Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 września 2017

AUTUMN HAS COME. Jesienny tag książkowy

Oto tag, który podłapałam na Przeczytaj mnie. Już od pewnego czasu zastanawiałam się nad jakimś tagiem, coby pokazać, że jednak żyję i kiedyś (mam nadzieję) wrócę na stałe, tylko najpierw muszę się uporać z niemocą twórczą (co od czasu powstania bloga chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło ;__;). A wracając do tagu, będzie dość krótko, za to jesiennie i - jak to już mam w zwyczaju - dorzucę jeszcze mangi.

wtorek, 18 października 2016

Guns N' Roses Berek

TAG ten podpatrzyłam już jakiś czas temu u Bohaterki Realnej, zaciekawił mnie na tyle, by też się za niego zabrać (a w międzyczasie posłuchać dołączonych piosenek). A ponieważ wciąż kiepsko zarządzam czasem (tyle zaległych recenzji do napisania...), przyda się dodać coś luźniejszego. Przy okazji dorzucam także mangi (weszło mi to w nawyk). Oryginalnie został stworzony przez Aleksandrę z Imperium książkomaniaczki. ;)
1. Axl Rose - książka, która jest okropna, ale i tak Cię do niej ciągnie.
Hmm, ta kategoria jest trochę dziwna, można ją różnie zrozumieć. Ja pójdę za przykładem Bohaterki Realnej i zinterpretuję ją jako książkę, w której to tematyka jest w pewnym sensie okropna, a jednak warto ją przeczytać. Według mnie są to "Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte, których tematyka jest przykra, często bezlitosna, praktycznie żaden z bohaterów nie jest wyłącznie czarno-biały, czasami miałam ochotę rzucić tą książką o ścianę, a jednak nie żałuję, że ją przeczytałam, co więcej, planuję jeszcze do niej wrócić. Spośród mang wybór wydawał mi się dość prosty - Hiroaki Samura i jego "Powóz lorda Bradleya". Młode dziewczęta z sierocińców wabione wizją kariery na największych scenach w kraju (w większości) tylko po to, by stać się zabawkami w rękach czujących się bezkarnie więźniów. Nie jest to jednak wyłącznie pretekst do ukazania gwałtów i przemocy, przekaz jest głębszy i może stanowić niejako przestrogę.

2. Slash - książka, którą pokochałeś/łaś, chociaż nie czytałeś/łaś jej.
I kolejna nieco dziwna kategoria… Może wybiorę "Złodziejską magię" Trudi Canavan, z której czytaniem czekam do ukazania się całej serii. Uwielbiam powieści tej autorki, więc liczę na to, że i jej najnowsza seria będzie warta moich zachwytów. A z mang? Chyba nie mam co wybrać.

3. Duff - najwyższa książka, którą posiadasz (chodzi o wysokość grzbietu, a nie grubość).
Zdecydowanie będzie to ogromne tomiszcze, jakim jest "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa", chociaż ilustrowanemu wydaniu "Harry'ego Pottera i kamienia filozoficznego" naprawdę niewiele zabrakło. Z mang nie mam nic, co rzeczywiście wyróżniałoby się wielkością na tle pozostałych.

4. Izzy Stradlin - książka, na którą większość ludzi nie zwraca uwagi, a według Ciebie jest niesamowita.
Patrick Ness "Siedem minut po północy". Wydaje mi się, że nie jest to za bardzo znana książka, a szkoda, bo jest naprawdę świetna, a ilustracje autorstwa Jima Kaya (tego samego, który zajął się ilustrowaniem Pottera) świetnie oddają jej niezwykły klimat. Mangi wybiorę dwie. Pierwsza z nich została u nas wydana przez Waneko, a jest to "Na dzień przed ślubem" Hozumi. O niej też nie słyszałam wiele, a naprawdę ją uwielbiam. Kolejna to dosyć stara, długa i mało znana seria, nad którą rozpływałam się w zachwytach trochę ponad rok temu - "Komatta Toki ni wa Hoshi ni Kike!" (w skrócie "KomaHoshi") Abe Miyuki. Marzę o tym, żeby postawić ją sobie na półce chociaż wiem, jak bardzo jest to nieprawdopodobne.

5.  Steven Adler - książka, która wywołuje u Ciebie uśmiech na twarzy.
A żeby to jedna! To może tak wspomnę Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz - zawsze miło jest wrócić do znanych już od dawna bohaterów i pełnej ciepła rodziny Borejków. A z mang… No dobra! Wybieram "Kolegów z klasy" Nakamury Asumiko. Znam tę historię praktycznie na pamięć, ale i tak za każdym razem wywołuje uśmiech na mojej twarzy (więc pasuje idealnie).

6. Paradise City - książka, której akcja rozgrywa się w Twoim "rajskim mieście".
Barcelona z powieści Zafóna czaruje na każdym kroku, w szczególności w "Marinie" (a przynajmniej tak mi się wydaje), chociaż urok tego miasta bywa też złowieszczy. Z mang niestety nic nie przychodzi mi na myśl.

7. November Rain - książka idealna, tak dopracowana, że nie masz się do czego przyczepić.
Jak mogłabym nie umieścić tutaj mojej ulubionej powieści? Definitywnie lądują tu więc "Nasze szczęśliwe czasy" Gong Ji-young, książka piękna, cudowna, ale i przykra, którą zdążyłam przeczytać już trzy razy i nie przepuszczę żadnej okazji, by choć odrobinę ją wypromować. A z mang… okej! Chyba najbliżej tej idealności będzie "Fullmetal Alchemist" Hiromu Arakawy. Uwielbiam tę historię, tych bohaterów, po prostu całe FMA.

8. Sweet Child O'Mine - książka, która kojarzy Ci się z dzieciństwem.
Ogólnie z dzieciństwem kojarzą mi się powieści Lucy Maud Montgomery (chociaż wcale nie "Ania z Zielonego Wzgórza", którą przeczytałam dość późno), jedne z pierwszych, które przeczytałam. Zwłaszcza seria książek o Emilce zaczynająca się od "Emilki ze Srebrnego Nowiu" (a tak swoją drogą, to zaczynam się zastanawiać, czy nie wrócić niedługo do tej powieści). Moje mangowe zainteresowania nie sięgają tak daleko, więc tutaj będę musiała zostawić puste miejsce.

9. Estranged - najbardziej melancholijna książka.
Myślę, myślę… a, mam! "Okruchy dnia" Kazuo Ishiguro były bardzo melancholijną, wręcz ulotną powieścią, takim rozliczeniem się z dotychczasowym życiem kamerdynera starej daty. Czytając o jego życiu trudno chociaż od czasu nie poczuć dla niego współczucia, ale nawet gdyby dostał drugą szansę, to czy nie postąpiłby tak samo? Z mang niestety nic nie przyszło mi na myśl.

10. Don't Cry - książka o miłości, podczas której płakałeś/łaś.
"Baśniarz" Antonii Michaelis. Wciąż uważam ją za jedną z moich ulubionych książek i planuję do niej kiedyś wrócić. Ciekawe, jak odbiorę ją przy ponownym czytaniu… Z mang będzie to "Watashitachi no Shiawase na Jikan", czyli adaptacja wspomnianych już wcześniej "Naszych szczęśliwych czasów" narysowana przez Yumekę Sumomo. To z nią zapoznałam się jako pierwszą, a dopiero później z książką. Historia jest nieco zmieniona, a przede wszystkim krótsza, jednak emocji jest tu cała masa.

11. Move to the City - książka, w której bohater podróżuje.
Najpierw miałam tu umieścić "Papierowe miasta" Johna Greena, jednak później przyszło mi do głowy coś innego, mniej oczywistego, a konkretnie "Kiedy ulegnę" Chang-Rae Lee, gdzie matka wybiera się w podróż w poszukiwaniu syna. Książka do której robiłam trzy podejścia, a teraz wspominam z jakimś niejasnym sentymentem i chciałabym przeczytać ją ponownie. Z mang idealnie będzie tu pasować "Mushishi" Yuki Urushibary. Ginko podróżuje tam nie tylko ze względu na swoją pracę, ale i dlatego, że zostając za długo w jednym miejscu przyciągałby tam pełno mushi.

12. Bad Obsession - książka, na której punkcie masz bzika. 
No cóż, czy to faktycznie aż bzik nie jestem pewna, ale chyba pozostaje mi ponownie wpisać "Nasze szczęśliwe czasy". Chociaż… może lepiej zaliczyć do tej kategorii "Portret Doriana Greya" Oscara Wilde'a (przeczytany jak dotąd dwa razy)? Tak czy inaczej, wymieniam obie te powieści. A z mang, już bez wahania, wpisuję "Kolegów z klasy" wraz z kontynuacjami ("Sotsugyousei", "O.B.") i spin-offem ("Sora to Hara"). Tak, to można nazwać bzikiem. Uwielbiam Sajou i Kusakabe, ich relację, historię, praktycznie wszystko, co z nimi związane i właśnie z ich powodu zdecydowałam się pierwszy raz kupić artbooka.

Jeśli ktoś jest chętny, zapraszam do udziału! :)

środa, 16 grudnia 2015

Winter is Coming Book TAG

Po zobaczeniu tego TAGu u Sherry uznałam, że to całkiem dobry pomysł. No i dorzuciłam do tego mangi. ;)
ŚNIEG. Jest piękny, kiedy pada po raz pierwszy, ale później zaczyna się topić. Książka/seria książkowa (manga), której uwielbiałeś początek, a w połowie zdałeś sobie sprawę, że już dłużej tego nie lubisz.
Właściwie, to nie przypominam sobie żadnej takiej książki.
Może nie tyle nie lubię, co raczej moje zainteresowanie tą serią w międzyczasie gdzieś uleciało. Tak więc do tej kategorii wybieram "Kuroshitsuji" Yany Toboso, którą to mangę przestałam zbierać po dwudziestu tomach.

