy rock alternatywny, rock progresywny, muzykę poważną, funk i elektronikę, powstały w ten sposób podgatunek określamy jako new prog. Ich poprzednia płyta "The Resistance" otrzymała nagrogę Grammy za najlepszy album roku 2009.

"The 2nd Law" to szósty krążek zespołu. Prace nad nim rozpoczęły się we wrześniu 2011r.
Raczej rzadko się zdarza, żebym kupowała najnowszą płytę jakiegoś zespołu, zwłaszcza, gdy wcześniej nie poznałam zbyt wielu jego piosenek. Tym razem jednak zaryzykowałam i nie żałuję. Płyta została wydana w cienkim tekturowym opakowaniu, co najpierw mnie trochę zaskoczyło, jednak doszłam do wniosku, że nie ma to dla mnie znaczenia. Poza tym liczy się przede wszystkim to, co na płycie. ;) Dołączona jest też książeczka z tekstami urozmaicona o kilka obrazków podobnych do tego z okładki i zdjęciem zespołu.

Jako pierwszy utwór z tej płyty miałam okazję poznać "Madness", które zostało pierwszym oficjalnym singlem. Szybko wpada w ucho, przez dłuższy czas nie mogłam się pozbyć tej melodii z głowy. Co do reszty, najpierw musiałam przyzwyczaić się do dość oryginalnego brzmienia, jednak wkrótce uznałam, że jest całkiem interesujące. :) Wszystkie piosenki, w większym lub mniejszym stopniu, przypadły mi do gustu. Jako ciekawostkę dodam, że w piosence "Follow Me" Matthew Bellamy zawarł nagranie bicia serca swojego syna, a "Save me" jest pierwszą piosenką śpiewaną przez basistę zespołu (moim zdaniem ma świetny głos). W niej i "Liquid State" Wolstenholme opowiada o swojej walce z uzależnieniem od alkoholu. "Survival" było oficjalną piosenką Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie. No i wspomnę też o "Big Freeze", które również mi się podobało. Obie piosenki "The 2nd Law" (12., 13.) na początku wydały mi się dość dziwne, ale po pewnym czasie zaczęłam się do nich przyzwyczajać.
Reasumując, zespół ma ciekawe brzmienie, piosenki są różnorodne i zapadają w pamięć. Naprawdę polubiłam Muse i nie wykluczam możliwości zakupienia jakichś wcześniejszych ich albumów. Wiem, że nie każdemu ta muzyka przypadnie do gustu, jednak może znajdzie się parę osób, które podzielają moje zdanie. ;D

  1. "Supremacy"
  2. "Madness"
  3. "Panic Station"
  4. "Prelude"
  5. "Survival"
  6. "Follow Me"
  7. "Animal"
  8. "Explorers"
  9. "Big Freeze"
  10. "Save Me"
  11. "Liquid State"
  12. "The 2nd Law: Unsustainable"
  13. "The 2nd Law: Isolated System"

piątek, 8 lutego 2013

Płyta "The voice of Poland"

okładka z empik.com
ta którą posiadam jest odrobinę inna


Tytuł płyty: The Voice of Poland
Autor: różni wykonawcy
Liczba utworów: 16
Gatunek: (różne)
Nośnik: CD
Rok wydania: 2011
Pochodzenie: Polska
Ocena: 4/6


Najpierw coś o samym programie... The Voice of Poland to polski program telewizyjny emitowany w 2011r. przez TVP2. Funkcję jurorów i trenerów objęli: Adam "Nergal" Darski, Ania Dąbrowska, Andrzej Piaseczny i Katarzyna "Kayah" Rooijens. Jest to adaptacja holenderskiego "The Voice of Holland". Celem programu było odkrycie talentów wokalnych w Polsce, a główną nagrodę stanowiła propozycja kontraktu fonograficznego z wytwórnią muzyczną Universal Music Polska. Finał odbył się 10 grudnia 2011r., a zwycięzcą został Damian Ukeje. Kolejna edycja programu planowana jest na wiosnę 2013r.

Płyta "The Voice of Poland" to składanka z nagraniami kilkunastu uczestników programu w coverach znanych artystów. (Swoją drogą, niby the voice of  Poland, a mamy tu tylko jedną polską piosenkę... ;P)

