niedziela, 24 listopada 2019

Stosik 2/2019

Listopad, a tu dopiero drugi stosik? Tak to wychodzi jak się nagle znika z blogosfery... ^^'' Wbrew pozorom wciąż żyję, tylko jakoś cały czas albo nie miałam czasu, albo odkładałam powrót na później. Plus jest taki, że mam za to sporo do pokazania. A więc nie przedłużając...
Zacznę od kolejnych mang, które zawdzięczam Aypie i czegoś książkowego dla odmiany. Drugi tom Perfect World dla dodatkowej zachęty. W tym tomie jakoś bardziej rzuca się w oczy pewna nijakość Wakany jako postaci, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Następnie Given, na którego jakoś nie potrafiłam się zdecydować. Teraz zrozumiałam swój błąd i już wiem, że koniecznie chcę tę serię na swojej półce! Dziewczyna z konbini ciekawiła mnie już od pewnego czasu i fartem udało mi się ją zdobyć. Z kolei Ages Ago kupiłam ze względu na studia, ale póki co niewiele z niego skorzystałam. ^^''
Chociaż nie byłam na Pyrkonie (tak, już tak długo zwlekałam z tym stosikiem), wynagrodziłam to sobie mangowymi zakupami. 16. tom Mononokeana mam też po japońsku, więc ten był dla mnie powtórką wydarzeń. I to wydarzeń dość ważnych. O Rodzince od zaraz przelotnie wspominałam tu. Ogólnie przyjemna historyjka, do której czasem miło będzie wrócić. Wędrując linią życia wzięłam w ciemno i... mnie akurat jakoś nie porwało. Zabawę w kotka i myszkę już kiedyś czytałam i pamiętam, że wywarła na mnie dobre wrażenie, zwłaszcza jej aspekt psychologiczny. Chociaż już wiem, co się dalej wydarzy, nie mogę się doczekać, żeby dorwać drugi tom! Given 4 już nie pożyczone, a moje. Cóż, dzieje się. W uwielbieniu dla kreski Scarlet Beriko kupiłam jeszcze dwie jej mangi, lżejsze Królowa i krawiec (całkiem miła historia) i pierwszy tom Jealousy, do którego mam nieco mieszane uczucia (choć ciekawe zdecydowanie jest), ale będę zbierać dalej.
Po obejrzeniu anime na próbę kupiłam Odrodzony jako galareta (należę do osób, którym nie przeszkadza zastąpienie slime'a galaretą). Ogólnie jestem za, ale nie wiem, czy zdecyduję się zbierać tę serię (tyle innych rzeczy do kupienia...). Cieniutkie Wotakoi było moim must-have, a Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością przeczytałam dopiero niedawno. Było inne niż się spodziewałam, co nie znaczy, że się rozczarowałam.
A... po fakcie zorientowałam się, że dałam nie ten tom Natsume co trzeba... No trudno. Natsume tom 5 to m.in. pierwsze pojawienie się Taki. Poza tym Shigeru gra tu ważniejszą rolę niż zwykle. Udało mi się kupić po japońsku cały komplet Dendrobates, które już kiedyś zachwalałam w recenzji, za śmiesznie niską cenę. Powoli sobie podczytuję. ^^
Dalej trzy książki. Zbiór Opowiadania japońskie, głównie autorstwa Nakajimy Atsushiego, oraz dwa Akutagawy Ryūnosuke. Były całkiem w porządku. Otogizōshi, czyli baśnie japońskie w wersji Dazaia Osamu świetnie się czytało, a Koła zębate jeszcze podczytuję.

