Nieśmiała myśl, żeby zrobić dwa normalne podsumowania, wyparowała mi kompletnie z głowy, kiedy zobaczyłam jakie widnieją w nich dziury. Szkoda mi jednak puścić w niepamięć aż dwa sezony, więc napiszę choć parę słów o tym, co oglądałam.
poniedziałek, 23 grudnia 2019
niedziela, 24 listopada 2019
Stosik 2/2019
Listopad, a tu dopiero drugi stosik? Tak to wychodzi jak się nagle znika z blogosfery... ^^'' Wbrew pozorom wciąż żyję, tylko jakoś cały czas albo nie miałam czasu, albo odkładałam powrót na później. Plus jest taki, że mam za to sporo do pokazania. A więc nie przedłużając...
Zacznę od kolejnych mang, które zawdzięczam Aypie i czegoś książkowego dla odmiany. Drugi tom Perfect World dla dodatkowej zachęty. W tym tomie jakoś bardziej rzuca się w oczy pewna nijakość Wakany jako postaci, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Następnie Given, na którego jakoś nie potrafiłam się zdecydować. Teraz zrozumiałam swój błąd i już wiem, że koniecznie chcę tę serię na swojej półce! Dziewczyna z konbini ciekawiła mnie już od pewnego czasu i fartem udało mi się ją zdobyć. Z kolei Ages Ago kupiłam ze względu na studia, ale póki co niewiele z niego skorzystałam. ^^''
sobota, 20 kwietnia 2019
Moje M&A Aktualności 1/2019
Nie ma sensu czekać jeszcze dłużej, bo w końcu się okaże, że pierwsza połowa roku minie, a tu dopiero pierwsze M&A aktualności... Tak więc wreszcie się zmobilizowałam i dokończyłam notkę. Ufff!
poniedziałek, 8 kwietnia 2019
Stosik 1/2019
Przychodzę do Was z pierwszym w nowym roku stosikiem. :D Korzystając z tej okazji postanowiłam trochę zmienić jego formę. Miał się ukazać jeszcze na początku roku, ale oczywiście zamiary rozminęły się z rzeczywistością. Za to dołączyło do niego w tym czasie więcej mang. :3
Moim priorytetem było dokupienie Piety i Dziewczyny znad morza. Dalej pierwszy tom Op: Bezbarwne dni Itaru Yoake, po pierwsze dlatego, że jest o detektywie, a po drugie byłam ciekawa jaka będzie manga od Kou Yonedy, która nie jest BL. Do Czy chcesz zostać starą panną? najpierw zraziłam się już za samo wydanie (bardzo nie podoba mi się układ tekstu u czcionka na okładce!), ale sama historia jest podobno całkiem dobra, więc postanowiłam zaryzykować. Do Heleny Wiktorii zachęciła mnie Aypa swoją recenzją i ogólnym zachwalaniem, więc postanowiłam wykorzystać okazję i kupić. Tym sposobem zamiast trzech tomów Noragami dotarł do mnie tylko jeden, bo tym razem chciałam kupić tylko tyle, żeby załapać się na darmową wysyłkę. Biorąc jednak pod uwagę to, ile minęło odkąd przeczytałam poprzedni tom, zawsze to jakiś postęp. ;)
Moim priorytetem było dokupienie Piety i Dziewczyny znad morza. Dalej pierwszy tom Op: Bezbarwne dni Itaru Yoake, po pierwsze dlatego, że jest o detektywie, a po drugie byłam ciekawa jaka będzie manga od Kou Yonedy, która nie jest BL. Do Czy chcesz zostać starą panną? najpierw zraziłam się już za samo wydanie (bardzo nie podoba mi się układ tekstu u czcionka na okładce!), ale sama historia jest podobno całkiem dobra, więc postanowiłam zaryzykować. Do Heleny Wiktorii zachęciła mnie Aypa swoją recenzją i ogólnym zachwalaniem, więc postanowiłam wykorzystać okazję i kupić. Tym sposobem zamiast trzech tomów Noragami dotarł do mnie tylko jeden, bo tym razem chciałam kupić tylko tyle, żeby załapać się na darmową wysyłkę. Biorąc jednak pod uwagę to, ile minęło odkąd przeczytałam poprzedni tom, zawsze to jakiś postęp. ;)
niedziela, 10 marca 2019
[mini recenzja] J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"
Jak głosi już sam tytuł, mężczyzna w swoje setne urodziny wychodzi przez okno i znika. Brzmi niedorzecznie? Nie martwcie się, będzie jeszcze dziwniej. Na przykład taka kradzież walizki pewnemu podejrzanemu typkowi (w wykonaniu staruszka) i późniejszy pościg. A to dopiero początek. W międzyczasie poznajemy życie naszego bohatera od najmłodszych lat i wkrótce przestaje dziwić nazywanie staruszka szwedzkim Forrest Gumpem.
