wtorek, 10 lipca 2018

Podsumowanie sezonu anime na wiosnę 2018

Ten sezon uważam za całkiem udany. Właściwie spodziewałam się, że mniej będę miała tych serii, jednak oglądanie na bieżąco zdecydowanie pomaga w znalezieniu czasu na choć trochę więcej anime.
3D Kanojo: Real Girl
Liczba odcinków: 12
Ocena: 6

Z początku nie miałam tej serii w planach, ale w końcu dałam jej szansę i… w sumie mam raczej mieszane uczucia. To, że relacja dwójki bohaterów przebiega niezbyt płynnie, trochę jakby sztucznie można z jednej strony tłumaczyć nieobyciem naszego otaku, który nagle zostaje wrzucony na głęboką wodę, ale… takie usprawiedliwienie nie całkiem mi wystarcza. Wychodzi to po prostu nijako. Do tego jeszcze powód, dla którego Igarashi na samym początku wyznaczyła granicę czasową ich związku - liczyłam na to, że w końcu zostanie to jakoś lepiej wyjaśnione, a tu nic. Może w końcu do tego dochodzi, ale patrząc jedynie z perspektywy anime, przeszkadza mi to. Kreska raczej prosta i bez szału, jak z resztą cała seria. Openingu słuchało mi się dość przyjemnie, na tyle, że czasem spontanicznie przychodził mi na myśl.

Boku no Hero Academia 3rd Season
Liczba odcinków: 25
Ocena: 8

*trwające
Kolejny sezon, jak miło! I kolejny świetny opening. ♥ Co tu jeszcze o tej serii napisać? Wyczekiwałam ich obozu treningowego i zdecydowanie było warto, potem z resztą też jest bardzo ciekawie. To, jak Deku obronił Koutę, jak parę odcinków później znalazł sposób, aby wydostać się z pola walki razem z Bakugou... No ale nie będę wszystkiego wymieniać. Ehh, aż ciężko się czeka na kolejne odcinki.


Caligula
Liczba odcinków: 12
Ocena: 6

Nie był to mój priorytet, chociaż z czasem polubiłam to anime i byłam ciekawa tego, jak ostatecznie potoczą się losy bohaterów. Dość interesujące było patrzeć, jak wraz z usterkami stopniowo uświadamiają sobie nieprawdziwość świata, w którym żyją, czasem nie chcąc przyjąć tego do wiadomości i jak z czasem podejmują kroki, aby wrócić do rzeczywistości i zmierzyć się z problemami, od których uciekali. Taki raczej średniaczek, ale będę go miło wspominać. Kreska z jednej strony jest ładna (zwłaszcza te kwiatowe elementy, ale też projekty postaci), z drugiej ma swoje niedoróbki. Polubiłam opening, całkiem fajny duet. Ogólnie dobrze się oglądało.

Golden Kamuy
Liczba odcinków: 12
Ocena: 7

Anime, w którym pojawiają się Ajnowie? Oczywiście musiałam na to zerknąć! Poza tym słyszałam też nieco o mandze i nawet myślałam czy się za nią nie zabrać, ale ostatecznie padło na anime. Dużo akcji, walk i niebezpieczeństw, trochę wstawek historycznych, kultury Ajnów, sporo polowań, a następnie jedzenia i rozprawiania o jedzeniu. Do tego jeszcze główny cel - poszukiwanie ukrytego złota. Jest ciekawie, także jeśli chodzi o bohaterów, a i humoru nie brakuje. Kreska jest całkiem ładna, choć mało brakowało, żeby ten fatalny niedźwiedź CGI z pierwszego odcinka śnił mi się po nocach… Co nie zmienia faktu, że będę wyczekiwać kontynuacji.

Hoozuki no Reitetsu 2nd Season: Sono Ni
Liczba odcinków: 13
Ocena: 8


Więcej Hoozukiego! Tak! Właściwie nie wiem, co jeszcze miałabym dodać poza tym, że wciąż świetnie się bawiłam przy tej serii, z przymrużeniem oka poznając realia japońskiego piekła, a czasami też trochę historii czy demonów. Bardzo odpowiada mi ten humor. Dostajemy też kolejny ciekawy opening. Jednym słowem: polecam!



Saiki Kusuo no Ψ-nan 2
Liczba odcinków: 24
Ocena: 8

*kontynuacja z poprzedniego sezonu
No i anime dobiegło końca (choć sądząc po słowach z ostatniego odcinka, jest szansa na więcej). Muszę przyznać, że im dalej, tym robi się  coraz lepiej. Zwykle jest to po prostu dużo różnego typu humoru, jednak od czasu do czasu seria potrafi zaskoczyć czymś poważniejszym. Przyznam, że się tego nie spodziewałam, ale zarówno opening, jak i ending bardzo zapadły mi w pamięć. Przy pierwszym praktycznie zawsze nuciłam, a drugi lubię sobie czasem tak po prostu włączyć.