PŁATEK ŚNIEGU. Coś pięknego i zawsze wyjątkowego. Wybierz książkę (mangę), która wyróżnia się, która jest inna od wszystkich książek, które czytasz.
Pierwsza moja myśl to "Nasze szczęśliwe czasy" Gong Ji-young, którą zdecydowanie mogę nazwać wyjątkową (oraz jedną z moich ulubionych) i zamierzam to podkreślać przy każdej możliwej okazji.
Okej, tutaj ląduje "Koimonogatari" Tagury Tohru, które uważam za prawdziwą perełkę wśród tematyki BL.

BAŁWAN. To zawsze jest zabawa, kiedy buduje się go z rodziną. Wybierz książkę (mangę), którą mogłaby przeczytać cała rodzina.
Cóż, najłatwiejszą opcją byłby pewnie "Harry Potter", ale spróbuję się wysilić na nieco więcej oryginalności. A więc... może tak "Księga Cmentarna" Neila Gaimana? Myślę, że się nada.
Przy okazji jednego z poprzednich TAGów w podobnej kategorii wymieniłam "Fullmetal Alchemist", tym razem wybiorę zdecydowanie krótszą opcję, a konkretnie "Cześć, Michael!" Kobayashiego Makoto. Krótka, w małym formacie, pełna humoru manga, szkoda tylko, że nakład jest już na wykończeniu, a części tomów już po prostu nie ma.

ŚWIĘTA. Wybierz książkę (mangę), która jest pełna szczęścia, która sprawia, że robi ci się cieplej w środku po przeczytaniu jej.
Pełna szczęścia? Przyznam, że z początku kompletnie nie miałam pomysłu na coś takiego, aż w końcu mnie olśniło - Jeżycjada! Uwielbiam tę serię Małgorzaty Musierowicz, a wspomniane w tej kategorii uczucie wzbudziła we mnie ostatnio najnowsza jej część - "Feblik". Chcę już kolejną!
Poddaję się! Nie mogę wymyślić nic, do czego nie miałabym w tej kategorii zastrzeżeń.

ŚWIĘTY MIKOŁAJ. On przynosi wspaniałe prezenty. Wybierz książkę (mangę), którą chciałbyś dostać na Gwiazdkę.
Tylko jedną? Mogłabym ich wymienić całą masę! No ale skoro tak, to może "Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej". Jestem bardzo ciekawa tych historii.
Z mang aktualnie najbardziej marzy mi się "Utsubora" Nakamury Asumiko (wydanie po angielsku).

BITWA NA ŚNIEŻKI. To może być bolesne, zostać uderzonym przez śnieżkę. Wybierz książkę (mangę), która rani, która sprawia, że czujesz silne emocje, jak złość lub smutek.
Do tej kategorii pasowałoby większość książek z gatunku NA, jednak chciałabym tu wyróżnić Antonię Michaelis z jej "Baśniarzem" i "Dopóki śpiewa słowik", które wzbudzają każdą z powyższych emocji, a nawet więcej.
Hmm... a z mang? Z początku jakoś nie miałam pomysłu, a gdy w końcu coś wymyśliłam, nie mogłam zdecydować, którą z tych serii wybrać. No dobrze! Niech będzie pierwsza myśl, czyli "Mars" Fuyumi Soryo.

JAZDA NA SANKACH. Wszyscy kochaliśmy to, gdy byliśmy młodsi. Wybierz książkę (mangę), którą uwielbiałeś, kiedy byłeś dzieckiem.
No to może tak "Emilka ze Srebrnego Nowiu" Lucy Maud Montgomery (a właściwie cała seria o Emilce)?
Tym razem muszę odpuścić, mang nie czytam od aż tak dawna, by móc się wypowiedzieć... Chyba że mogę podciągnąć pod tę kategorię "Króla szamanów", którego w dzieciństwie poznałam jako anime i dopiero teraz powoli nadrabiam mangową wersję? Liczy się? ;)

ODMROŻENIE. Wybierz książkę (mangę), która bardzo cię zawiodła.
Bardzo? Chyba nie jestem aż tak krytyczna w stosunku do książek, albo miałam szczęście nie trafiać na te naprawdę kiepskie. Jeśli już mam coś wybrać, to niech będzie "Ever" Alyson Noel.
To nie do końca manga (bo powstała całkowicie w Polsce), jednak tutaj najbardziej pasuje mi "Basement" Magdaleny "Lyon" Lech, po którym spodziewałam się czegoś więcej.

RENIFERY. Coś, co jest nam bliskie. Wybierz książkę (mangę), która ma dla ciebie dużą wartość sentymentalną.
Co prawda nie chciałam się powtarzać, ale tutaj chyba też umieszczę "Emilkę ze Srebrnego Nowiu" Lucy Maud Montgomery. To jedna z pierwszych książek, które naprawdę pokochałam, jedna z tych, dzięki którym stałam się molem książkowym, więc bardzo się cieszę, że kiedyś na nią trafiłam.
Hm... To może tak "Seven Days" od duetu Rihito Takarai i Venio Tachibany? To jedna z pierwszych mang, jakie czytałam na skanach (a końcówkę nawet po angielsku), a obecnie mogę się już cieszyć papierowym wydaniem na półce. Jakiś większy sentyment nie przychodzi mi w tej chwili na myśl.
Jeśli ktoś zastanawia się nad zrobieniem tego TAGu, to jak najbardziej zachęcam. :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

O filmach co nieco: Księga życia, Psycho-Pass Movie + URL Song TAG


Tytuł: Księga życia
Reżyser: Jorge R. Gutierrez
Rok: 2014
Czas trwania: 1h 35 min.
Produkcja: USA
Gatunek: animacja, fantasy, przygodowy
Ocena: 8/10

Dwoje władców podziemnych światów - Krainy Pamiętanych i Krainy Zapomnianych - zakładają się o to, czy ludzie są istotami o czystych sercach. Rozstrzygnąć ma to klasyczny spór - dwóch przyjaciół zabiegających o względy tej samej dziewczyny. Dobra i uczciwa La Catrina wybiera na swojego przedstawiciela Manolo, który, choć wychowany w rodzinie matadorów, marzy o karierze muzyka. Wybór zdradzieckiego Xibalby pada na Joaquina, który, tak jak jego ojciec, pragnie stać się bohaterem miasta. Ich wybranka, Maria, zostaje wysłana na nauki, dlatego też ponownie widują się dopiero po latach, a wtedy kumulowane dotąd uczucia ożywają z jeszcze większą siłą. I gdyby zostawić to wszystko własnemu biegowi, pewnie obyłoby się bez większych kłopotów. Problem w tym, że Xibalba nie zamierza grać fair i Manolo wkrótce trafia do zaświatów. Czy z tej sytuacji istnieje jakieś dobre wyjście? Czy młodzieniec zdoła powrócić do ukochanej, przekreślając tym samym plany Xibalby?

Miłość, która okazuje się silniejsza od śmierci? Brzmi dość typowo, prawda? Nie zamierzam Wam wmawiać, że jest inaczej. Praktycznie od samego początku wiemy, kto zdobędzie serce Marii (nie wspominając, że sugeruje nam to już sam plakat), a jednak czar, jaki roztacza wokół siebie ten film sprawia, że wszystko to przestaje mieć znaczenie - chciałoby się go po prostu dalej oglądać, zachwycając się kolejnymi jego elementami. A mogę Was zapewnić, że jest czym. Po pierwsze, "Księga życia" jest bardzo atrakcyjna wizualnie - ciekawe projekty postaci, widoczne właściwie we wszystkim meksykańskie klimaty, a do tego cała feeria barw. To z kolei świetnie łączy się z samą historią i jej przedstawieniem, właśnie jako opowieści z tajemniczej Księgi życia. Następnie Maria, która nie jest damą w opałach czy żadną inną mdłą postacią, która ot tak da się uwieść. Od razu widać, że ta dziewczyna ma własną wolę i całkiem silny charakter. Kraina zmarłych stanowi kolejną zaletę - została przedstawiona w bardzo ciekawy sposób. Pisząc o tej produkcji nie mogłabym też zapomnieć o muzyce, która towarzyszy nam praktycznie cały czas. I na nią duży wpływ miał meksykański charakter całości. Najbardziej zapadł mi w pamięć ten utwór, choć nie tylko on zasługuje na uwagę. I chociaż produkcje animowane zwykle są z góry klasyfikowane jako filmy dla dzieci, jestem pewna, że niejeden dorosły znalazłby w "Księdze życia" coś dla siebie, a sama na pewno jeszcze do niej wrócę.


Tytuł: Psycho-Pass Movie
Reżyser: Katsuyuki Motohiro, Naoyoshi Shiotani
Rok: 2015
Czas trwania: 1h 53 min.
Produkcja: Japonia
Gatunek: akcja, sci-fi, anime
Ocena: 8/10

To już trzecia odsłona "Psycho-Pass", tym razem zdecydowanie krótsza od poprzednich, a jednak wciąż całkiem interesująca.
System Sybilla zostaje wprowadzony w dotąd trawionym wojnami domowymi kraju, co wcale nie oznacza, że od razu zrobi się spokojnie, oj nie. Gdy w Japonii zostają zatrzymani pochodzący stamtąd terroryści, na jaw wychodzi niejasne powiązanie między byłym Egzekutorem, Kougamim Shinyą a grupą sprzeciwiającą się tamtejszej władzy. To z kolei mobilizuje inspektor Tsunemori Akane do podjęcia działania. Już na miejscu Akane dostrzega, że System Sybilli - w samej Japonii nieakceptowany przez wiele osób - będąc dopiero w powijakach, tym bardziej stanowi kwestię sporną. Co więcej, wygląda na to, że tamtejsza władza nie wywiązuje się należycie ze wszystkich punktów traktatu. Czy uda się zaprowadzić tam porządek? No i jest jeszcze Kougami. Czyżby stał się zwykłym przestępcą, a może za jego postępowaniem kryje się coś więcej?

