poniedziałek, 16 października 2017

Podsumowanie sezonu anime na lato 2017

Wreszcie sezon, z którym byłam na bieżąco! I to sezon, z którego jestem dość zadowolona.

Ballrooom e Youkoso
Liczba odcinków: 25
Ocena: ?

*trwające
Oto jeden z niewielu przypadków, kiedy mangę czytałam jeszcze przed powstaniem anime, więc od razu wiedziałam, czego się spodziewać. Teraz już jednak moje informacje się kończą - mniej więcej na tym etapie zrobiłam sobie przerwę i… jakoś nie kontynuowałam. Jeśli chcecie wiedzieć, co Ballroom e Youkoso jako adaptacja robi źle, zerknijcie na to, co napisała Darya. Ogólnie jednak ogląda się w porządku i potrafi wciągnąć. Minus za muzykę, która często nie jest tym, do czego tańczą bohaterowie, za to zdecydowany plus za opening (UNISON SQUARE GARDEN, dawno was nie słyszałam! ♥) i ending (aż by się chciało zatańczyć tego walca!). A tymczasem zaczynam się zastanawiać, czy przed dalszym oglądaniem nie wrócić do mangi.


Boku no Hero Academia 2nd Season
Liczba odcinków: 25
Ocena: 8

*kontynuacja poprzedniego sezonu
A tak miło było mieć kilka odcinków do obejrzenia pod rząd… tym razem na każdy musiałam czekać. Cóż, najważniejsze, że było warto. Bohaterowie wciąż się rozwijają, zmianie ulega również ogólna sytuacja, na brak wrażeń raczej nie ma co narzekać. Opening od amazarashi stanowił bardzo miłą niespodziankę! Polubiłam go już w chwili, gdy pierwszy raz go usłyszałam. Ending też zdecydowanie na plus, a historyjkę w jego trakcie uwielbiam. ^^ Oby na kontynuację nie trzeba było za długo czekać.


Hitorijime My Hero
Liczba odcinków: 12
Ocena: 6

Anime BL i to na podstawie mangi, którą i tak miałam w planach (a w każdym razie jej tytuł rzucił mi się kiedyś w oczy)? Biorę! W tym przypadku postanowiłam jednak poczekać, aż wyjdzie więcej odcinków. I przyznam, że było w porządku, ale miałam nadzieję na trochę inaczej poprowadzoną historię, bez aż takiej dramy. Do tego historia Kensuke i Hasekury jest tak bardzo typowa… Nie mogłam się doczekać aż fabuła przejdzie do Kousuke i Setagawy, ale i tam coś poszło trochę nie tak, można to było trochę inaczej poprowadzić. Myślałam, że manga będzie pod tym względem lepsza, ale (po pobieżnym przejrzeniu) okazuje się, że ona jest z kolei za bardzo pośpieszona i brakuje w niej szczegółów, które dodano w anime. Ze skrajności w skrajność. Biorąc to pod uwagę, to jednak anime wypada lepiej. Muzycznie bez rewelacji, ale openingu miło się słuchało.


Nana Maru San Batsu
Liczba odcinków: 12
Ocena: 6

Kolejna sportówka, a konkretnie… quiz? Nie byłam całkiem przekonana do tej serii, ale ponieważ fajnie byłoby może wyłapać przy okazji parę ciekawostek, postanowiłam dać jej szansę. Oglądało się całkiem przyjemnie, czasem nawet udało mi się na coś odpowiedzieć i przede wszystkim sporo się dowiedziałam o zasadach takich quizów. Bohaterów da się lubić i aż miło się patrzy, jak bardzo wkręceni są w quizy (nawet jeśli część z nich dopiero zaczyna). Do tego Koshiyama to prawdziwy mól książkowy i zazdroszczę mu świetnej pamięci. Opening łatwo wpada w ucho, ending też daje radę. A tak całkiem na marginesie, gdzieś przy początku (chyba przy okazji jakiegoś pytania) pojawia się wiersz, który został wykorzystany w "Kolegach z klasy".