Tokyo Ghoul:re
Liczba odcinków: 12
Ocena: 7

Kiedyś czytałam mangę i nawet byłam na bieżąco, ale potem zrobiłam sobie przerwę i jakoś nie potrafiłam wrócić. Anime zaczęłam więc trochę z nadzieją, że wróci mi motywacja, a poza tym byłam ciekawa jak to wyjdzie. Co ciekawe, okazało się, że anime prawie dokładnie pokryło się z tym, co zdążyłam przeczytać. W sumie nawet przyjemnie się oglądało, chociaż czasami czegoś w tym brakowało. O ile czas pozwoli, to może faktycznie wrócę do mangi.
Opening dość szybko polubiłam, z endingiem trwało to trochę dłużej, ale też przyjemnie się go słucha. Miałam nadzieję, że walka z Orochim w 2 odcinku potrwa dłużej (więcej badassowego Sassana ;p), a jednak skrócili ją względem mangi (no cóż, materiału mają sporo, więc to nie takie dziwne, ale i tak trochę przykro). Za to walka w ostatnim odcinku wyszła nieźle. Tak czy inaczej, kontynuację też planuję obejrzeć.

Wotaku ni Koi wa Muzukashii
Liczba odcinków: 11
Ocena: 8

Ahhh, piękna rzecz. Miałam zacząć czytać mangę, ale - jak to zwykle u mnie bywa - anime zdążyło wyprzedzić te plany. Za to po jego skończeniu faktycznie zabrałam się za mangę. Bohaterowie są po prostu tacy kochani i uwielbiam ich relację, a do tego można tu znaleźć naprawdę sporo humoru oraz momentów, z którymi można się utożsamić. Podoba mi się też to, że kiedy pojawiają się okładki mang, można całkiem łatwo rozpoznać, co to jest. Opening jest naprawdę chwytliwy, bardzo podoba mi się też animacja do niego. Chcę więcej! Już zaczęłam mangę i na razie mogę wspomnieć, że w niektórych miejscach ma ona jakieś dodatkowe historie, z kolei w innych jest bardziej okrojona niż anime, więc wydaje mi się, że z obiema wersjami warto się zapoznać.


Nadrabiam:

Kakuriyo no Yadomeshi
Liczba odcinków: 26

*trwające
Dołączone trochę z doskoku, bo podobno całkiem niezłe. Mimo to przez dłuższy czas spychałam tę serię na dalszy plan, jakoś temu niedowierzając i narobiłam sobie zaległości. Okazało się to jednak nieco przydatne gdy już zabrakło innych serii do oglądania. I faktycznie, anime okazało się lepsze niż początkowo sądziłam, postaci są dość ciekawe, a główna bohaterka ma własne zdanie i nie daje byle komu sobą rządzić. A! I jeszcze opening jest całkiem niezły, polecam na DDR. Stopniowo będę nadrabiać.



Porzucone:




Dorei-ku The Animation
Liczba odcinków: 1/12

Obejrzane na próbę, jednak nie zainteresowało mnie na tyle, żeby oglądać dalej.





Muzyka:
Boku no Hero Academia 3rd Season OP - UVERworld "ODD FUTURE"
Tokyo Ghoul:re OP -  Cö shu Nie "asphyxia"
Wotakoi OP - sumika "fiction"

5 komentarzy:

  1. Na bieżąco oglądam tylko Bnha i z jednej strony nie mogę doczekać się nowego endingu i openingu, z drugiej te obecne bardzo mi się podobały i trochę się tego obawiam. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie. Z kolei mój brat stwierdził, że obecny opening zaczął mu się nudzić. :P

      Usuń
    2. Cóż, właśnie dzisiaj widziałam i słyszałam nowy opening... i cóż, jestem zawiedziona. ;P
      Pewnie z czasem się przyzwyczaję do muzyki, ale twarze Uraraki, Bakugou i Izuku w niektórych momentach to jest naprawdę dramat. XD
      Z kolei ending całkiem przyjemny, ale animacja... ja nie wiem, skąd nagle im się wzięła ta dysproporcja. Pierwszy opening i ending były cudne graficznie, a tutaj nagle studio Bones wyskakuje z jakimiś drewniakami. :/

      Usuń
  2. Tokyo ghoula:re też czytałam mangę i mnie ekranizacja zawiodła. Oglądając nie czułam w ogóle klimatu pierwowzoru i żadnych emocji. Ale przynajmniej opening był cudowny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, może ogólnie nie miałam jakichś wygórowanych oczekiwań (nie licząc paru scen, na które czekałam), dlatego nie oceniłam anime szczególnie surowo, ale faktycznie, klimat już nie ten.

      Usuń

będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, dobrze wiedzieć, że są osoby które tu zaglądają ;)

i bez spamu, proszę :)