"Psycho-Pass" wciąż trzyma poziom, poza tym miło było znów zobaczyć tych bohaterów w akcji, zwłaszcza Kougamiego, na którego nie było co liczyć w drugiej serii. Trudne wybory, niesprawiedliwość, okrucieństwo, wolna wola przeciwko ograniczeniom nałożonym przez Sybillę - tego typu problemy są tu stale obecne, Akane, wiedząc o funkcjonowaniu obecnego społeczeństwa znacznie więcej, niż przeciętny obywatel, niesie równie duże brzemię. Nieustanne rozterki mogą być naprawdę przytłaczające, a jednak bohaterka nie poddaje się, choć jej ideały są nieustannie wystawiane na próbę, a system, który pomaga chronić wcale nie jest idealny. Przechodząc już do Kougamiego, dowiemy się nieco więcej o tym, jak wyglądało jego życie po ucieczce, co na pewno zastanawiało wiele osób. Film już sam w sobie jest całkiem niezły, jednak nie radzę oglądać go bez znajomości wcześniejszych części - można w ten sposób wiele stracić.

Tym, co zdecydowanie muszę pochwalić jest kreska i nie chodzi tu tylko o projekty postaci (choć i te są niczego sobie - w końcu jak tu narzekać, gdy można sobie wręcz do woli patrzeć na Kougamiego, a i Ginoza w długich włosach prezentuje się całkiem nieźle). Wręcz przeciwnie - największe wrażenie zrobiły na mnie starannie i bardzo skrupulatnie stworzone tła, które wyglądają bardzo realistycznie. Dalej muzyka - "Who What Who What" od Ling Tosite Sigure na początku (cieszę się, że i tym razem twórcy się na nich zdecydowali) oraz ending, ten sam, co w pierwszym sezonie - "Namae no nai Kaibutsu" od EGOIST. Należałoby też wspomnieć o czymś jeszcze - w filmie usłyszymy zarówno kwestie po japońsku, jak i po angielsku (i wcale nie jest ich mało), z czym seiyuu poradzili sobie różnie - raz lepiej, raz gorzej. Czasami więc usłyszymy zrozumiałą, choć niekoniecznie płynną angielszczyznę, a czasami nieudolne próby porozumiewania się w tym języku z dużą pomocą katakany. Nie było to jednak szczególnie uciążliwe, poza tym dla tego filmu warto przymknąć oko na marne igirisu.

URL Song TAG
Do tego TAGu zostałam nominowana przez Kandis, za co bardzo dziękuję (gdyby nie to, w ostateczności pewnie samozwańczo bym się na to zdecydowała :P). TAG z początku wydaje się nieco kłopotliwy, zwłaszcza jeśli ma się długą nazwę bloga, jednak wcale taki nie jest. Szczerze mówiąc, aż zdziwiłam się, jak szybko dotarłam do ostatniej literki. Mogłabym tak jeszcze dłuższą chwilę wymieniać. :3
KROPLE SZCZĘŚCIA

K - Kanzen Kankaku Dreamer ONE OK ROCK
Jedna z moich ulubionych piosenek tego zespołu (w końcu jedną trudno by było wybrać)

R -Rokutousei no Yoru Aimer


O - Over And Over Three Days Grace


P - Protege Moi Placebo
Brian Molko ma tutaj taki piękny akcent ♥

L - Leave Out All The Rest Linkin Park


E - Even You Brutus? Red Hot Chili Peppers


S - Scenariusz dla moich sąsiadów Myslovitz
Bardzo lubię tę piosenkę :3


Z - Zombie The Pretty Reckless


C - Come as You Are Nirvana


Z - Zanim odejdę Ukeje
Chciałam dobrać jakąś jego piosenkę, a akurat na Z trochę brakowało mi opcji


E - Enigmatic Feeling Ling Tosite Sigure


S - Speed and Friction amazarashi
Teledysk jest dość nietypowy, jednak piosenkę uwielbiam


C - Core Pride UVERworld


I - I Write Sins Not Tragedies Panic! At The Disco


A - Ashita, Boku wa Kimi ni Ai ni Iku Wakaba

poniedziałek, 14 września 2015

Stosik 5/2015 + Courtship Book(& Manga)TAG

Tym razem wszystkie mangi są od Hanami (45% obniżki nie zdarza się codziennie), choć początkowo przodować miało "Fullmetal Alchemist". Niestety, wciąż czekam na przesyłkę (mam nadzieję, że wkrótce się doczekam), a nie chciałam dalej zwlekać ze stosikiem, zwłaszcza że książek zebrało się już całkiem sporo, a kolejne, szczególnie te z biblioteki, już mam upatrzone. Cztery książki (i ebooki) znalazły się w stosiku z mangami, bo wcześniej o nich zapomniałam. A tak poza tym, postanowiłam pójść za przykładem myszy i pochwalić się moim/brata gryzoniem. Przedstawiam więc koszatniczkę i to od razu na trzech zdjęciach, ażebyście mogli ją sobie lepiej obejrzeć. :3
Jirou Taniguchi "Odległa dzielnica" - Od dłuższego czasu miałam ją w planach, jednak cena mnie zniechęcała. Jak dobrze, że w końcu trafiła się porządna promocja!
Hideo Azuma "Dziennik z zaginięcia" - Zaciekawiła mnie dopiero niedawno, podczas gdy wcześniej praktycznie wcale nie zwracałam na nią uwagi. Na razie przeczytałam tylko kawałek, jednak zapowiada się całkiem ciekawie.
Usamaru Furuya "Muzyka Marie" (1,2) - Od dawna planowałam jej zakup, więc skorzystałam z okazji.
Daisuke Igarashi "Pitu pitu" (1,2) - Od dłuższego czasu obiecuję sobie, że bliżej poznam japońską mitologię i jakoś nic z tego nie wychodzi. Ostatecznie postanowiłam zacząć od historii inspirowanych japońskim folklorem.
J. Chmielewska "Studnie przodków" - Moja kolekcja kryminałów Chmielewskiej ma sporo luk. I tak chyba nie skompletuję całości, jednak skoro już rzuciła książka mi się w oczy, wzięłam ją.
O. Rudnicka "Do trzech razy Natalie" - Z biblioteki. Gdy tylko przypadkiem zobaczyłam na jednej z półek najnowszą powieść o przygodach sióstr Sucharskich, nie wahałam się ani chwili.
C. R. Zafon "Cień wiatru" - Z biblioteki. Od tak dawna planowałam się zabrać za tę książkę, a jednak wciąż nie wychodziło. W końcu do mnie trafiła, więc czas się za nią zabrać.
T. Canavan "Królowa Zdrajców" - Z biblioteki. Szkoda mi, że to już ostatni tom tej trylogii, a więc i pożegnanie z Imardinem, okolicznymi krainami i tak mi już dobrze znanymi bohaterami, ale kiedyś musiało to nastąpić.
S. Simukka "Białe jak śnieg", "Czarne jak heban" - Ebooki. Chociaż pierwsza część mnie nie zachwyciła, czytało się ją szybko i całkiem przyjemnie, dlatego żałowałam, że nie kupiłam całej serii, gdy jeszcze była na naprawdę sporej przecenie. Tym razem były nieco droższe, jednak i tak postanowiłam skorzystać z okazji.
V. C. Andrews "Ogród cieni" - Z biblioteki. Uznałam, że czas zakończyć moją przygodę z mieszkańcami Foxworth Hall. Może nie definitywnie, bo "Kto wiatr sieje" zapisało się w mojej pamięci na tyle pozytywnie, że nie wykluczam możliwości sięgnięcia po tę książkę jeszcze raz. Już przeczytana.
A. Olejnik "Dante na tropie" - Z biblioteki. Już od jakiegoś czasu miałam tę książkę na oku (chociaż najpierw celowałam raczej w "Zabłądziłam" tej autorki), a skoro akurat rzuciła mi się w oczy, zabrałam ją ze sobą. Już przeczytana.
J. Ćwiek "Kłamca 1" -Przekonana, że jest w bibliotece, nie planowałam zakupu tej książki, jednak gdy w końcu dowiedziałam się, że tak nie jest, czym prędzej ją kupiłam. Chcę w końcu poznać tę historię. Już przeczytana.
C. S. Lewis "Dopóki mamy twarze" - Okazję na przeczytanie wszystkich "Opowieści z Narnii" jakoś przegapiłam i nie potrafię się zmotywować do sięgnięcia po tę serię, jednak postanowiłam zapoznać się z inną książką Lewisa.
Oh Jeonghui "Ptak" - Literatura koreańska po raz kolejny i myślę, że nie ostatni. To już mi powoli wchodzi w nawyk.
A. Pruska "Literat" - Od dłuższego czasu miałam tę książkę na oku, a niecałe 10zł to zachęcająca cena.
A. Bradley "Zatrute ciasteczko" - Jakoś zapadło mi w pamięć, że chcę ją przeczytać.
E. Johansen "Królowa Tearlingu" - Wystarczyła jedna recenzja, bym zdecydowała się na tę powieść i nie żałuję, jednak teraz pozostaje mi czekać na kolejną część. Już przeczytana.
E. Gaskell "Panie z Cranford" - Wprost uwielbiam niektóre promocje na czytam.pl! Tę i dwie książki niżej dorwałam za naprawdę dobrą cenę - niecałe 8zł każda. Uznałam, że na początek przeczytam coś krótszego od pani Gaskell.
E. Gaskell "Północ i południe" - Jestem bardzo ciekawa powieści tej autorki, tym bardziej, że ostatnio naszło mnie nieco na klasykę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
J. Austen "Rozważna i romantyczna" - Po "Dumie i uprzedzeniu" czas na kolejną powieść Austen.
A. Bronte "Lokatorka Wildfell Hall" - Bardzo ciekawi mnie ta książka.
M. Kondo "Magia sprzątania" - Nie, to nie był mój pomysł, ale tak się złożyło, że dostałam tę książkę (czyżby jakaś aluzja?). Skoro już ją mam, to może kiedyś przeczytam.
No i mały bonus - płyta "Californication" od Red Hot Chili Peppers. Była akurat na sporej promocji, więc uznałam, że się na nią skuszę, zwłaszcza że dawno nie kupowałam żadnych płyt. Tak to już jest, gdy słucha się głównie japońskich utworów, które, o ile w ogóle są dostępne w Polsce, raczej nie zachęcają ceną...