Princes Principal
Liczba odcinków: 12
Ocena: 7

Seria o szpiegach? Czemu nie? Tym razem są to jednak uczennice, a nawet i księżniczka. Co prawda w roli szpiegów wolałabym pooglądać jakichś przystojnych panów, ale to już było w "Joker Game". Tu tymczasem znalazłam to, czego we wspomnianym anime nie było - współpracę i wgląd w stopniowo rozwijające się relacje naszych szpiegów. Ogląda się naprawdę dobrze, a do tego kreska jest prześliczna! Na muzykę też zdecydowanie nie narzekam, szkoda tylko, że nie ma już więcej odcinków (a narobiłam sobie nadziei, bo przez dłuższy czas nie było wiadomo czy kończy się jeszcze w tym sezonie). Do zakończenia miałabym parę zastrzeżeń, ale może być.


Tsurezure Children
Liczba odcinków: 12
Ocena: 6

Seria nieco specyficzna, opowiadająca o kilku różnych parach, a do tego odcinki mają po 12 minut. Dlaczego by nie spróbować? Lekko i z humorem, nawet dość sympatycznie czy uroczo, choć niektóre postaci mogą trochę (lub nawet bardziej) irytować, ale ogólnie rzecz biorąc jest okej. Kreska prosta, ale schludna, pasująca do serii. Ze względu na całe zatrzęsienie bohaterów chyba każdy znajdzie kogoś, komu chciałby kibicować. Dla mnie była to para przewodniczący-delikwentka. Przyznam, że muzyki za bardzo nie pamiętam, ot, była sobie gdzieś w tle.


Youkai Apartment no Yuuga na Nichijou
Liczba odcinków: ?
Ocena: 7

*trwające
Praktycznie od samego początku wiedziałam, że chcę zobaczyć to anime - w końcu dotyczy youkai. Liczyłam co prawda na to, że zajmie się nimi bardziej na poważnie (czyt. będę mogła bliżej poznać różne ich rodzaje), ale i taki układ mi odpowiada. Mamy więc dom pełen youkai i gdzieś pośród nich naszego głównego bohatera, który stopniowo coraz bardziej wsiąka w to towarzystwo. Ogląda się całkiem przyjemnie, więc cieszę się, że seria wciąż trwa. Pogodny opening pasuje do serii i szybko przypadł mi do gustu. Endingu (w wykonaniu seiyuu) też miło się słuchało.


Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e
Liczba odcinków: 12
Ocena: 7

Nietypowa, praktycznie odcięta od świata szkoła, w której wysokość kieszonkowego zależy od wyników? Rywalizacja między klasami i podziały? Do tego uczeń pozornie przeciętny, choć w rzeczywistości jest inaczej? Uznałam, że może być ciekawie. I faktycznie, z zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń oraz decyzje zblazowanego głównego bohatera oraz zarozumiałej prymuski, która nie rozumie, dlaczego trafiła do najgorszej z klas. Seria może i korzysta z różnych schematów, ale ogląda się to dobrze i przyznam, że liczyłam na więcej niż 12 odcinków (może jakaś kontynuacja?). Opening wpada w ucho, spokojny ending już mniej.

Do dokończenia kiedyś… może:


Isekai Shokudou
Liczba odcinków: 2/12

Do tego anime zachęciły mnie głównie tajemnice w gatunkach, jednak jak na razie nic na to nie wskazuje (chyba że za tajemnicę uznać samą działalność restauracji). Jeśli więc pominąć przybyszy z różnych światów, "Isekai Shokudou" jest po prostu anime o pysznym jedzeniu oraz okolicznościach, w jakich klienci trafili do tej restauracji. Właściwie może być z tego całkiem przyjemna seria, jednak nie jest to coś, co w tej chwili miałabym ochotę obejrzeć.