Kolejne nabytki do doukyuuseiowej kolekcji! Tym razem trzy tomy po koreańsku i pierwszy tom Sotsugyousei po angielsku. :3 Dalej Nasz Cud 15, który znowu rozbudził we mnie chęć jak najszybszego przeczytania kolejnych tomów. Szkoda, że nie są wydawane szybciej... W szóstym Natsume zaskoczyła mnie dodatkowa historia (o uczuciu uczennicy do nauczyciela) niezwiązana z serią. I jeszcze wyczekiwane przeze mnie Therapy Game! Bardzo lubię tę historię, zdecydowanie bardziej od Secret XXX (chociaż też było spoko), a Minato uwielbiam całym serduszkiem. ^^
A tu same nabytki po japońsku. Kekkai Sensen 1-10 kupione w bardzo atrakcyjnej cenie. Czym prędzej zabieram się za czytanie! Losowo wybrany tom Jojo (Stardust Crusaders) jako ciekawostka. Darker than Black: Shikkoku no Hana, czyli alternatywne zakończenie anime stworzone przez Iwaharę Yuujiego (autora Dimension W). Czwarty i piąty tom Blue Sky Complex utwierdziły mnie w tym, jak bardzo lubię tę serię (bardzo, bardzo), dorwałam też Indigo Blue no Gradation z dodatkowymi historiami o Narasakim i Terashimie, m.in. o wizycie w Disneylandzie. :3
Z kolejnego jestem nieco dumna. Jest to Yondaime Ooyamato Tatsuyuki Premium Collections Motsunabe to Regent wspaniałej Scarlet Beriko. Zawiera kilka historii (niektóre w kolorze), "wywiad na 20 tys. znaków" z autorką i sporo kolorowych ilustracji zajmujących całe strony. Przepiękne! ♥
Magazyn mangowy Opera vol. 73 kupiłam tylko dlatego, że zawiera siódmy rozdział blanc Nakamury Asumiko (kontynuacja O.B.), ale kiedyś przejrzę i resztę zawartości (a przynajmniej to, co nie wymaga znajomości poprzednich numerów). I na koniec trzeci tom rozczulającego Ojisama to Neko! 😸

sobota, 20 kwietnia 2019

Moje M&A Aktualności 1/2019

Nie ma sensu czekać jeszcze dłużej, bo w końcu się okaże, że pierwsza połowa roku minie, a tu dopiero pierwsze M&A aktualności... Tak więc wreszcie się zmobilizowałam i dokończyłam notkę. Ufff!
Black Lagoon | 12 odcinków | Ocena: 7/10
Jakoś tak od dawna miałam tę serię w planach, aż w końcu stopniowo zaczęłam ją oglądać. Było miło, choć w zasadzie bez większego szału. Bohaterowie są ciekawi, przyjemnie oglądało się, jak radzą sobie z kolejnymi zleceniami i jak wyglądają ich wzajemne relacje, w przypadku Revy i Roku dość kolfliktogenne. Seria jest bardzo epizodyczna, jednak niektóre historie zamykają się w więcej niż jednym odcinku. Opening całkiem chwytliwy, z kolei do endingu jakoś nie mogłam się przekonać. Nie wiem, czy zdecyduję się na kontynuację.

Shiki | 22 odcinki | Ocena: 7/10
Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad nadrobieniem tej serii (zwłaszcza że pewna koleżanka powiedziała, że to jedno z jej ulubionych anime). Kiedyś odpuściłam po pierwszym odcinku (jakoś nie pasowały mi chyba wtedy projekty postaci, a Megumi strasznie wkurzała, chyba nigdy nie cieszyłam się aż tak z śmierci bohatera, ale co z tego, skoro później wróciła?). Tym razem nie miałam takiego problemu (z kreską, Megumi wciąż była wkurzająca). Choć trochę mi to zajęło, skończyłam serię i przyznam, że było ciekawie. Do najwyższych miejsc w moich rankingach Shiki nie dotarło, ale i tak było warto.

Jojo Kimyou na Bouken | 26 odcinków | Ocena: 7/10
Nie przypuszczałam, że kiedyś dokończę tę serię. Dawno, daaawno temu obejrzałam jeden odcinek, a kiedyś na obozie puścili nam parę odcinków późniejszej serii, ale jakoś nie byłam zainteresowana. Dałam Jojo drugą szansę za namową brata i chociaż z początku oglądałam nieco z przymrużeniem oka, to jednak w którymś momencie faktycznie się wkręciłam. Magia Jojo zadziałała. Szkoda tylko, że seria ma tak mało silnych kobiecych postaci (ale przynajmniej Lisa Lisa ratuje sytuację). A! No i muzyka jest całkiem niezła, na przykład Roundabout.

