Wydawnictwo: Świat Książki | Liczba stron: 350 | Seria: Angielski Ogród
Jakiś czas po śmierci męża pani Dashwood wraz z córkami przeprowadza się do nowego miejsca. Tam panie zostają wciągnięte przez swoich dobroczyńców w wir towarzyskiego życia i choć tęsknią za dawnym domem, z ulgą opuściły jego nowych właścicieli, co więcej, już wkrótce zadomowiły się w Barton. Powieść skupia się przede wszystkim na dwóch z panien Dashwood, Eleonorze i Mariannie, ukazując również towarzyskie konwenanse, obłudę pewnych zachowań oraz to, jak skomplikowane potrafią być uczucia.
Eleonora to postać, do której od razu czuje się sympatię - bystra, dobrze wychowana i pełna zdrowego rozsądku. Również Mariannę trudno nie polubić, choć jej marzycielska postawa i skłonność do uniesień potrafi namieszać. Nie podoba mi się natomiast, jak bardzo zepchnięta na margines została Małgorzata, najmłodsza z sióstr Dashwood. Po co było ją w ogóle tworzyć, skoro dla powieści nie miała praktycznie żadnego znaczenia, a najkonkretniejsze zdanie na jej temat dawało jedynie do zrozumienia, że nie dorównuje żadnej z sióstr? No i na koniec pani Dashwood, po której Marianna odziedziczyła swoją marzycielską naturę. Może i brak jej rozsądku Eleonory, jednak to całkiem sympatyczna postać. Czego by o niej nie mówić, nie można zaprzeczyć, że jest naprawdę kochającą matką, która dla dobra swoich córek zrobiłaby praktycznie wszystko.
I na tym zakończę przedstawienie poszczególnych postaci, o reszcie wyrażając się ogólnie lub wcale. Prawda jest taka, że większość stworzonych przez Austen bohaterów irytuje w ten czy inny sposób. Znajdziemy tu obłudników, osoby płytkie, dbające jedynie o pozory oraz te całkiem płytkie, które poza skrzętnie budowaną fasadą nie mają nic do zaoferowania. Autorka pokazuje też, że człowiek to skomplikowana istota, której prawdziwych intencji czasem nie sposób odgadnąć, a priorytety bywają zmienne. Uświadamia, jak mylne mogą być nasze sądy na temat innych oraz jak ranić potrafią słowa, nawet te zdaniem mówiącego całkowicie nieszkodliwe. Poza tym bardzo podoba mi się to, jak autorka prowadzi wątek romantyczny, jakby niepozornie, pozwalając, by przysłaniały go inne sprawy, jednocześnie nie dając o nim całkowicie zapomnieć.
Zarówno w "Dumie i uprzedzeniu", jak i tutaj z początku miałam autorce nieco za złe, że swoje główne bohaterki kreuje na tak przykładne, dobrze wychowane i w ogóle pełne zalet, przez co czasami zdają się być aż nazbyt idealne. Doszłam jednak do wniosku, że musząc znosić obecność tylu innych, o wiele mniej czarujących (czytaj: irytujących) osób, naprawdę ciężko byłoby czytelnikowi mieć za główną bohaterkę kogoś ich pokroju.
Jako że to pierwsza powieść z serii Angielski ogród, jaką recenzuję, chcę też poruszyć kwestię wydania. O ile z zewnątrz książka prezentuje się świetnie i cena również nie jest wygórowana, tak środek może pozostawiać nieco do życzenia. Nie zobaczymy tu żadnych dodatkowych ozdobników, a papier nie jest najlepszej jakości. To jednak nie musi być problem, zwłaszcza dla mniej wymagających. Najbardziej irytowały mnie pewne niedoróbki, na przykład, gdy jakiś list (a więc tekst pisany kursywą) zaczynał się na jednej stronie, na kolejnej powracał do zwykłej czcionki i tylko niektóre litery były pochyłe, co po prostu wyglądało źle. Zdarzały się też sporadyczne literówki. Nie wiem, czy ten sam problem występuje w innych powieściach tej serii. Mimo tych mankamentów nie odradzam tego wydania, chyba że osobom bardzo pedantycznym w tej kwestii, a samą powieść jak najbardziej polecam. Naprawdę miło spędziłam przy niej czas i z chęcią sięgnę po inne książki Jane Austen.