Wspominałam już, że spodobały mi się TAGi książkowe. Teraz, gdy tylko znajdę jakiś ciekawy, próbuję przyporządkować do niego książki. A ponieważ czasami mam tendencję do utrudniania sobie życia (ale tylko troszeczkę) dodatkowo dokładam do tego mangi - zawsze to jakieś urozmaicenie. W przyszłości możecie się więc spodziewać kolejnych TAGów.
taka mała informacja, zdjęcie jest mojego autorstwa :3
Faza 1. Zauważenie.
Książka/manga, którą kupiłam ze względu na okładkę.

"Malarz świata ułudy" Kazuo Ishiguro właściwie nie do końca tu pasuje, ponieważ spore znaczenie miał także tytuł, który od razu mnie zachwycił, poza tym wcale tej książki nie kupiłam, tylko wypożyczyłam. Mimo wszystko to właśnie ta powieść pierwsza przyszła mi na myśl. Z mang wybrałam "Time Killers" Kazue Kato, którego obwoluta jest naprawdę ładna, choć i tu znajdą się pewne nieścisłości z dopasowaniem - kupiłam ją bardziej ze względu na samą autorkę.

Faza 2. Pierwsze wrażenie.
Książka/manga, którą kupiłam ze względu na opis.

Bo niby tylko jedna taka była? Chociaż jeśli wziąć pod uwagę książki, po które sięgnęłam jedynie przez opis, bez wgłębiania się w opinie na ich temat, to już prędzej. "Siedem szklanek" Magdaleny Zych od razu mnie zainteresowało i mogę stwierdzić, że było warto. Tego typu powieści (które najprościej będzie określić jako BL) są u nas raczej rzadkością (w przeciwieństwie do mang), a do tego autorka jest Polką. A z mang? Może Tetsuya Tsutsui i jego "Prophecy", na które zdecydowałam się praktycznie od razu? Chyba pasuje.

Faza 3. Słodkie rozmówki.
Książka ze świetnym stylem pisania.

Od pierwszej chwili wiedziałam, co wybiorę do tej kategorii. Uwielbiam styl Trudi Canavan i mogłabym całymi godzinami zaczytywać się w jej książkach. Mam tu na myśli głównie Trylogię Czarnego Maga, jednak inne jej serie również potrafią niesamowicie wciągnąć w przedstawiony w nich świat. Styl pisania to bardziej książkowa kwestia, więc odpuszczę tu sobie dopasowywanie mangi.

Faza 4. Pierwsza randka.
Pierwszy tom serii, który sprawił, że miałam ochotę od razu zabrać się za kolejne.

Wiele jest takich książek, jednak na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje "Czerwień rubinu" Kerstin Gier, po której nie tylko miałam ochotę od razu zabrać się za kolejne, ale właśnie tak zrobiłam. W związku z tym Trylogia Czasu stanowi dla mnie nierozłączną całość i nie wyobrażam sobie, żebym miała czekać na kolejne części. Spośród mang też będzie tego sporo, ale obstawiałabym "Orange" Takano Ichigo albo "Pandora Hearts" Jun Mochizuki. Inna sprawa, że na razie nie miałam okazji przeczytać więcej niż jednego tomu tych mang. Oby szybko się to zmieniło.

Faza 5. Nocne rozmowy telefoniczne.
Książka/manga, przy której przetrwałam noc.

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przesiedziała nad książką do rana, jednak całkiem blisko byłam przy okazji czytania "Morza Spokoju" Katji Millay, a gdy w końcu dałam za wygraną, niebo zaczynało się już rozjaśniać. Podobnie z mangami, choć w tym przypadku siedziałam chyba krócej. Akcja "Tokyo Ghoula" Sui Ishidy akurat cały czas przyspieszała, jedne wydarzenia goniły kolejne i zwyczajnie nie mogłam się od niej oderwać.

Faza 6. Zawsze w myślach.
Książka/manga, o której nie mogę przestać myśleć.

Nie jest to już tak aktualne, jednak to o "Baśniarzu" Antonii Michaelis długo nie mogłam przestać myśleć. Podszyta mrokiem baśniowość, pełen magii, ale i niepokoju klimat i wszystko to, co sprawiało, że do samego końca łudziłam się, że historia potoczy się inaczej - właśnie przez to "Baśniarz" przez długi czas nie dawał mi spokoju. Spośród mang wybieram "Komatta Toki ni wa Hoshi ni Kike" Abe Miyuki. Kiedy już zaczynałam czytać tę serię, pochłaniałam rozdział za rozdziałem, dopóki nie miałam dość, a jeśli próbowałam się oderwać, myśl o niej nie dawała mi spokoju. Co prawda po jakimś czasie mi przechodziło, jednak takie etapy manii na "KomaHoshi" zdarzały się wielokrotnie.

Faza 7. Kontakt fizyczny.
Książka/manga, którą kocham za towarzyszące jej feelsy.

Najpierw planowałam wymienić tu inną powieść, jednak ostatecznie przypisałam ją do innej kategorii. Tutaj trafia więc "Siedem minut po północy" Patricka Ness'a - historia dość krótka i pełna klimatycznych ilustracji, a jednak głęboka i poruszająca. Miałam tej mangi nie wymieniać, skoro poniżej zdecydowałam się na jej pierwowzór, jednak nic nie pasuje tu tak dobrze jak ona. Przedstawiam więc "Watashitachi no Shiawase na Jikan" ilustrowane przez Yumekę Sumomo (znaną też jako Sahara Mizu).

Faza 8. Spotkanie z rodzicami.
Książka/manga, którą chcę polecić rodzinie i znajomym.

Tutaj po prostu musiały się znaleźć "Nasze szczęśliwe czasy" Gong Ji-young. Najpierw zapoznałam się z tą historią w formie mangi, jednak jej książkowy pierwowzór, co prawda trochę inny, również bardzo mi się spodobał (i równie dobrze mogłabym go przypisać do fazy 7.). Aktualnie to właśnie "Nasze szczęśliwe czasy" uważam za swoją ulubioną książkę. Z mang praktycznie od razu przyszło mi na myśl "Fullmetal Alchemist" Hiromu Arakawy i podtrzymuję ten wybór. Ważne kwestie, ciekawa akcja, świetnie wykreowani bohaterowie i sporo humoru - oto kilka z powodów, przez które wybrałam właśnie tę 27-tomową serię.

Faza 9. Myślenie o przyszłości.
Książka/manga, którą będę czytała wiele razy w przyszłości.

Zdecydowanie będą to "Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte. Powieść ta wywarła na mnie ogromne wrażenie, a podczas lektury towarzyszyła mi niezliczona ilość emocji, często przeczących sobie nawzajem. Tę książkę zdecydowanie przeczytam jeszcze niejednokrotnie. Wspomnę jeszcze, że sporą konkurencję stanowi dla niej "Portret Doriana Graya" Oscara Wilde'a (jak już kiedyś wspomniałam, nie przegapię żadnej szansy, by móc tę powieść zarekomendować). Z kolei mangi, zwłaszcza te krótkie, mają to do siebie, że ich ponowne przeczytanie nie stanowi większego problemu. Co za tym idzie, mogłabym ich tu wymienić całą masę, ale ograniczę się do jednej, mianowicie "Seven Days" powstałe w wyniku współpracy Venio Tachibany (scenariusz) i Rihito Takarai (rysunki). Bardzo lubię kreskę w tej mandze, a historia jest naprawdę urocza i - co ważne - pełna dobrze wkomponowanego humoru. Wszystko to sprawia, że "Seven Days" za każdym razem czytam z niesłabnącym entuzjazmem.

A jak wyglądałyby Wasze zestawienia?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Stosik 4/2015 + Otaku Camp + LBA

Tym razem głównie mangowo. Już i tak mam spore zaległości jeśli chodzi o książki, a nie chcę ich dodatkowo powiększać (chociaż książek oczywiście nigdy za wiele).
Kobayashi Makoto "Cześć Michael!" (5) - Z wymiany. Z początku nie przypuszczałam, że na mojej półce znajdzie się kolejny tomik Michaela, jednak z chęcią skorzystałam z okazji. Szkoda, że nie mam kompletu.
Ai Yazawa "Kagen no Tsuki" (2,3) - W końcu postanowiłam dokupić pozostałe tomy. Wciąż nieprzeczytane.
Hiroshi Sakurazaka, Takeshi Obata "All You Need Is Kill" (1,2) - Kupione na obozie. Od dawna miałam tę mangę w planach, zarówno przez wzgląd na historię, jak i odpowiedzialnego za rysunki Takeshiego Obatę. Wciąż nieprzeczytane.
Sui Ishida "Tokyo Ghoul" (1) - Uznałam, że najpierw kupię pierwszy tom i wtedy zdecyduję, czy zbierać pozostałe. Niby znam już całość, ale może jednak warto byłoby postawić sobie tę serię na półce...
Jun Mochizuki "Pandora Hearts" (1) - Już od dawna miałam tę mangę w planach, ale zawsze znajdywało się coś innego. W końcu się doczekała.
Yana Toboso "Kuroshitsuji" (20) - Nie wiem, czy będę zbierać dalej, jednak postanowiłam dobić do pełnej liczby tomów. I chyba jednak na tym poprzestanę.
Sakiya Haruhi, Yamamoto Kotetsuko "Zawrócić czas" (1) - Właśnie na tę mangę Kotetsuko już od dłuższego czasu liczyłam, więc bardzo się ucieszyłam, że Ringo Ame postanowiło ją wydać.
Rihito Takarai "Tylko kwiaty wiedzą" (2)
Yoneda Kou "Labirynt uczuć" - Znałam tę historię już wcześniej, jednak od dłuższego czasu chciałam ją dołączyć do swojej kolekcji (i ciągle odkładałam to na później).
Yoneda Kou "NightS" - Trochę pozytywnych słów wystarczyło, żeby skusić się na tę mangę. Do tego zawiera ona sporo kolorowych stron, co szybko mnie do niej przekonało.
Kalio Suzukin "Kwiat i Gwiazda" - Przez dłuższy czas się wahałam, ale w końcu kupiłam. Wciąż nieprzeczytane.
Aiji Yamakawa, Kazune Kawahara "Przyjaciółki" - Kupione na obozie. Relacja między bohaterkami była ciekawa, jednak sama manga jakoś mnie nie porwała. A dodatkowa historia? Była w porządku, ale nic więcej.
Naoki Urasawa, Osamu Tezuka "Pluto" (3-8) - No i komplet. Cieszę się, że zaczekałam z dalszym czytaniem, zdecydowanie lepiej było zabrać się za tę serię mając już całość. Manga wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie, jednak jej dalsze zachwalanie zostawię sobie na później.