Jojo Kimyou na Bouken: Stardust Crusaders | 48 odcinków (2x24) | Ocena: 7/10
Tak się zapędziliśmy, że Stardust Crusaders zaczęliśmy praktycznie od razu po poprzedniej serii, zaliczając tym samym sporą zmianę we... właściwie we wszystkim. Gwałtownie zmieniły się czasy, co wiązało się ze zmianą bohaterów, a do tego kolejna nowość, pojawienie się nowego rodzaju specjalnych umiejętności - Standów. Jednocześnie pewną trudność sprawiło mi przyzwyczajenie się do tak odmiennego "głównego" Jojo - tym razem nie Josepha, a jego wnuka Jōtarō. To jednak tylko z początku, potem było lepiej. Jeszcze o tym nie pisałam, że wspomnę teraz. Memogenność Jojo jest naprawdę niesamowita i choćby dlatego warto się tej serii przyjrzeć. Ciekawe jest też to, że Standy biorą swoje nazwy od różnych zespołów.

Jojo Kimyou na Bouken: Diamond wa Kudakenai | 39 odcinków | Ocena: 7/10
O ile poprzednio bohaterowie praktycznie cały czas byli w drodze, tak tym razem akcja skupia się w jednym miejscu. I tu po raz kolejny trochę ciężko było mi się przestawić na nowego głównego Jojo. Tak mi już zostało i przez całą serię wyczekiwałam tych kilku momentów, kiedy to Jōtarō miał okazję się popisać, chociaż Jōsuke też na swój sposób nie był zły. Tym razem zadaniem naszych bohaterów, poza unieszkodliwianiem tych, którzy staną im na drodze, jest znalezienie ukrywającego się gdzieś w mieście seryjnego zabójcy, również posługującego się Standem.

Saiki Kusuo no Ψ-nan: Kanketsu-hen | 50 min. | Ocena: 8/10
W chwilach takich jak wyjście nowego Saikiego tym bardziej cieszę się, że nie muszę koniecznie czekać na napisy. Dzięki temu (i wersji z chińskimi napisami) ostatni arc mogłam obejrzeć już następnego dnia. Z jednej strony przykro, że to (podobno) koniec, ale z tego, co czytałam, wciąż są jakieś niezekranizowane rozdziały... może po prostu czas przerzucić się na mangę? A ogólnie nowa część Saikiego wyszła bardzo dobrze, zdecydowanie polecam. ^^

Gintama | 109/201 odcinków
Yay! Wreszcie trochę ruszyłam z Gintamą i połowa pierwszej serii już za mną. Hmm... problem z tym anime jest taki, że odcinki potrafią być bardzo różne. Raz są naprawdę świetne i bawią najróżniejszymi nawiązaniami i parodiami, żeby już w następnym zafundować coś takiego, że chce się albo pominąć cały odcinek, albo ogólnie dać sobie na jakiś czas spokój.

Saho | Sakazuki-san Chi no Gikyoudai | 19/? rozdziałów
Nasi dwaj bohaterowie stają się przyrodnimi braćmi. Żeby było ciekawiej, ich świeżo poślubieni rodzice ruszają w świat z powodu pracy, a oni dwaj zostają w Japonii. Teraz, mimo kompletnie różnych charakterów, chłopcy muszą się jakoś dogadać i trzeba przyznać, że wychodzi im to całkiem nieźle. Nie dajcie się tylko zwieść pozorom, niski Youichi jest tak naprawdę licealistą i postrachem dla wielu okolicznych chuliganów, a sporo wyższy od niego Chikage wciąż jest uczniem podstawówki. I na tym oczywiście opiera się główny element komediowy.
Z początku mangę czyta się naprawdę przyjemnie, jest zabawnie, a bohaterowie pokazują nam się z różnych, często niespodziewanych stron. ALE. Jak zwykle raczej nie narzekam na BLkowe aluzje (z początku bardzo drobne, ale później coraz wyraźniejsze), tak w tym przypadku po prostu mi tu nie pasują i trochę psują lekturę. Tym bardziej, że im dalej w fabułę, tym zdaje się być ich więcej. I choć wciąż jest zabawnie, chyba dam sobie spokój jeśli ta tendencja będzie się utrzymywać.