Koi to Uso
Liczba odcinków: 6/12

Myślałam kiedyś nad zerknięciem do mangi. Ostatecznie się tego nie doczekała, ale uznałam, że skoro już trafiło się anime, to zobaczę co i jak. Pomysł dość ciekawy, postaci też w miarę porządku, choć czasem brakuje im zdecydowania. I ogólnie rzecz biorąc jestem zainteresowana, pewnie jeszcze dokończę tę serię, nawet szkoda mi ją zostawiać w połowie, ale w tej chwili po prostu zabrakło chęci. W kwestii kreski, uwagę zwracają wielkie oczy. Za wielkie. Opening dość szybko wpada w ucho, ending też w porządku.


Sakurada Reset
Liczba odcinków: 8/24

Przyznam, że wciąż nie jestem pewna co z tą serią, oglądać czy nie, ale jeśli ją w ogóle dokończę, to jakoś w swoim własnym tempie.






THE REFLECTION
Liczba odcinków: 2/12

Seria z supermocami, więc się zainteresowałam, jednak całokształt po prostu do mnie nie przemawia. Nietypowa kreska przywodząca na myśl komiks (także pod względem kolorystycznym), kontury tak grube, że w oddali postaci tracą rysy twarzy, dużo milczenia… Zwyczajnie mi się dłużyło i nawet nic nie pomoże świadomość, że ręce w tej serii maczał sam Stan Lee.



Porzucone:


Vatican Kiseki Chousakan
Liczba odcinków: 4/12

Badanie prawdziwości rzekomych cudów? Zaczęłam z pewnymi wątpliwościami, jednak zdecydowałam się obejrzeć chociaż jedną historię do końca (myślałam, że będą to ze dwa odcinki). Ta jednak niespodziewanie ciągnęła się i ciągnęła przez 4 odcinki. Do tego początkowo jedna sprawa rozrosła się do takich rozmiarów i uwzględniała tak bardzo spiskowe teorie, że za resztę już raczej podziękuję.



Muzyka:

Ballroom e Youkoso OP - UNISON SQUARE GARDEN "10% roll, 10% romance"
Boku no Hero Academia 2nd Season OP - amazarashi "Sora ni Utaeba"
Princess Principal OP - Void_Chords feat.MARU "The Other Side of the Wall"
Princess Principal ED - "A Page of My Story"
Youkai Apartment no Yuuga na Nichijou OP - Lozareena "Good Night Mare"

środa, 27 września 2017

AUTUMN HAS COME. Jesienny tag książkowy

Oto tag, który podłapałam na Przeczytaj mnie. Już od pewnego czasu zastanawiałam się nad jakimś tagiem, coby pokazać, że jednak żyję i kiedyś (mam nadzieję) wrócę na stałe, tylko najpierw muszę się uporać z niemocą twórczą (co od czasu powstania bloga chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło ;__;). A wracając do tagu, będzie dość krótko, za to jesiennie i - jak to już mam w zwyczaju - dorzucę jeszcze mangi.

wtorek, 12 września 2017

J. Ćwiek "Chłopcy 2. Bangarang"

Wydawnictwo: Sine Qua Non  |  Liczba stron: 304  |  Seria: Chłopcy (2)
Gotowi na kolejną dawkę przygód nieco wyrośniętych Zagubionych Chłopców pod dowództwem Dzwoneczka? Tym razem ta interesująca banda postanawia nieco (ale tylko nieco!) wydorośleć i przymierza się do sporych zmian. Po pierwsze, koniec ze Skrótem i handlem magicznym pyłkiem. Następnie odnowa i ponowne oddanie do użytku parku rozrywki - bo przecież jaka inna stała praca mogłaby przynieść równocześnie tyle frajdy? Tylko czy aby na pewno wszystko pójdzie po ich myśli? No, niekoniecznie.