Osamu Dazai "Zatracenie" - Niektórzy z Was może kojarzą, jak przy okazji recenzji anime "Aoi Bungaku Series" ubolewałam nad brakiem możliwości zapoznania się z pierwowzorami przedstawionych tam historii. Doszło nawet do tego, że byłam już zdecydowana zakupić dzieło tego właśnie autora po angielsku, aż pewnego pięknego dnia dowiedziałam się, że w tym roku moja upragniona książka została wydana w Polsce. Już przeczytane.
H. Murakami "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" - Co prawda ostatnio rzadziej czytam Murakamiego, jednak nadarzyła się okazja, więc czemu nie? Poza tym do tej książki jakoś szczególnie mnie ciągnie.

J. Ćwiek, D. Pochopień, G. Nita "Kłamca: Viva l'arte" - Znalazłam ten komiks w bardzo zachęcającej cenie. Co prawda najpierw planuję się zapoznać z książkową serią, jednak uznałam, że taka okazja może się już nie trafić. No i to dodatkowa motywacja do sięgnięcia po książkę.
A teraz jeszcze coś na temat moich dodatkowych zdobyczy. Po pierwsze, do swojego zamówienia dostałam gratis zawieszkę na klamkę (i przypinki, ale zdążyłam je już oddać komuś innemu). Następnie nagrody z konkursów organizowanych podczas Otaku Camp - plakat z Bakumana za grupowy quiz wiedzy o Japonii, komplet uroczych kopert za konkurs jaka to melodia? w wydaniu anime oraz podręczny zestaw do kaligrafii za zwycięstwo w konkursie (jak można się łatwo domyślić) kaligrafii. Przy okazji dodam, że naprawdę świetnie bawiłam się na Otaku Campie, poznałam wielu ciekawych ludzi, z którymi z chęcią spotkałabym się jeszcze nie raz; miałam okazję uczestniczyć w tradycyjnym spotkaniu herbacianym, zatańczyć yosakoi, dowiedzieć się co nieco na temat iaido, a nawet na własne oczy zobaczyć Shizuo ze znakiem drogowym w pogoni za Izayą czy oblewającego się wodą Haru z chibi Rinem w ręce.

Obóz trwał dwanaście dni, do wyboru było kilka opcji tematycznych, jednak ja wybrałam ogólny, a więc Otaku (na tym samym turnusie była też grupa K-Popu i RPGowców). Przez ten czas w bardzo miłej atmosferze uczestniczyliśmy w różnorodnych zajęciach (taniec yosakoi, przymierzanie yukat i kimon, kaligrafia, trening iaido, kulinaria, a konkretnie zaru soba, która okazała się całkiem smaczna) oraz prelekcjach (japońskie potrawy, onseny, kwestia dubbingu, język japoński, przegląd anime z sezonu letniego), przyjemnie spędzaliśmy czas na dyskusjach, grze w DDR i Ultrastar (głównie przy piosenkach z anime), a wieczorami zazwyczaj oglądaliśmy anime (Pożyczalska Arrietta, Owari no Seraph, Death BiliardsTengen Toppa Gurren Lagann, które później porzuciliśmy oraz niestety niedokończone Magi: Labyrinth of Magic). Szczególnie podobały mi się zajęcia wokalne z tej prostej przyczyny, że lubię śpiewać. Zaczęliśmy od "Kimi ni Juice wo Katte Ageru", które niespodziewanie szybko wpada w ucho, a następnie był nasz wybór - opening do Noragami. Dalej zajęcia z rysunku, tworzenie fabuły (wciąż całkiem nieźle pamiętam naszą "cudowną" historię... xD), wiązanie chust (furoshiki). Nie mogłabym też zapomnieć o bitwie kartonowych samurajów (w której nie uczestniczyłam, jednak pomagałam przy tworzeniu zbroi) oraz cosplay'u, w którego wyniku obóz zaroił się od najróżniejszych postaci (ja byłam Winry, ale tylko przez chwilę). No i oczywiście wspaniała kadra, bez której obóz nie byłby taki sam.

Za nominację dziękuję makirimie. Wiem, że długo z tym zwlekałam, ale najważniejsze, że w końcu jest. Tym razem nikogo nie nominuję.

Wyróżnienie Liebster Blog Award otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 10 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 10 osób ( informuje je o tym wyróżnieniu ) i zadaje 10 pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z M&A?
Kiedyś już miałam to pytanie, więc będę się streszczać. Zaczęło się banalnie - od dużej ilości anime polecanych mi przez filmweb. I choć po pierwszym odcinku nie zaskoczyło, po pewnym czasie spróbowałam znowu i tak od jednej serii do drugiej jakoś się wkręciłam. Mangą zainteresowałam się nieco później.

2. Lubisz jeździć na konwenty?
Nigdy jeszcze na żadnym nie byłam, ale mam nadzieję, że za jakiś czas się to zmieni.

3. Manga czy anime, książka czy film?
Oj, trudny wybór... Na początek odrzucę filmy - ostatnio prawie żadnych nie oglądam, choć całkiem sporo tytułów mnie ciekawi. Z pozostałymi opcjami mam już większy problem. W dużej mierze zależy to po prostu od humoru, wybieram to, na co akurat mam ochotę. Chociaż anime jest zwykle najłatwiejszym wyborem.

4. Jaki jest Twój ulubiony gatunek literacki?
Myślę, że szeroko pojęta fantastyka. Magia, niezwykłe wydarzenia - uwielbiam tego typu klimaty, jednak dobrym kryminałem czy obyczajówką też nie pogardzę. :3

5. Jakie postacie w książkach/filmach/mangach/anime najbardziej cię irytują, a jakie najbardziej lubisz?
Irytują? Będą to pewnie mocno przesłodzone postacie, do tego te bardzo niezdecydowane lub stale mdlejące (ostatnio próbowałam oglądać Rental Magica, ale mdlejący co chwilę bohater szybko odwiódł mnie od tego zamiaru). Trudno wymienić wszystkie cechy tak z marszu. A jakie lubię? Zabawnych (którzy, gdy trzeba, potrafią być poważni), rozsądnych i najlepiej nieuciekających się do niepotrzebnego rozlewu krwi (choć bywają i wyjątki) bohaterów. No ale zwykle nie można mieć wszystkiego. ;)

6. Co najmilej wspominasz z dzieciństwa?
Najmilej? Cóż, z pewnością coś by się znalazło, jednak w tej chwili nic nie przychodzi mi do głowy.

7. Co pochłania ci najwięcej czasu wolnego?
Powiedziałabym, że czytanie, ale to nie zawsze prawda. Często słucham muzyki, jednak to jest zwykle takie dodatkowe zajęcie. Trudno mi stwierdzić, co zajmuje mi najwięcej czasu, czasami książki, mangi czy anime, innym razem fotografia lub spotkania ze znajomymi. Bywa różnie.

8. Bez czego nie możesz żyć?
Kolejne trudne pytanie... Pewnie bez bliskich mi ludzi, moich pasji i tym podobnych.

9. Wolisz spędzać wakacje aktywnie czy raczej nie?
Cóż, jestem raczej typem domatora, ale i mi zdarzy się spędzić czas nieco aktywniej. W ogólnym rozrachunku wolę jednak spędzić czas chociażby z książką. ;)

10. Wolisz wakacje w kraju czy poza jego granicami?
Nie jeździłam wiele za granicę, więc nie mam za bardzo rozeznania. Na razie wakacje w kraju mi wystarczają, choć niektóre miejsca na świecie z wielką chęcią bym zwiedziła (z Japonią na czele).

poniedziałek, 22 czerwca 2015

BookTAG: Disney

Dawno nie brałam udziału w tego typu zabawach. Po zobaczeniu mangowej wersji tego tagu u Aypy uznałam, że też chętnie stworzyłabym takie zestawienie. A ponieważ nie mogłam się zdecydować, co chcę w nim zawrzeć - książki czy mangi - zdecydowałam się na połączenie obu tych opcji.
Mała Syrenka
Bohater, który jest wyobcowany, czuje się nieswojo w sytuacji, w której się znalazł.

Pierwsze, co przyszło mi na myśl to Jon z niezrecenzowanej jeszcze "Samotności Bogów" Doroty Terakowskiej. Chłopak po przepłynięciu na drugi brzeg i złamaniu tabu z początku nie rozumie, jak wielki wpływ miało to na jego dalsze życie. Od tego czasu mieszkańcy wioski trzymają go na dystans, a gdy ma zamiar ponownie przepłynąć na drugi brzeg, kompletnie ignorują jego istnienie. Poza tym zostaje mu powierzone zadanie - zadanie trudne i wymagające wyrzeczeń, na które nigdy się nie pisał, a jednak nie może sobie pozwolić na jego zaniedbanie.