Nitori Sasami | Fushigi Neko no Kyuu-chan | 331/? rozdziałów
Tak tylko wspomnę, że Kyuu-chan wciąż jest wspaniały. A dla tych, którzy nie kojarzą - to historia o pewnym niezwykłym i bardzo inteligentnym kotku oraz jego właścicielu, a każdy rozdział (zwykle dodawane codziennie) to zaledwie jedna strona.

Hazuki Kanae | Suki tte Ii na yo. | 10/73 rozdziały
Przekonana tą notką postanowiłam zabrać się za mangową wersję historii, którą do tej pory znałam jedynie z anime. Za mną na razie niewiele, ale jestem dobrej myśli.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Stosik 1/2019

Przychodzę do Was z pierwszym w nowym roku stosikiem. :D Korzystając z tej okazji postanowiłam trochę zmienić jego formę. Miał się ukazać jeszcze na początku roku, ale oczywiście zamiary rozminęły się z rzeczywistością. Za to dołączyło do niego w tym czasie więcej mang. :3

Moim priorytetem było dokupienie Piety i Dziewczyny znad morza. Dalej pierwszy tom Op: Bezbarwne dni Itaru Yoake, po pierwsze dlatego, że jest o detektywie, a po drugie byłam ciekawa jaka będzie manga od Kou Yonedy, która nie jest BL. Do Czy chcesz zostać starą panną? najpierw zraziłam się już za samo wydanie (bardzo nie podoba mi się układ tekstu u czcionka na okładce!), ale sama historia jest podobno całkiem dobra, więc postanowiłam zaryzykować. Do Heleny Wiktorii zachęciła mnie Aypa swoją recenzją i ogólnym zachwalaniem, więc postanowiłam wykorzystać okazję i kupić. Tym sposobem zamiast trzech tomów Noragami dotarł do mnie tylko jeden, bo tym razem chciałam kupić tylko tyle, żeby załapać się na darmową wysyłkę. Biorąc jednak pod uwagę to, ile minęło odkąd przeczytałam poprzedni tom, zawsze to jakiś postęp. ;)
Pietę czytało się całkiem nieźle. Co prawda łatwo przewidzieć ogólny rozwój wydarzeń i pojawiają się baaardzo wkurzające postaci (czytaj: macocha Rio), jednak to wciąż ciekawa historia, a dwa tomy to przecież niewiele. Cliffhanger, którym zakończył się pierwszy tom Dziewczyny znad morza ostatecznie nie okazał się aż tak ważny jak się wydawało, za to, tak jak słyszałam, ogółem było dość kontrowersyjnie. Mam trochę mieszane uczucia względem tej mangi, jednak ogólnie była ciekawa. Pod pewnymi względami przywodziła mi na myśl Kuzu no Honkai (wspominałam o tym anime w podsumowaniu zimy 2017; a tak swoją drogą, od pewnego czasu zastanawiam się nad sięgnięciem po mangę). W każdym razie nie żałuję. Helena Wiktoria długo czekała aż ją przeczytam, ale w końcu się doczekała, a ja dołączam się do pozytywnych głosów na jej temat i czekam na dalszy ciąg. Odnośnie Op: Bezbarwne dni Itaru Yoake ograniczę się może do jednego: chcę już kolejny tom! Miło było wrócić do czytania Noragami, nawet jeśli na krótko. Na razie wciąż są to wydarzenia znane mi z anime, jednak następne tomy chyba lepiej byłoby zamówić hurtem. ;)
Czy chcesz zostać starą panną? czekało najdłużej wszystkich tych mang, a jednak kiedy wreszcie zaczęłam czytać, poszło bardzo szybko (choć też sam tomik nie jest zbyt długi). Całe szczęście, że nie dałam się odstraszyć, bo to naprawdę dobra historia i to w tematyce, która raczej rzadko jest poruszana. A tak swoją drogą, zaskoczyło mnie jak mało ocen ma ta manga na MALu. :o
I coś specjalnego - kolejne mangi w oryginale! Moim głównym celem były dwa tomy Ojisama to Neko. Historia ta ujęła mnie od pierwszych rozdziałów, na które trafiłam i od tego czasu wiedziałam, że chcę tę mangę mieć. Historia jest kochana, a wydanie zaskakuje starannością, ale o tym opowiem więcej w recenzji. Dalej Bokura no Kiseki (czyli Nasz cud) tomy 17, 18. Są co prawda koleżanki, ale skorzystałam z okazji i przeczytałam. Właśnie na 16. tomie skończyły się dotychczasowe skany (oczywiście w dość ważnym momencie), więc dzięki tym tomom mogłam zapoznać się z dalszymi wydarzeniami. Miło zaskoczyło mnie to, że czytanie szło mi dość sprawnie, choć wydawało mi się, że Bokura może być dość trudna. Co do fabuły (żeby nie spojlerować) dodam tylko, że jest coraz ciekawiej i dostajemy parę odpowiedzi. Trochę tylko żałuję, że jednak nie kupiłyśmy 19. tomu... Pisałam już, że z radością powitałabym polskie wydanie Therapy Game. No cóż... zamiast czekać (choć wciąż bym kupiła) zdecydowałam się na wydanie japońskie i utwierdziłam się w mojej wielkiej sympatii do tej mangi. Do tego pojawiły się krótkie dodatki, których wcześniej nie znałam. ^^ Zastanawiałam się co jeszcze dorzucić do zamówienia i padło na 12. tom Fukigen na Mononokean (Posępny Mononokean), bo... właściwie dlaczego nie? :) Teraz jest już co prawda dostępny i po polsku, ale udało mi się go przeczytać jeszcze przed naszym wydaniem. ;)
Ao no Exorcist przeczytałam dosłownie chwilę po tym, gdy w ogóle do mnie dotarło. Wreszcie dowiadujemy się coś więcej o przeszłości Shiro i matki bliźniaków, choć oczywiście to wciąż mało, żeby zaspokoić ciekawość. Przyszedł też trzeci tom Natsume, w którym największym wydarzeniem było spotkanie z innymi egzorcystami. A ponieważ tak bardzo zwlekałam ze stosikiem, to zdążył jeszcze dotrzeć i czwarty tom. I doczekałam się wreszcie O.B.! O tej mandze jeszcze napiszę dokładniej. Dalej 15. tom Dimension W, a w nim więcej o przeszłości Eli i ogólnie coraz więcej kłopotów, chociaż pojawiło się i trochę wyjaśnień. Dokupiłam też 14. tom Naszego cudu, żeby być na bieżąco.
Sporo osób cieszyło się wydania Perfect World, a ja, kompletnie nie znając tej serii, wahałam się czy dać jej szansę. Na pomoc przyszła Aypa, pożyczyła mi pierwszy tom (jeszcze raz dziękuję! ♥), a ja stwierdziłam, że chyba rzeczywiście będzie warto. Pierwszy tom pozostawił mnie z myślą, że od razu chciałabym wiedzieć, co będzie dalej.