Mający w tej części miejsce zjazd naszej wesołej bandy pokaże, do jak wielkich rozmiarów zdążyła rozrosnąć się inicjatywa zapoczątkowana przez Dzwoneczka i zaledwie sześciu Chłopców. A jak powszechnie wiadomo, im więcej ludzi, tym trudniej sprawować nad tym wszystkim pieczę. Poznamy też pewnego Chłopca, który postanowił dorosnąć i stać się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. Czy tęskni za dawnym, niemal beztroskim życiem? Z przyjemniejszych tematów dodam za to, że poznany w pierwszej części Kubuś, mimo młodego wieku, całkiem nieźle odnajduje się w tej Drugiej Nibylandii. Dowiemy się też trochę na temat pana Propera, dumnego czarnego kota z czerwonym krawatem, któremu dla własnego dobra lepiej nie wchodzić w drogę.

Powieść wciąż pozostaje dość epizodyczna, a język równie wulgarny jak do tej pory, jednak tym razem ciągłość zdarzeń wydaje mi się lepiej dostrzegalna, zwłaszcza po wpływie, jaki na całą fabułę miało zakończenie pierwszego tomu - spaja ono poszczególne fragmenty (nawet jeśli nie wszystkie), daje im przyczynę i cel. Z jednej strony to wciąż mocno pokręcona wariacja na temat kompanów Piotrusia Pana, z drugiej jest to jednak historia, która potrafi zahaczyć o niespodziewanie poważne tematy. A biorąc pod uwagę to, co dzieje się pod koniec, wkrótce może się zrobić jeszcze poważniej.

Książki Ćwieka często mają to do siebie, że za szybko się kończą. Z "Chłopcy 2. Bangarang" jest podobnie (chociaż pociesza fakt, że są następne), po prostu chciałoby się czytać jeszcze. I tak też zamierzam zrobić, zwłaszcza po takim, a nie innym zakończeniu. Po prostu muszę się dowiedzieć, co dalej.

wtorek, 5 września 2017

Moje M&A aktualności 3/2017

Po mojej dość długiej blogowej nieobecności, postanowiłam zacząć właśnie od paru słów na temat kilku serii, zanim liczba znajdujących się tu tytułów wymknie się spod kontroli. Możliwe, że jeszcze przez jakiś czas będę się tu rzadziej pojawiać (tyle książek do zrecenzowania, a tu zastój twórczy :<), ale żyję. Oglądam, czytam... tylko pisać się jakoś nie chce. Ale pracuję nad tym!
Jormungand | 12 odcinków | Ocena: 8/10
Skuszona bardzo pozytywną recenzją, postanowiłam zabrać się za tę serię. I rzeczywiście, ogląda się całkiem nieźle, do tego bohaterowie są ciekawi i da się ich lubić. Chętnie obejrzę kontynuację. :3
Detective Conan | 78/? odcinków
Nie mam (za bardzo) złudzeń, wiem, że ciężko byłoby nadrobić tę serię, która od 1996r. wciąż trwa (i nie mam jakiejś szczególnej ambicji żeby do tego dążyć, chociaż... może troszkę?), po prostu akurat zachciało mi się wrócić do jej oglądania. Chociaż drażni, że praktycznie wszystkie zasługi Conana idą na konto podrzędnego detektywa, to jednak za dobrze mi się tę serię ogląda żeby zrezygnować z takiego powodu. Dodatkowo teraz zaczynam wyczekiwać odcinków, w których pojawia się pewna osoba, która domyśliła się prawdziwej tożsamości Conana.
Cowboy Bebop | 26 odcinków | Ocena: 8/10
Dokończenie tej serii było jednym z moich wakacyjnych celów. Cowboy Bebop zdecydowanie zasługuje na swoją wysoką ocenę. Bywa zabawnie, bywa poważnie, w mniejszym lub większym stopniu epizodycznie, ale przede wszystkim ciekawie. Do tego dochodzi jeszcze odpowiednia muzyka i świetni bohaterowie, których nie da się nie polubić nawet mimo ich wad. I jeszcze tytuły odcinków - bywa, że stanowią naprawdę ciekawe połączenie. :D
Żałuję tylko, że nie obejrzałam całości wcześniej, bo przez ten czas dużo szczegółów z poprzednich odcinków zdążyło wylecieć mi z głowy. No cóż, może potraktuję to jako dodatkowy powód, by obejrzeć tę serię ponownie?
Gintama | 22/201 odcinków
Już od dawna zbierałam się do rozpoczęcia tej serii, aż w końcu udało mi się z tym ruszyć i to w towarzystwie brata. O ile kiedyś poprzestałam na dwóch, może trzech odcinkach, tak teraz powoli zaczynam się wkręcać.
Arslan Senki OVA | 2 odcinki | Ocena: 7/10
Dwie historie. Jedna o tym, jak Gieve bajeruje naszego księcia wyssanymi z palca historiami miłosnymi i druga o pobycie u Rajendry, który co rusz kombinował różnych podstępnych sztuczek byle tylko zdobyć to, co chce. No cóż, jest zabawnie i miło było jeszcze trochę pobyć ze znanymi sobie postaciami.