Z mang (w tym przypadku z manhwy) moim pierwszym skojarzeniem było "Savage Garden" Lee Hyeon-sook. Uboga Gabriela nagle zostaje wrzucona do całkowicie nieznanego jej świata arystokracji - nie dość, że straciła swojego przyjaciela Jeremy'ego, to jeszcze zostaje zmuszona do podszywania się za niego i wstąpienia do prestiżowej męskiej szkoły. Tam kłopotów jest jeszcze więcej - ciągła obawa przed ujawnieniem prawdziwej tożsamości, rozpieszczeni i obłudni uczniowie... Dziewczyna szybko dostrzega, że wcale nie pasuje do tego pełnego intryg i wyrachowania środowiska, jednak nie ma innego wyboru.

Kopciuszek
Bohater, który przechodzi ogromną metamorfozę.

Yu-jeong, jaką poznajemy na początku książki "Nasze szczęśliwe czasy" autorstwa Gong Ji-young, to kobieta pozbawiona jakiejkolwiek chęci do życia, pełna goryczy i żalu żywionego do rodziny, a zwłaszcza matki, obojętna na wszystko i wszystkich poza swoją ciotką Moniką. Właśnie za jej sprawą bohaterka zaczyna odwiedzać skazanego na śmierć Yun-su, równie zrezygnowanego jak ona, a kolejne spotkania powoli zmieniają jej dotychczasowe podejście do życia. To naprawdę piękna i mądra historia, którą nie przestanę wychwalać przy każdej możliwej okazji.

Spośrod mangowych bohaterek wybrałam Torayasu Michiko ze stworzonego przez Chihiro Tamaki "Walkin' Butterfly". Ta stale pakująca się w kłopoty, zakompleksiona na punkcie swojego wysokiego wzrostu chłopczyca, po ostrych słowach krytyki z ust zdobywającego popularność projektanta i wejściu na wybieg, które okazało się kompletną porażką, wyznacza sobie w życiu cel. Jej dążenia do zostania profesjonalną modelką, choć okupione wielkim trudem, ciągłymi wątpliwościami i nieustanną walką z przeciwnościami losu, pozwalają jej nabrać pewności siebie, poznać swoją wartość, a także dostrzec to, na co zwykle nie zwracała uwagi.

Królewna Śnieżka
Książka/manga, której bohaterowie diametralnie się różnią.

Do tej kategorii po prostu musiałam wstawić siostry Sucharskie z powieści Olgi Rudnickiej "Natalii 5". Tytułowe bohaterki, choć mają wspólnego ojca i noszą to samo imię i nazwisko, różnią się od siebie pod praktycznie każdym innym szczegółem. Bardzo formalna Natalia Anna, zaniedbana po urodzeniu dzieci Natalia, mocno zakręcona Nata, uwielbiająca książki, czarne ubrania i tatuaże Natalia Magda i nieśmiała, stale tłamszona przez matkę Natka - wszystkie razem stanowią iście wybuchową mieszankę. I właśnie te diametralne różnice w charakterach sprawiają, że o ich wspólnych perypetiach czyta się tak dobrze.

Pozwolę sobie na przytoczenie tu jeszcze niewydanej w Polsce mangi autorstwa Nakamury Asumiko - "Doukyuusei". Jej bohaterowie to kompletne przeciwieństwa - uwielbiający muzykę, popularny, podchodzący do życia na luzie Kusakabe oraz nierzucający się w oczy, spędzający swój czas głównie na nauce Sajou. I pewnie nigdy by się do siebie nie zbliżyli, gdyby nie ćwiczenia przed występem chóru, na którym Sajou chciał dobrze wypaść.

Śpiąca Królewna
Książka/manga, podczas czytania której zdarzyło Ci się zasnąć.

Zastanawiałam się przez dłuższy czas, ale chyba nie było takiego przypadku. Najbliżej zaśnięcia byłam chyba przy okazji czytania "Lalki" Bolesława Prusa. Nie znaczy to jednak, że była aż tak zła. Do tej książki trzeba po prostu mieć nieco więcej cierpliwości i raczej nie zabierać się za nią, gdy jest się sennym. Z kolei jeśli chodzi o mangi, nie przypominam sobie, żebym przy którejkolwiek zasnęła.

Król Lew
Bohater, który w dzieciństwie zmierzył się z traumatycznym przeżyciem.

Właściwie, to nawet kilku bohaterów, jednak jako tego głównego wybiorę Cathy. A więc jaką książkę mam na myśli? "Kwiaty na poddaszu" Virginii C. Andrews, które w całości są właśnie opisem losów rodzeństwa zamkniętego na strychu przez własną matkę. Zostawione wręcz same sobie dzieci, próbujące jakoś zorganizować sobie czas, nie popadając przy tym w szaleństwo czy beznadzieję; stale karane przez swoją babkę i jednocześnie wciąż żywiące nikłą nadzieję, że po śmierci okrutnego dziadka matka je wypuści. Czy trzeba dodawać coś więcej?

Pierwsze lata życia Heine Rammsteiner'a z mangi Shirow Miwy "DOGS: Bullets & Carnage" właściwie trudno nazwać dzieciństwem, jednak sam bohater z pewnością pasuje do tej kategorii. Codziennie wystawiany na ogromne niebezpieczeństwa, nieludzko traktowany i zmuszany do ciągłej walki przeciwko pozostałym dzieciom, tak jak on wychowywanym na bezwzględne maszyny do zabijania - zdecydowanie nie było wesoło, choć miał przecież jeszcze Lily i Giovanniego, na których mu zależało. Najgorsze było jednak to, co spotkało go na krótko przed wydostaniem się na powierzchnię (powstrzymam się jednak od spojlerowania)...

Piękna i Bestia
Książka/manga, której się obawiałaś, ale okazała się wspaniała.

Tutaj pozwolę sobie przedstawić dwie opcje. Pierwsza z nich to "Poczwarka" Doroty Terakowskiej, która nieco odstraszała mnie swoją ciężką, niezwykle przytłaczającą tematyką. Na szczęście w końcu się przełamałam i przekonałam, że pomimo wielu smutnych momentów to naprawdę piękna i wzruszająca opowieść o miłości, akceptacji, poświęceniu i wielu innych sprawach. Następne jest "Dopóki śpiewa słowik" Antonii Michaelis. Po przeczytaniu "Baśniarza" jej autorstwa miałam względem tej książki dość spore oczekiwania, a jednocześnie obawiałam się, że nie zaskoczy mnie niczym nowym. Jak się pewnie domyślacie, moje obawy były całkowicie bezpodstawne, a pełen tajemnic i niebezpieczeństw las dostarczył mi niezapomnianych wrażeń.

Trudno mi jeszcze stwierdzić, czy "Orange" Takano Ichigo rzeczywiście jest wspaniałe, skoro mam za sobą dopiero pierwszy tom, jednak chyba najbardziej pasuje mi do tej kategorii. Długo zwlekałam z jej przeczytaniem, gdyż z reguły nie za bardzo przepadam za gatunkiem shoujo. Dopiero po naczytaniu się naprawdę wielu pozytywnych słów na jej temat postanowiłam zaryzykować i pozostaje mi jedynie przyznać, że rzeczywiście mi się spodobało.

Alladyn
Bohater, którego życzenie się spełniło.

Tutaj bezsprzecznie umieściłabym tytułowego bohatera "Portretu Doriana Graya" napisanego przez Oscara Wilde'a. Dorian, widząc swój portret stworzony przez zaprzyjaźnionego malarza, w porywie chwili życzy sobie, by to obraz starzał się zamiast niego. I rzeczywiście tak się staje. Podobnie jak "Nasze szczęśliwe czasy", będę tę książkę stale wychwalać, ciesząc się, jeśli dzięki mnie choć jedna osoba zdecyduje się ją przeczytać.

Co by nie mówić, z mang to właśnie "Bezsenne noce" Yamamoto Kotetsuko były moim pierwszym skojarzeniem. Rikiya po znalezieniu się w nieciekawej sytuacji w duchu błaga o ratunek i przypadkowo udaje mu się przyzwać demona Endo. Już samo pojawienie się niespodziewanego przybysza uwolniło go od opresji, ale przecież wciąż zostało mu życzenie do wykorzystania...

Mulan
Bohater, który udaje kogoś, kim nie jest.

Nastya z "Morza Spokoju" Katji Millay przyszła mi na myśl praktycznie od razu. Dziewczyna po traumie z przeszłości bardzo się zmienia, niemal zrywa kontakt z najbliższymi, gra twardą, wulgarną i niedostępną, a przede wszystkim nie zdradza nikomu, że potrafi mówić. Nieustannie podsyca chęć zemsty na tym, przez kogo znalazła się w takim stanie.

Nigdy nie spodziewałam się, że Elizabeth Midford z "Kuroshitsuji" Yany Toboso, potocznie nazywana Lizzie, może być kimś więcej niż słodką, w pewnych sytuacjach nieco głupiutką dziewczynką stale próbującą rozweselić Ciela. Właśnie dlatego takim zaskoczeniem było dla mnie zobaczenie innej jej strony przy okazji historii na statku. Nie poznałam jej na tyle, by stwierdzić, czy rzeczywiście udaje kogoś, kim nie jest, jednak myślę, że można ją podciągnąć pod tę kategorię.

Toy Story
Bohaterzy, których chciałbyś ożywić.