I na tym kończę ten odkładany prawie w nieskończoność stosik. Może z kolejnym nie będę zwlekać aż tak długo... Książek tym razem nie ma. Ostatnio coraz bardziej zaczynam polegać na audiobookach, na które jakoś dużo łatwiej jest mi znaleźć czas. Gdyby nie one liczba przeczytanych w tym roku książek byłaby bardzo marna... ^^''

niedziela, 10 marca 2019

[mini recenzja] J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"

Jak głosi już sam tytuł, mężczyzna w swoje setne urodziny wychodzi przez okno i znika. Brzmi niedorzecznie? Nie martwcie się, będzie jeszcze dziwniej. Na przykład taka kradzież walizki pewnemu podejrzanemu typkowi (w wykonaniu staruszka) i późniejszy pościg. A to dopiero początek. W międzyczasie poznajemy życie naszego bohatera od najmłodszych lat i wkrótce przestaje dziwić nazywanie staruszka szwedzkim Forrest Gumpem.
O ile zwykle nie decyduję się na tego typu historie, tak bardzo się cieszę, że dałam szansę “Stulatkowi…”. Jest naprawdę zabawnie i dostajemy też przy tym małą powtórkę z historii świata, mniej więcej na przestrzeni ostatnich stu lat… Oczywiście odpowiednio podrasowaną, aby nasz bohater mógł odegrać w niej swoją rolę, a przyznać trzeba, że odegrał niejedną, a i zasięg jego oddziaływania do małych nie należy. Inni bohaterowie, choć już nie tak niezwykli jak on, również dają radę (choć może akurat słonia też należałoby zaliczyć do postaci niezwykłych…?). Świetnie się przy tej książce bawiłam, a za jakiś czas z chęcią obejrzałabym też film na jej podstawie.