Dimension W: W no Tobira Online | Special | 5x3 min. | Ocena: 5/10
Króciutkie odcinki z chibi Mirą i tak zwaną Rose, która opowiada nam nieco o wymiarze W. Jak głosi informacja na końcu, niepowiązane z główną serią. Niby humorystyczne, ale jak dla mnie średnio. Gdyby było tego więcej, pewnie bym odpuściła.
Dimension W Special | 11 min. | Ocena: 6/10
Jak to? Seria nie miała wypadu do łaźni? No to trzeba to nadrobić odcinkiem specjalnym! I tak też twórcy zrobili. Odcinek króciutki. Kyouma nie zapłacił rachunków za wodę, to trzeba było iść do łaźni, a tam akurat trafiło się paru znajomych. No i Mira zastanawia się co zrobić, żeby Kyouma zaczął się zwracać do niej po imieniu. Dość standardowy odcinek, ale miło było na chwilę do nich wrócić. Z ciekawszych rzeczy dodam jeszcze, że tytuł (Czy roboty marzą o łaźniach?) w bardzo oczywisty sposób nawiązuje do "Bladerunner'a", a w openingu tym razem nie tańczy Kyouma, tylko Mira. :3

Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru Darou ka Gaiden: Sword Oratoria | 1/12 odcinków

Myślałam nad obejrzeniem tej serii jeszcze kiedy była emitowana, ale potem doczytałam, że skupia się na Ais i nie jest kontynuacją. Na pierwszy odcinek ostatecznie postanowiłam jednak zerknąć i przyznam, że nie było źle. Irytuje niezdecydowanie pewnej postaci, a Aiz to taka idealna, ale kompletnie nieogarnięta bohaterka, ale może nawet dokończę kiedyś tę serię.
One Piece | 644/? odcinków
Tak tylko raportuję swoje postępy. Aaaa, bycie na bieżąco z One Piece'm wydawało się kiedyś takie odległe, a tu proszę, przeskok już za mną, a do nadgonienia już około 150 odcinków. Jak ten czas leci...
One Piece Film: Strong World | 1h 55 min. | Ocena: 8/10
Zdecydowałam się też na kinówkę z One Piece'a i jak najbardziej było warto. Sensowna fabuła, sprawdzeni bohaterowie, a do tego podrasowana grafika, dzięki czemu film naprawdę przyjemnie się oglądało.
One Piece Film: Strong World Episode 0 | 18 min. | Ocena: 8/10
A tutaj krótki prequel powyższego filmu. Przenosimy się dwadzieścia lat wstecz, mniej więcej do czasów egzekucji Króla Piratów i - co szczególnie mi się podobało - mamy szansę podpatrzeć jak radzą sobie bohaterowie, których poznaliśmy już w późniejszych czasach, we właściwej serii.
Ano Hi Mita Hana no Namae Bokutachi wa Mada Shiranai | 11 odcinków | Ocena: 6/10
To też jeden z moich wakacyjnych celów. Miłośnicy AnoHana, nie miejcie mi tego za złe. Na prawdę próbowałam, ale nie wyszło, nie zachwyciło mnie to anime, a Menma w pierwszym odcinku strasznie mnie irytowała. Po serii tak znanej spodziewałam się czegoś więcej. Poza tym, czy wszystko musiało się kręcić wokół miłości? Jeśli już o to chodzi, to jakoś wolałam Kuzu no Honkai, choć mam do tej serii bardzo mieszane uczucia.