O ile zwykle nie decyduję się na tego typu historie, tak bardzo się cieszę, że dałam szansę “Stulatkowi…”. Jest naprawdę zabawnie i dostajemy też przy tym małą powtórkę z historii świata, mniej więcej na przestrzeni ostatnich stu lat… Oczywiście odpowiednio podrasowaną, aby nasz bohater mógł odegrać w niej swoją rolę, a przyznać trzeba, że odegrał niejedną, a i zasięg jego oddziaływania do małych nie należy. Inni bohaterowie, choć już nie tak niezwykli jak on, również dają radę (choć może akurat słonia też należałoby zaliczyć do postaci niezwykłych…?). Świetnie się przy tej książce bawiłam, a za jakiś czas z chęcią obejrzałabym też film na jej podstawie.
Nazbierało się pełno książek, o których nie pisałam albo pisać jedynie zaczęłam i raczej recenzji się nie doczekają, dlatego postanowiłam, że od czasu dodam na temat takich tytułów choć parę słów. Tak oto właśnie "Stulatkiem..." rozpoczynam cykl mini recenzji... o ile recenzjami można to w ogóle nazwać. ^^''
Nazbierało się pełno książek, o których nie pisałam albo pisać jedynie zaczęłam i raczej recenzji się nie doczekają, dlatego postanowiłam, że od czasu dodam na temat takich tytułów choć parę słów. Tak oto właśnie "Stulatkiem..." rozpoczynam cykl mini recenzji... o ile recenzjami można to w ogóle nazwać. ^^''
niedziela, 3 marca 2019
Jakie mangi BL chętnie zobaczyłabym u siebie na półce?
Od pewnego czasu nawet jeśli wychodzą u nas mangi BL, które już znam i nawet lubię, coraz częściej rezygnuję z ich kupienia, po części jako oszczędność pieniędzy, po części miejsca na półce, bo - powiedzmy sobie szczerze - zamiast kupować i ponownie czytać to, co znam i pewnie długo do tego nie wrócę (jeśli w ogóle), wolę wybrać coś innego (chociaż znajdzie się i parę takich, nad którymi wciąż się zastanawiam). Są jednak takie tytuły, które z radością powitałabym na półce. I przyszło mi na myśl, żeby o paru takich mangach napisać.
PS próbuję wrócić do bardziej regularnego blogowania, ale jakoś ciężko mi to idzie :<<<
PS próbuję wrócić do bardziej regularnego blogowania, ale jakoś ciężko mi to idzie :<<<
Zacznę z grubej rury, a co! Z grubej, bo seria liczy sobie aż 26 tomów. Nie żebym miała wielką nadzieję na jej wydanie, jednak kiedy zaczęłam tworzyć tę listę, jakoś naturalnie była jedną z pierwszych mang, jakie przyszły mi na myśl. Seria jest dość stara, a kreska zwłaszcza z początku może odstraszać, jednak autorka świetnie się spisała jeśli chodzi o ukazanie bohaterów i rozwoju zarówno ich relacji, jak i charakterów, o czym z resztą rozpisywałam się już jakiś czas temu.
To akurat (mam nadzieję) jak najbardziej realne mangowe marzenie, bo to spin-off już wydanej u nas mangi - Secret XXX. Już wtedy zakochałam się w przepięknej kresce i polubiłam bohaterów (i króliki!), ale to Minato od samego początku Therapy Game ujął mnie najbardziej. Chociaż Shizuma oczywiście też miał w tym swój udział. Czytałam mangę kiedy jeszcze wychodziła, a że bardzo chciałam wiedzieć co będzie dalej, to o ile tylko było to możliwe, rzucałam się na rozdziały po japońsku.
Od tej autorki dostaliśmy już Caste Heaven i To nie tak, że cię kocham!. Pierwszego mam jeden tom, ale postanowiłam nie zbierać dalej, drugiej nie kupiłam, bo spośród mang autorki ta jakoś średnio mi się podobała. Owaranai... z kolei jakoś szczególnie zapadło mi w pamięć. Co tu wiele kryć? Mam słabość do bohaterów pokroju Takayukiego (Minato z Therapy Game też zalicza się do tej grupy), dumnych i niezależnych, często też z niewyparzonym językiem (co często nie ułatwia sprawy, a wręcz ją komplikuje), niedających łatwo poznać swoich nadziei czy słabości (przy czym to dość skrótowy opis). Życzę im jak najlepiej i już. Jest to jednak spin-off, więc pierwsze musiałoby pewnie być Gosan no Heart.