Nazbierało się pełno książek, o których nie pisałam albo pisać jedynie zaczęłam i raczej recenzji się nie doczekają, dlatego postanowiłam, że od czasu dodam na temat takich tytułów choć parę słów. Tak oto właśnie "Stulatkiem..." rozpoczynam cykl mini recenzji... o ile recenzjami można to w ogóle nazwać. ^^''

niedziela, 3 marca 2019

Jakie mangi BL chętnie zobaczyłabym u siebie na półce?

Od pewnego czasu nawet jeśli wychodzą u nas mangi BL, które już znam i nawet lubię, coraz częściej rezygnuję z ich kupienia, po części jako oszczędność pieniędzy, po części miejsca na półce, bo - powiedzmy sobie szczerze - zamiast kupować i ponownie czytać to, co znam i pewnie długo do tego nie wrócę (jeśli w ogóle), wolę wybrać coś innego (chociaż znajdzie się i parę takich, nad którymi wciąż się zastanawiam). Są jednak takie tytuły, które z radością powitałabym na półce. I przyszło mi na myśl, żeby o paru takich mangach napisać.
PS próbuję wrócić do bardziej regularnego blogowania, ale jakoś ciężko mi to idzie :<<<

Zacznę z grubej rury, a co! Z grubej, bo seria liczy sobie aż 26 tomów. Nie żebym miała wielką nadzieję na jej wydanie, jednak kiedy zaczęłam tworzyć tę listę, jakoś naturalnie była jedną z pierwszych mang, jakie przyszły mi na myśl. Seria jest dość stara, a kreska zwłaszcza z początku może odstraszać, jednak autorka świetnie się spisała jeśli chodzi o ukazanie bohaterów i rozwoju zarówno ich relacji, jak i charakterów, o czym z resztą rozpisywałam się już jakiś czas temu.

Meguru Hinohara Therapy Game
To akurat (mam nadzieję) jak najbardziej realne mangowe marzenie, bo to spin-off już wydanej u nas mangi - Secret XXX. Już wtedy zakochałam się w przepięknej kresce i polubiłam bohaterów (i króliki!), ale to Minato od samego początku Therapy Game ujął mnie najbardziej. Chociaż Shizuma oczywiście też miał w tym swój udział. Czytałam mangę kiedy jeszcze wychodziła, a że bardzo chciałam wiedzieć co będzie dalej, to o ile tylko było to możliwe, rzucałam się na rozdziały po japońsku.

Chise Ogawa Owaranai Fukou ni Tsuite no Hanashi
Od tej autorki dostaliśmy już Caste Heaven i To nie tak, że cię kocham!. Pierwszego mam jeden tom, ale postanowiłam nie zbierać dalej, drugiej nie kupiłam, bo spośród mang autorki ta jakoś średnio mi się podobała. Owaranai... z kolei jakoś szczególnie zapadło mi w pamięć. Co tu wiele kryć? Mam słabość do bohaterów pokroju Takayukiego (Minato z Therapy Game też zalicza się do tej grupy), dumnych i niezależnych, często też z niewyparzonym językiem (co często nie ułatwia sprawy, a wręcz ją komplikuje), niedających łatwo poznać swoich nadziei czy słabości (przy czym to dość skrótowy opis). Życzę im jak najlepiej i już. Jest to jednak spin-off, więc pierwsze musiałoby pewnie być Gosan no Heart.

Sagami Waka Kuchizuke wa Uso no Aji
Manga z przepiękną kreską i fabułą pełną kłamstw oraz intryg. Czy można się zakochać w kimś, kto zarabia oszukując innych i przez kogo już na wstępie zostało się poważnie oszukanym? Okej, zakochać się to jedno, ale jak długo można wytrwać w związku-nie-związku z osobą, której działań i intencji nigdy nie możemy być pewni? Zdecydowanie nie jest to układ dla każdego, a jednak w przypadku tej dwójki działa (chociaż wątpliwości i podejrzeń jest cała masa, w końcu to one - oraz dawanie im wiary lub nie - są główną osią fabuły). Jak na razie manga ma cztery tomy.