W prawdziwym życiu z wielką chęcią spotkałabym (przynajmniej) kilku bohaterów "Trylogii Czarnego Maga" Trudi Canavan. Przede wszystkim Soneę - dziewczynę ze slumsów, u której objawienie się magicznych mocy diametralnie zmieniło dalsze życie, ale nie charakter. Sonea jest silna, pewna siebie i nieufna w stosunku do niektórych, a jednocześnie dobra i nie zawaha się pomóc tym, którzy tego potrzebują. Dalej Cery, jej przyjaciel z dzieciństwa, który nigdy i za nic by jej nie opuścił oraz Rothen, który wziął ją pod opiekę podczas nauki w Gildii. Z chęcią spotkałabym również Dannyla oraz - co może się wydać dziwne osobom nieznającym całej trylogii - Akkarina.

Myślę, że zdecyduję się na bohaterów stworzonego przez Kazue Kato "Ao no Exorcist". Chętnie spróbowałabym przyrządzonych przez Rina dań, obejrzałabym ogród Shiemi, razem z Izumo pobawiłabym się z Kuro, zapoznałabym się z pozostałymi exwire oraz Shurą, poczęstowałabym Amaimona słodyczami (jakoś wątpię, żeby to on poczęstował mnie), no i oczywiście odwiedziłabym Mephisto, przy okazji uważnie przeczesując jego około-mangową kolekcję.

Disney Descendants
Ulubiony czarny charakter.

No i kolejna okazja na zachwalanie "Portretu..." Oscara Wilde'a. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę, kogo mam wybrać, jednak na myśl stale przychodził mi właśnie Dorian Gray. Bohater pod wpływem nowego przyjaciela, a także zafascynowany obrazem, który zmieniał się zamiast niego, stopniowo zmieniał się w czarny charakter. Portret stał się jego obsesją, był ciekaw, jak kolejne jego czyny wpłyną na wygląd obrazu. I muszę przyznać, że również byłam pod wrażeniem, mogąc obserwować jego stopniowy, moralny rozkład, zanik wszelkich niemal oporów.

Wybieram Mephisto z wspomnianego już "Ao no Exorcist" (ewentualnie mógłby być Amaimon, jednak to Mephisto pojawia się tam częściej i ma więcej do powiedzenia, więc…). To bardzo niejednoznaczna postać, która raz może się jawić jako protagonista, by po jakimś czasie znów porządnie namieszać w życiu pozostałych bohaterów. Jest pewny siebie i bardzo wpływowy, a całe życie traktuje jak jedną wielką grę, w którą z chęcią ingeruje. Ciekawią go ludzie - ich pragnienia, zachowanie i skrywane sekrety. Uwielbia dobre jedzenie i fascynuje się różnymi kulturami, zwłaszcza Japonii (otaku!). Nie ważne jakie świństwo wykręci, jak na razie po prostu nie potrafię go nie lubić.

~*~*~*~*~*~*~

To teraz nominacje. Zwykle z nich rezygnuję, jednak tym razem postanowiłam wybrać kilka osób:
Mam nadzieję, że zechcecie wziąć udział. Od Was zależy, czy napiszecie o książkach, mangach, czy może o obu. ;)

wtorek, 11 marca 2014

O filmach co nieco: Edward Nożycoręki + Liebster Award


Tytuł: Edward Nożycoręki
Reżyseria: Tim Burton
Scenariusz: Tim Burton, Caroline Thompson
Rok: 1990
Czas trwania: 1h 45 min.
Produkcja: USA
Gatunek: dramat, fantasy
Ocena: 8/10

Peg Boggs, po wielu nieudanych wizytach w sprawach służbowych, postanawia spróbować szczęścia w znajdującym się nieopodal wielkim zamczysku. Zamiast klienteli znajduje tam jednak Edwarda, opuszczonego chłopca-cyborga z nożycami zamiast rąk. Po śmierci jego twórcy został całkiem sam, więc przejęta jego losem Peg postanawia zabrać go ze sobą. Czy była to dobra decyzja? Tak oto Edward zaczyna życie w miasteczku i wkrótce staje się miejscową atrakcją. Pomimo początkowych trudności zdobywa sympatię większości mieszkańców. Dzięki swoim umiejętnościom w posługiwaniu się nożyczkami, zmysłowi artystycznemu i wrażliwości szybko staje się znanym fryzjerem - zarówno psów jak i ludzi, choć debiutował strzygąc żywopłoty. Zdaje się, że pomimo swojej odmienności jest szczęśliwy w nowym środowisku. Znalazł się też ktoś, kogo darzy szczególną sympatią. Tylko czy każdy w miasteczku jest dla niego tak życzliwy? Nie, to zbyt piękne, by było prawdą. Niektórzy zrobią wszystko, aby pozbyć się niechcianego przybysza. Czy w takim przypadku inni rzeczywiście w pełni go zaakceptują? A może odwrócą się od niego po pierwszych niepowodzeniach? Jak zakończy się historia Edwarda?
Od czasu do czasu pojawiają się retrospekcje na temat jego życia w zamku, z których możemy się dowiedzieć, jaka była geneza jego powstania. Jest wiele postaci, przez które aż nóż (nożyce?) otwiera się w kieszeni. Sam Edward mówi niewiele i jedynie sporadycznie, taki już jest. Są jednak osoby, które pragną skorzystać na jego naiwności. Łatwo da się zauważyć ogromny kontrast pomiędzy nim, a mieszkańcami, przy czym to właśnie on wypada w tym porównaniu lepiej, budząc w nas zarówno sympatię, jaki i współczucie.
Jest to historia o odmienności i jej akceptacji, jak również ludzkiej przewrotności. Film ma ciekawy, nieco baśniowy klimat (w sumie zaczyna się właśnie jako bajka na dobranoc), do którego przyczyniła się także odpowiednia muzyka. Poza tym, czego innego można się było spodziewać po Timie Burtonie? I do tego Johnny Depp w roli głównej. ;) Jeśli po powyższych słowach czujecie się zainteresowani i chcecie się dowiedzieć dlaczego pada śnieg, jak najbardziej zachęcam. :)




"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


Tym razem nominację zawdzięczam Gosi K. (Isil), a oto pytania:

1. Gdybyś miał/a możliwość zamieszkania w domu z wybranej książki, np. dom hobbitów, muminków etc. Jaki byś wybrał/a? Oczywiście współlokatorów dostajesz gratis;)
Hm... to może Biblioteka im. Koumura [czy jakoś tak] z "Kafki nad morzem"? Pierwotnie była domem mieszkalnym i znajdzie się tam też kilka nieużywanych pokoi, więc myślę, że nie byłoby z tym problemu. A sama biblioteka wydawała mi się naprawdę niezwykle czarującym miejscem [bohaterowie mogą to potwierdzić]. Towarzystwo też miałabym całkiem sympatyczne. ;)

2.Jesteś zwolennikiem/zwolenniczką książek w wersji papierowej czy elektronicznej? Wybór uzasadnij.
Zdecydowanie książek papierowych. Zwykle tak jest mi po prostu wygodniej, przyzwyczaiłam się do nich i próby zmiany tego nawyku wychodzą mi raczej średnio. Nie mam nic przeciwko ebookom i nie neguję ich funkcjonalności, jednak nadal nie do końca im ufam. Poza tym do niedawna nie miałam ich nawet na czym czytać, a komputer nie jest najlepszą opcją. Teraz też nie korzystam z czytnika, tylko z tabletu. Może to też wynikać z faktu, że trafiam na jakieś felerne aplikacje.

3. Bohater lub bohaterka literacka, która swoją postawą zainspirowała Cię do zmiany/stworzenia czegoś? Kto to jest i w czym Cię zainspirował?
Oj nie wiem, nie wiem. 

4. Jaki gatunek literatury preferujesz?
Fantastykę, kryminały, thrillery, obyczajówki... Trudno byłoby mi wybrać jeden konkretny.

5. Jeśli pracujesz, to czy Twoja praca również związana jest z książkami, czy ogranicza się to raczej do hobby? Jeśli jeszcze się uczysz... czy książki pomagają Ci w nauce czy raczej stanowią odskocznię i czasem pretekst do zaniedbywania jej? ;)
Zwykle są raczej odskocznią. Bywa też, że czytam coś po angielsku i w ten sposób się uczę. Chociaż to, że na widok książek nie uciekam gdzie pieprz rośnie z pewnością ma swoje korzyści również w nauce. Zazwyczaj także do lektur staram się podchodzić z dobrą myślą.

6. Twoja ulubiona książka z dzieciństwa.
Hm... Oj, nie wiem. Pamiętam jednak, że "Ten obcy" było pierwszą szkolną lekturą, którą przeczytałam z prawdziwym entuzjazmem. Myślę więc, że można ją podpiąć pod tą kategorię.

7. Czytasz w ciszy czy lubisz słuchać muzyki w trakcie czytania? Jeśli tak, to jakiej najczęściej?
Zwykle wolę czytać w ciszy. Czasami włączam piosenki, o których jest mowa w akurat czytanych przeze mnie książkach - trochę z ciekawości, a trochę żeby lepiej wczuć się w klimat.

8. Czy po przeczytaniu książki dzielisz się swoimi odczuciami i spostrzeżeniami tylko na blogu? czy rozszerzasz to na jakieś koła dyskusyjne/ rozmowy ze znajomymi?
Głównie na blogu, jednak niektórych znajomych też od czasu do czasu uraczę paroma zdaniami na temat przeczytanej książki.

9. Miejsce, w którym najbardziej lubisz czytać, np. ławka w parku, łóżko..
Łóżko. :)

10. Czy jest książka, w której nie podobało Ci się zakończenie i chętnie byś je zmienił/a? Np. zginął ulubiony bohater. Jaka to książka i jakie wydarzenie byś zmienił?
Pewnie coś by się znalazło, ale w tej chwili nic nie przychodzi mi do głowy

11. Co spowodowało, że zacząłeś/zaczęłaś prowadzić bloga? To była spontaniczna decyzja czy raczej była w planach  od dawna?
Raczej spontaniczna. Wcześniej zdarzało mi się pisać o różnych głupotach, no i o stardoll. Potem raz, czy dwa wspomniałam o książkach, aż z czasem kilku zdaniowe wypowiedzi zaczęły się przekształcać w recenzje. I jakoś to tak wyszło.