piątek, 18 sierpnia 2017

Stosik 3/2017

Tym razem krótko. Mang niewiele, książek właściwie też, za to trafiło się i coś innego.
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (3) - Jak na razie wszystko jak w anime. Czyta się przyjemnie, więc nie mam nic przeciwko. Czekam na kolejne tomy. :)
Ori Mita "Przy wspólnym stole" - "Yamada i chłopak" tej samej autorki było bardzo sympatyczną mangą, więc uznałam, że i ta trafi na moją półkę. Pozytywnie zaskoczyła mnie jej objętość - jest dość gruba. Co prawda wolę poprzednią mangę autorki, ale i tą całkiem miło się czytało.
Yuki Kodama "Wzgórze Apolla" (9) - Jeszcze tylko tom bonusowy i jest komplet! To naprawdę świetna historia, dlatego żałuję, że nie jest bardziej popularna. :<
"Belfer" - chciałam obejrzeć ten serial odkąd przeczytałam o nim tutaj, ale jakoś ciężko mi idzie szukanie go online, więc (niejako w akcie desperacji) zdecydowałam się na zakup płyty.
"Doukyuusei" - Kupiłam oryginalne DVD! Baaardzo długo kusiło mnie żeby to zrobić, aż w końcu uległam. I chociaż trochę (a wręcz sporo) mnie to kosztowało, nie żałuję. Więcej napiszę w osobnej notce.
J. Ćwiek "Grimm City. Bestie" - Po pierwszej części oczywiście nie mogłam sobie odpuścić kolejnej.
V. E. Schwab "Zgromadzenie cieni" - Poprzednia część niby nie spodobała mi się tak bardzo jak miałam nadzieję, a jednak jakoś ciągnie mnie do kolejnej. Właśnie czytam.
J. K. Rowling "Harry Potter" - Jak widać samymi mangami po japońsku się nie zadowoliłam, zdecydowałam się jeszcze na Pottera. Mam Kamień filozoficzny, Zakon Feniksa i Księcia Półkrwi - akurat takie mi się trafiły.
M. D. Foster "Yokai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej" - Wygrana u Frydzi, z czego bardzo się cieszę, bo już od dawna chciałam ją przeczytać. :D
A. Kaufman, J. Kristoff "Illuminae" - Jak mogłabym odmówić tak nietypowej książce, w dodatku taniej i z gadżetami? Oczywiście nie mogłam. Czytało się mniej dziwnie niż przypuszczałam, ale i tak było warto.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Anime "Shounen Maid"

Liczba odcinków: 12 + 1 OVA  |  Emisja: wiosna 2016  |  Ocena: 7/10
Komiya Chihiro jeszcze do niedawna mieszkał razem z wychowującą go samotnie matką. Niestety, nadmiar pracy, nawet pomimo wielkiej pomocy Chihiro w domu, mocno dawał jej się we znaki i ostatecznie chłopiec został sam. Po śmierci matki, która nie utrzymywała kontaktu z rodziną, nie miał dokąd pójść, więc nawet najbliższa przyszłość była dla niego wielkim znakiem zapytania. Aż pewnego dnia ratuje przypadkowo spotkanego mężczyznę przed... małym pieskiem. Tak, dokładnie. Chwilę później nieznajomy oznajmia, że jest wujkiem Chihiro i odtąd to on się nim zajmie. Pomimo tak nietypowych okoliczności wszystko wskazuje na to, że to jednak prawda. Co więcej, nowo poznany krewny okazuje się być bogaczem mieszkającym w okazałej rezydencji (na której widok chłopiec od razu… zabiera się do sprzątania, nie mogąc znieść zalegającego po kątach kurzu). Niejeden stwierdziłby, że trafił mu się szczęśliwy los na loterii. A jednak nie dumny i równie uparty, co jego mama Chihiro, któremu nie w smak takie życie na czyjejś łasce. W końcu dochodzą jednak do porozumienia i w zamian za dach nad głową Chihiro zostaje zatrudniony w posiadłości swojego wujka Madoki jako pomoc domowa.