Kei Ichikawa Blue Sky Complex
Od autorki mamy już Slow Starter (mam) i Uśmiechnij się do mnie (może jeszcze kupię) i zdaje się że dużo osób było zainteresowanych Blue Sky Complex, jednak, o ile dobrze pamiętam, przez jakieś komplikacje ze strony japońskiej (okej, sprawdziłam, chodziło o za duże wymagania) manga nie doczekała się wydania w Polsce. A szkoda, bo to naprawdę dobra historia.

Jest jeszcze jedna manga, nad której umieszczeniem tu się zastanawiałam, ale - niespodzianka! Nie tak dawno (a w każdym razie kiedy byłam w trakcie pisania) zapowiedziało ją Studio JG. Konkretnie chodzi mi o Kazoku ni Narouyo Kurahashi Tomo. Może nie jest jakaś wybitna, jednak czytało się ją całkiem miło, więc myślę, że się na nią skuszę.

piątek, 15 lutego 2019

Zarys czytelniczych planów

Zaczęłam to pisać może w połowie stycznia, ale jakoś się przeciągnęło na luty, a sesja nie pomagała. Na szczęście wreszcie znalazłam chwilę na dokończenie tej listy i (miejmy nadzieję) nadrobienie innych blogowych zaległości. Nie zamierzam trzymać się ściśle wytyczonego planu czy zarzekać się, że każdą z poniższych książek przeczytam, jednak pomyślałam, że nie zaszkodzi się nad tą kwestią zastanowić (a za rok porównać na ile się z tego wywiązałam).

Na początek z książek, które już czekają na półce. Na pewno chciałabym przeczytać Obietnicę następcy, kończąc tym samym Prawo Millenium (z innych książek Trudi Canavan może zabiorę się też wreszcie za Uczennicę Maga, czyli tom zerowy Trylogii Czarnego Maga, który w planach mam już od baaardzo dawna). Sporo do przeczytania nazbierało mi się z literatury japońskiej, z tych nowszych książek Przeczucie, ze starszych na przykład Wrota, Jestem kotem, Sprawa osobista, Cień wschodzącego słońca czy Tydzień świętego mozołu. W planach mam i swój reportażowy debiut w postaci Kwiatów w pudełku. Może uda mi się też dokończyć Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny po japońsku? Zdecydowanie za długo na swoją kolej czekają Ścieżki północy i Labirynt duchów, podobnie Genialna przyjaciółka, której jednak nie mam w tej chwili przy sobie. A! Jeszcze Wyczarowanie światła czeka na dokończenie. Już nawet nie wiem jak długo mam na półce Lokatorkę Wildfell Hall... Może i na nią przyjdzie czas?

A co poza tym? Wspominałam na przykład niedawno, że chciałabym poznać kolejne części Wiedźmina. Chętnie przeczytam Analfabetkę, która potrafiła liczyć, czyli książkę autora Stulatka, który wyszedł przez okno i zniknął. Mam nadzieję, że będzie równie interesująca. ^^ O! Cały czas odkładałam też na później powieści Sandersona (nie licząc serii o Alcatrazie), może wreszcie się za nie zabiorę? Na pierwszy ogień poszedłby pewnie Z mgły zrodzony. Po skończonym Ziemiomorzu chciałabym zacząć Sześć światów Hain (chyba że ktoś ma inne rekomendacje?). O, miałam też przeczytać Czerwone dziewczyny Kazuki Sakuraby i 451 stopni Fahrenheita. Od dawna planowałam też Raczej szczęśliwy niż nie, ale zawsze najpierw wpadało coś innego do przeczytania. Może dorzucę jeszcze jakiś kryminał Christie? Tak oto wygląda moja bardzo wstępna, więc i niezbyt długa lista rzeczy do przeczytania.

piątek, 25 stycznia 2019

Podsumowanie sezonu anime na jesień 2018

A co tu tak sportowo? Niewiele anime zdecydowałam się tym razem śledzić, a jednak zdołały tu wskoczyć aż trzy sportówki, chyba jakiś rekord. Ogólnie jestem całkiem zadowolona z tego sezonu.