Manga z przepiękną kreską i fabułą pełną kłamstw oraz intryg. Czy można się zakochać w kimś, kto zarabia oszukując innych i przez kogo już na wstępie zostało się poważnie oszukanym? Okej, zakochać się to jedno, ale jak długo można wytrwać w związku-nie-związku z osobą, której działań i intencji nigdy nie możemy być pewni? Zdecydowanie nie jest to układ dla każdego, a jednak w przypadku tej dwójki działa (chociaż wątpliwości i podejrzeń jest cała masa, w końcu to one - oraz dawanie im wiary lub nie - są główną osią fabuły). Jak na razie manga ma cztery tomy.
Od autorki mamy już Slow Starter (mam) i Uśmiechnij się do mnie (może jeszcze kupię) i zdaje się że dużo osób było zainteresowanych Blue Sky Complex, jednak, o ile dobrze pamiętam, przez jakieś komplikacje ze strony japońskiej (okej, sprawdziłam, chodziło o za duże wymagania) manga nie doczekała się wydania w Polsce. A szkoda, bo to naprawdę dobra historia.
Jest jeszcze jedna manga, nad której umieszczeniem tu się zastanawiałam, ale - niespodzianka! Nie tak dawno (a w każdym razie kiedy byłam w trakcie pisania) zapowiedziało ją Studio JG. Konkretnie chodzi mi o Kazoku ni Narouyo Kurahashi Tomo. Może nie jest jakaś wybitna, jednak czytało się ją całkiem miło, więc myślę, że się na nią skuszę.
Jest jeszcze jedna manga, nad której umieszczeniem tu się zastanawiałam, ale - niespodzianka! Nie tak dawno (a w każdym razie kiedy byłam w trakcie pisania) zapowiedziało ją Studio JG. Konkretnie chodzi mi o Kazoku ni Narouyo Kurahashi Tomo. Może nie jest jakaś wybitna, jednak czytało się ją całkiem miło, więc myślę, że się na nią skuszę.
piątek, 15 lutego 2019
Zarys czytelniczych planów
Zaczęłam to pisać może w połowie stycznia, ale jakoś się przeciągnęło na luty, a sesja nie pomagała. Na szczęście wreszcie znalazłam chwilę na dokończenie tej listy i (miejmy nadzieję) nadrobienie innych blogowych zaległości. Nie zamierzam trzymać się ściśle wytyczonego planu czy zarzekać się, że każdą z poniższych książek przeczytam, jednak pomyślałam, że nie zaszkodzi się nad tą kwestią zastanowić (a za rok porównać na ile się z tego wywiązałam).
Na początek z książek, które już czekają na półce. Na pewno chciałabym przeczytać Obietnicę następcy, kończąc tym samym Prawo Millenium (z innych książek Trudi Canavan może zabiorę się też wreszcie za Uczennicę Maga, czyli tom zerowy Trylogii Czarnego Maga, który w planach mam już od baaardzo dawna). Sporo do przeczytania nazbierało mi się z literatury japońskiej, z tych nowszych książek Przeczucie, ze starszych na przykład Wrota, Jestem kotem, Sprawa osobista, Cień wschodzącego słońca czy Tydzień świętego mozołu. W planach mam i swój reportażowy debiut w postaci Kwiatów w pudełku. Może uda mi się też dokończyć Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny po japońsku? Zdecydowanie za długo na swoją kolej czekają Ścieżki północy i Labirynt duchów, podobnie Genialna przyjaciółka, której jednak nie mam w tej chwili przy sobie. A! Jeszcze Wyczarowanie światła czeka na dokończenie. Już nawet nie wiem jak długo mam na półce Lokatorkę Wildfell Hall... Może i na nią przyjdzie czas?
A co poza tym? Wspominałam na przykład niedawno, że chciałabym poznać kolejne części Wiedźmina. Chętnie przeczytam Analfabetkę, która potrafiła liczyć, czyli książkę autora Stulatka, który wyszedł przez okno i zniknął. Mam nadzieję, że będzie równie interesująca. ^^ O! Cały czas odkładałam też na później powieści Sandersona (nie licząc serii o Alcatrazie), może wreszcie się za nie zabiorę? Na pierwszy ogień poszedłby pewnie Z mgły zrodzony. Po skończonym Ziemiomorzu chciałabym zacząć Sześć światów Hain (chyba że ktoś ma inne rekomendacje?). O, miałam też przeczytać Czerwone dziewczyny Kazuki Sakuraby i 451 stopni Fahrenheita. Od dawna planowałam też Raczej szczęśliwy niż nie, ale zawsze najpierw wpadało coś innego do przeczytania. Może dorzucę jeszcze jakiś kryminał Christie? Tak oto wygląda moja bardzo wstępna, więc i niezbyt długa lista rzeczy do przeczytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