Piosenka "Use Somebody" pojawia się dwa razy - w wykonaniu Damiana Ukeje i Antka Smykiewicza, co uważam za lekkie niedopatrzenie, zwłaszcza, że tego pierwszego chętniej usłyszałabym śpiewającego "Smells Like Teen Spirit". No ale to jest już mój własny wymysł. ;) Byłam też trochę zawiedziona, że wśród wykonawców nie ma Piotrka Niesłuchowskiego, który, nie ukrywam, był moim faworytem. Po pierwszych żalach nadszedł czas na wysłuchanie płyty...
Za pierwszym razem moją uwagę przyciągnęły następujące wykonania: "Bleeding Love" (4.), "Tell Me 'Bout It" (8.), "Lost" (10.) i "California King Bed" (14.). Reszta nie zapadła mi zbytnio w pamięć. Ponadto miałam wrażenie, że płyta została nagrana, że tak powiem, "na odwal". Wydawało mi się, że piosenki mogłyby być lepsze technicznie, ale zawiniło czyjeś niedbalstwo, choć z czasem przestałam to dostrzegać. Nie odnalazłam w niej nic szczególnego, jednak nie poprzestałam tylko na jednym odsłuchaniu.
Później spodobało mi się też m.in. "Ain't No Sunshine" (5.) i "Empire State Of Mind" (16.), poza tym zaczęłam doceniać świetne głosy wokalistów. Bardzo przyjemnie słuchało mi się tej płyty, choć nie jest jakaś wybitna. Gdyby nie promocja, na którą trafiłam, pewnie bym z niej zrezygnowała, a tak będę ją sobie puszczać co jakiś czas. ;)
Jeśli chodzi o piosenki, które niezbyt mi się spodobały, zalicza się do nich "The Lazy Song" (11.), którą w oryginale bardzo lubię, jednak nijak nie pasuje mi do niej głos Gabriela Fleszara, utwór wydaje mi się przekrzyczany.
Płytę polecam przede wszystkim tym, którzy oglądali "The voice...". Nie jest ona jakaś wybitna, ale miło jest znów usłyszeć głosy uczestników. ;)

Lista piosenek:
  1. Damian Ukeje – Use Somebody (Kings Of Leon)
  2. Monika Urlik – I Say A Little Prayer (Aretha Franklin)
  3. Rafał Brzozowski – Everything (Michael Buble)
  4. Karolina Leszko – Bleeding Love (Leona Lewis)
  5. Adam Miroszczuk – Ain’t No Sunshine (Bill Withers)
  6. Kasia Jaźnicka – Lost (Anouk)
  7. Filip Sałapa – Alive (Pearl Jam)
  8. Edyta Strzycka – Tell Me ‘Bout It (Joss Stone)
  9. Ares Chadzinikolau – No Woman No Cry (Bob Marley)
  10. Kasia Klimczyk – Lost (Anouk)
  11. Gabriel Fleszar – The Lazy Song (Bruno Mars)
  12. Marta Florek – Testosteron (Kayah)
  13. Maciej Moszyński – You Are The Sunshine Of My Life (Stevie Wonder)
  14. Ewa Kłosowicz – California King Bed (Rihanna)
  15. Antek Smykiewicz – Use Somebody (Kings Of Leon)
  16. Ewelina Kordy – Empire State Of Mind (Alicia Keys)
Utwory te możecie przesłuchać tutaj.

sobota, 1 grudnia 2012

Green Day "American Idiot"

okładka z empik.com

Tytuł płyty: American Idiot
Autor: Green Day
Liczba utworów: 13
Gatunek: rock, punk rock
Nośnik: CD
Rok wydania: 2004
Pochodzenie: Stany Zjednoczone
Ocena: 5/6


Green Day to punkrockowy zespół ze Stanów Zjednoczonych (dokładniej z Kalifornii) założony w 1987r. W jego skład wchodzą: Billie Joe Armstrong (wokal prowadzący, gitara, fortepian, harmonijka ustna), Mike Dirnt (gitara basowa, wokal wspierający), Tre Cool (perkusja, instrumenty perkusyjne, wokal wspierający) i Jason White (gitara, wokal wspierający). Pierwszym wielkim sukcesem zespołu była płyta "Dookie" z 1994r. sprzedana w 15 milionach egzemplarzy na całym świecie.

"American Idiot" to już siódma i chyba najbardziej znana płyta zespołu. Ma charakter rock opery, czyli zawiera pewną historię. Choć treść albumu można różnie interpretować, powszechnie przyjmuje się, że jest to historia tytułowego "Amerykańskiego Idioty", a teksty napisane zostały w formie pamiętnika fikcyjnego "Jezusa z Przedmieścia". Album miał na celu krytykowanie wojen i postępowania ówczesnego prezydenta USA - George'a W. Busha. Do kwietnia 2006r. w samych Stanach Zjednoczonych krążek ten otrzymał status pięciokrotnej platynowej płyty. Została sprzedana w około 14 milionach egzemplarzy.
Co ciekawe, album "American Idiot" powstał poniekąd przypadkowo - płyta z utworami na ich nowy album została skradziona ze studia, a zespół nie próbował jej odtworzyć. Wkrótce członkowie Green Day zaczęli tworzyć nowe piosenki.

Po pierwszym przesłuchaniu do gustu przypadło mi przede wszystkim "American Idiot". Po kolejnych zaczęłam powoli rozróżniać pozostałe utwory. Moją uwagę przyciągnęła piosenka "Are We The Waiting", tekst nie mówi nam zbyt wiele, jednak rzeczywiście przypomina wpis do pamiętnika. Trochę przeszkadza mi to, że kończy się tak nagle, jakby urwana w połowie. Ponadto w ucho wpadło mi też "She's a Rebel". Tutaj treść znów niewiele nam mówi. To po prostu luźny opis, którego nie zdołają zrozumieć osoby nie wiedzące o kogo chodzi. ;p
Dwa utwory - "Jesus of Suburbia" (bardzo lubię) i "Homecoming" - są dłuższe od innych i podzielone na pięć części.