Jak na razie nie nominuję nikogo. Może następnym razem. ;)

niedziela, 10 listopada 2013

Jesteś pewny, że wiesz co czytasz?

Zaciekawiona zapoczątkowaną przez Jenny L. zabawą, postanowiłam pójść za jej przykładem i spróbować w pewnym stopniu określić, co ja właściwie czytam. Na początek parę informacji o samej akcji...

"Cała zabawia polegać więc będzie na zrobieniu zdjęcia książek, reprezentujących mniej więcej twój gust. NIE BÓJMY SIĘ POKAZAĆ CO CZYTAMY! Miło by było, gdybyś i Ty, potencjalny uczestniku zabawy, widniał na tym zdjęciu. W końcu są to książki opisujące właśnie Ciebie! Nie mniej jednak, jeśli nie masz ochoty udostępniać swojej twarzy w internetach, nie będę mieć nic przeciwko.

Przepis na Twoje zdjęcie:
1. Wstań z tego, na czym właśnie siedzisz
2. Rozejrzyj się po swoim pokoju/domu/mieszkaniu/biblioteczce w poszukiwaniu książek, które lubisz bardzo, lubisz tak zwyczajnie i takich, które czytasz od czasu do czasu
3. Wybierz te, które najbardziej pasują do akcji (nie ma konkretnych kryteriów. jedna książka może opisywać kilka kategorii na raz, ale również jeden gatunek może być rozdrobniony do tego stopnia, że opisywać go będzie kilka książek, bo każda ma coś, czego nie ma ta druga. tylko od Ciebie zależy, co chcesz pokazać)
4. Zgromadź je w jednym miejscu
5. Zrób zdjęcie (możesz również poprosić innych o pomoc, kiedy sam będziesz ustawiać się do zdjęcia)
6. Stwórz nowy post na blogu, w który wkleisz zdjęcie
7. Opisz książki, które się na nim znajdują (tytuł, autor, powód dlaczego właśnie ta książka). Może mieć to formę listy, tekstu ciągłego, komentarzy na zdjęciu - co tylko sobie wymarzysz.
8. Wyzwij kolejnych blogerów! Opublikuj. I ciesz się rezultatami."


Po głębszym zastanowieniu udało mi się uformować właśnie taki stosik. "Na południe od granicy, za zachód od słońca" ma reprezentować twórczość Murakamiego (wybrałabym "Norwegian Wood", jednak nie pochodzi ona z mojej domowej biblioteczki), którego uwielbiam za jego charakterystyczny styl, humor, trafne cytaty i takie tam. Następnie Z. Marriott i "Cienie na Księżycu", czyli książki z wątkami magicznymi/magicznopodobnymi, a w tym przypadku także powiązane z Japonią. Jakiś przyjemny wątek miłosny też nie zaszkodzi (byle nie był zbyt przesłodzony). "Gwiazd naszych wina" reprezentuje twórczość J. Greena, bo choć do tej pory poznałam tylko dwie jego książki, z pewnością na tym nie poprzestanę. "Brulion Bebe B." wybrałam na przedstawicielkę Jeżycjady autorstwa M. Musierowicz. Książki z tej serii były jednymi z pierwszych, po jakie sięgnęłam i mam do nich spory sentyment. Poza tym niektóre z nich chętnie przeczytałabym jeszcze raz. Przy okazji "Emilki ze Srebrnego Nowiu" wspomnę o twórczości L. M. Montgomery, która również jest mi bliska. Do tej pory przeczytałam jakieś sześć jej powieści, choć w przypadku serii o Ani jestem dopiero przy drugiej części - "Ania z Avonlea". Nic straconego, jeszcze to nadrobię. Nie można zapomnieć też o "Harrym Potterze", ale akurat tego wyboru chyba nie muszę tłumaczyć. Recenzowane niedawno "Zatrute pióro" niech będzie przykładem powieści królowej kryminałów - A. Christie - po które sięgam z chęcią. W ich przypadku zdaję się jednak na bibliotekę, na szczęście całkiem nieźle zaopatrzoną pod tym kątem. Nie przedłużając, jest jeszcze "Kiedy moja siostra śpi" B. Delinsky, czyli ciepła i przyjemna powieść obyczajowa oraz "Jak kamień w wodę" C. Stevens'a jako przykład thrilleru (dodatkowo znajdziemy tu wątek kryminalny). Jakoś niewiele tu fantastyki, jednak nie miałam pod ręką odpowiednich przykładów (tak na marginesie wspomnę chociażby o "Trylogii Czarnego Maga" T. Canavan). A jednak mimo wszystko mam wrażenie, że nie udało mi się we właściwy sposób przekazać tego, co chciałam. Trochę jakby to był dopiero początek. No ale już kończę.

Mam nadzieję, że Was zbytnio nie zanudziłam swoimi wywodami... ;) Na koniec zachęcam Was do zrobienia podobnego rozeznania we własnej biblioteczce. Tak jak ja przekonajcie się, że to naprawdę ciekawe doświadczenie. :)

czwartek, 12 września 2013

M&A Tag + Stosik mangowy

Nominowała mnie Carrie, dziękuję. :) Tag ten powstał, by łączyć fanów m&a piszących blogi. Należy odpowiedzieć na dziesięć zawartych w nim pytań, następnie nominować siedem osób i poinformować je o nominacji. Jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć, zachęcam.
1. Obrazy ruchome i nieruchome.
Wolisz czytać mangi czy oglądać anime?
Raczej anime. Mimo wszystko wolę, gdy postacie się poruszają, mogę usłyszeć ich głos. Poza tym pewne reakcje lub sytuacje lepiej wypadają lepiej jako animacje, a nie rysunki. No i są kolory, i niektóre soundtracki są świetne. Mangę też lubię, czasami nawet wolę, ale w każdym razie częściej mam styczność z anime.

2. Pierwsze pokemony za płoty.
Jaka była Twoja pierwsza i obejrzana w całości seria?
Więc tak, był Naruto, Pokemony też chyba zdarzało mi się obejrzeć, a tak w całości, to chyba pierwsze było Shaman King. W pełni świadoma tego, że oglądam anime byłam chyba dopiero przy okazji Gravitation...

3. Życie mierzone w odcinkach i rozdziałach.
Ile mniej więcej obejrzałeś/łaś anime i przeczytałeś/łaś mang?
Ukończonych serii mam 48, czyli, jak podpowiada MAL, jakieś 17,8 dnia. Mang było jakieś 30, ale prawdopodobnie jednak więcej, bo niektórych mogłam nie uwzględnić.

4. Twarz z plakatów.
Jaka jest Twoja ulubiona postać?
Jest sporo postaci, które lubię, ale żeby tak ulubioną... No to może Grell Sutcliff, Edward Elric, Kamiigusa Misaki, Rin Okumura? Naprawdę trudno mi się zdecydować.

5. Festiwal otwierających się w kieszeni czerwonych scyzoryków.
Której postaci najbardziej nienawidzisz?
Właściwie to nie ma takiej postaci (przynajmniej na razie). Do tej pory chyba nie natrafiłam na bohatera, którego mogłabym z całego serca znienawidzić.

6. Przez uszy do serca.
Masz swojego ulubionego seiyu?
Tutaj też pozostaje mi przyznać, że raczej nie. Jest jednak kilku, których kojarzę bardziej niż innych lub po prostu lubię ich głos, np. Jun Fukuyama, Nobuhiko Okamoto, czy Natsumi Takamori.

7. Historia najnowsza.
Jaką serię ostatnio obejrzałeś/łaś?
Shingeki no Kyojin. Gdy dopiero co zaczęto ją emitować nie byłam nią zainteresowana, ale później nasłuchałam się tylu zachęcających słów... Skończyło się na tym, że nadrobiłam tych 21 odcinków w 2 dni i wyczekuję kolejnych. A jeśli chodzi o serię, którą ostatnio obejrzałam w całości, to było to Gosick.

8. Chluba fana.
Zbierasz mangi, magazyny lub gadżety związane z m&a?
Tak, zaczęłam jakieś pół roku temu. Planowałam też pokazać moje zdobycze na blogu, więc zrobię to przy tej okazji. :)

9. Manga w czerwieni i bieli.
Jakie jest Twoje ulubione polskie wydawnictwo zajmujące się wydawaniem mang?
Jako że nie siedzę w tym zbyt długo, to nie umiem tego stwierdzić, ale postawiłabym na Waneko.

10. Oczy szeroko otwarte.
Co myślisz o fandomie?
Tu też nie mam wiele do powiedzenia.


Teraz stosik mangowy, a raczej cały mój dotychczasowy dobytek w tym temacie. Całe 26 tomów. Myślę, że nie jest najgorzej, biorąc pod uwagę, że jeszcze na początku tego roku nie miałam ani jednej. Mam jednak nadzieję, że na tym się nie skończy. ;)
Kei Ishiyama "Grimms Manga" #1, #2 -  2/2
Tetsuya Tsutsui "Prophecy" - 1/1+
Avi Arad, Junichi Fujisaku, Ko Yasung "The Innocent" - 1/1
Lily Hoshino "Demon Maiden Zakuro" - 1/3+
Yana Toboso "Kuroshitsuji" - 12/12+
Yoshiki Tonogai "Doubt" - 4/4
Tsugumi Ooba, Takeshi Obata "Death Note" - 5/12
Poza tym mam sketchbook (jedna z moich pierwszych zdobyczy), kilka magazynów Otaku (#41-45), kilka przypinek (ta odpadła mi, gdy ją nosiłam przy torbie) i <dam da da daam!> zeszyt Death Note, który leży sobie spokojnie, bo jakoś nie mam serca, żeby pisać w nim byle co i tak oto czeka na swoją chwilę. ;)