Trudno też nie wspomnieć o pomysłowej okładce. Przedstawiony tu granat w kształcie serca stał się pewnie dla wielu znakiem rozpoznawczym Green Day. :) W środku znajdziemy książeczkę z tekstami w formie zeszytu. Czasami słowa są bardzo nabazgrane, co jednak tu pasuje.

Po raz kolejny miałam problemy ze znalezieniem klipów na youtube, które można by było odtwarzać na blogu, więc wyżej dodałam same linki do nich. :(

Utwory:
1. "American Idiot" – 2:57
2. "Jesus of Suburbia" – 9:07
  • I. "Jesus of Suburbia"
  • II. "City of the Damned"
  • III. "I Don't Care"
  • IV. "Dearly Beloved"
  • V. "Tales of Another Broken Home"
3. "Holiday" – 3:52
4. "Boulevard of Broken Dreams" – 4:20
5. "Are We The Waiting" – 2:42
6. "St. Jimmy" – 2:54
7. "Give Me Novacaine" – 3:25
8. "She's a Rebel" – 1:58
9. "Extraordinary Girl" – 3:32
10. "Letterbomb" – 4:06
11. "Wake Me Up When September Ends" – 4:45
12. "Homecoming" – 9:18
  • I. "The Death of St. Jimmy"
  • II. "East 12th St."
  • III. "Nobody Likes You"
  • IV. "Rock and Roll Girlfriend"
  • V. "We're Coming Home Again"
13. "Whatsername" – 4:12

sobota, 3 listopada 2012

Lady Pank "Maraton"

okładka z empik.com

Tytuł płyty: Maraton
Autor: Lady Pank
Liczba utworów: 10
Gatunek: rock
Nośnik: CD
Rok wydania: 2011
Pochodzenie: Polska
Ocena: 5/6

Lady Pank to polski zespół rockowy założony w 1981r. w Warszawie przez Jana Borysewicza i Andrzeja Mogielnickiego, należy on do najpopularniejszych grup w historii polskiego rocka. Skład zespołu zmieniał się kilkukrotnie, obecnie przedstawia się on tak: Jan Borysewicz (gitara solowa, śpiew), Janusz Panasewicz (śpiew), Kuba Jabłoński (perkusja), Krzysztof Kieliszkiewicz (gitara basowa).
Tutaj znajdziecie oficjalną stronę Lady Pank.

"Maraton" to już dziewiętnasty album zespołu i następca wydanej w 2007r. płyty "Strach się bać". Znajdują się na nim: "Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą", "Utracona miłość w nas", "Mój świat bez Ciebie", "Zwykła prowokacja", "Z dachu", "Swojski chaos", "Miłość to jest wszystko", "Nie mamy nic do stracenia", "Freedom time" i "Życie jak maraton". Większość utworów napisał Janusz Panasewicz, dwa są autorstwa Andrzeja Mogielnickiego, a kompozycje do wszystkich tych piosenek stworzył Jan Borysewicz. 22 lipca 2011r. zespół ogłosił, że płyta ta zdobyła status złotej.

Do gustu zdecydowanie przypadła mi pierwsza piosenka, choć inne też uważam za udane. Wpadają w ucho, a później trudno się ich pozbyć z głowy. Teksty są ciekawe, niektóre zabawne, w większości opisują życie codzienne, no i do tego świetny wokal. Przy niektórych nogi same rwą się do tańca, inne nakłaniają do przemyśleń. Przy tym krążku można się odprężyć i na chwilę zapomnieć o całym świecie. ;)

Jeśli chodzi o szatę graficzną płyty, to moim zdaniem jak najbardziej do niej pasuje. Przedstawione jest tu miasto nocą i wnętrze lokalu nazwanego Lady Pank. Na okładce widzimy członków zespołu. Do płyty dołączona jest rozkładana książeczka z tekstami piosenek i informacjami dotyczącymi wydania płyty. W tle można się dopatrzeć kilku elementów humorystycznych, takich jak przyklejone na ścianach ogłoszenia (a dokładniej ich treść) czy lodówka z napojami, na której zamiast "cola" widnieje napis "coala".

"Miłość to jest wszystko, tym bardziej gdy zepsuty świat"

Chciałam dodać jeszcze kilka piosenek, ale coś jest nie tak, więc zamiast tego podaję do nich linki:
"Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą""Mój świat bez Ciebie", "Zwykła prowokacja", "Z dachu"
Przepraszam za utrudnienia :(

To moja pierwsza opinia o płycie, chyba nie jest tragicznie. ;D Właściwie myślałam, że będzie tego trochę mniej, ale udało mi się coś napisać.