Przyznam, że z początku podchodziłam do tej serii bardzo sceptycznie (już sam tytuł budził moje wątpliwości). Pojawiający się ni stąd ni zowąd beztroski wujek bogacz, który zatrudnia swojego zakręconego na punkcie sprzątania siostrzeńca jako pomoc domową i przyszykowuje mu uniform niewiele różniący się od strojów pokojówek - to anime bardzo łatwo mogłoby pójść w - że tak to ujmę - niewłaściwą stronę. A jednak nic takiego się nie dzieje. Dostajemy natomiast pełne ciepła i humoru okruchy życia, które z każdym kolejnym odcinkiem oglądałam coraz chętniej. I chociaż minęło już sporo czasu odkąd obejrzałam to anime, to wreszcie zmotywowałam się do dokończenia recenzji - "Shounen Maid" zdecydowanie zasługuje na trochę więcej uwagi!

środa, 2 sierpnia 2017

J. Green, D. Levithan "Will Grayson, Will Grayson"

Wydawnictwo: Bukowy Las  |  Liczba stron: 368
Sporo czasu minęło odkąd ostatnio czytałam powieść Johna Greena. Byłam co prawda ciekawa, zwłaszcza gdy była to jeszcze nowość, co swoim czytelnikom zaserwuje tym razem i jak wyszła mu współpraca z innym pisarzem, jednak… jakoś zabrakło motywacji. Kiedy jednak przyszło do wybrania pierwszej książki, jaką przeczytam dzięki Legimi, doszłam do wniosku, że czas poznać Willa Graysona. A nawet dwóch. Czy było warto?

czwartek, 27 lipca 2017

Podsumowanie anime na wiosnę 2017

Tym razem właściwie wszystko nadrabiałam już po tym, jak sezon dobiegł końca. Z tego też powodu podsumowanie pojawia się tak późno, zwłaszcza że nie chciałam nic oglądać na siłę. Nie zdecydowałam się na wiele anime, więc żeby nie było zbyt pusto, postanowiłam zerknąć jeszcze na kilka serii.
Atom: The Beginning
Liczba odcinków: 12
Ocena: 7

Anime powiązane z Astro Boy'em Tezuki? Bardzo chętnie zerknę (nawet jeśli samego Astro Boy'a znam jedynie ze słyszenia)! Dokładniej rzecz biorąc akcja serii rozgrywa się jakiś czas przed Astro Boy'em. Ma w sobie coś charakterystycznego dla starszych serii i przyznam, że całkiem miło się to ogląda (nawet jeśli Tenma potrafi czasem wkurzyć swoją upartością).
Opening jakoś tak niepozornie zapadł mi w pamięć wraz z towarzyszącą mu animacją. Kreska też jest całkiem w porządku. No i oczywiście bardzo polubiłam A106, czyli naszego robota z sercem. ^^

Boku no Hero Academia 2nd Season
Liczba odcinków: 25
Ocena: 8

*trwające
Tej serii od początku byłam pewna i rzeczywiście było na co czekać. Z przyjemnością wróciłam do znanych mi z poprzedniego sezonu bohaterów, a także poznałam tych nowych, do czego szkolne zawody były świetną okazją. Postaci coraz bardziej się rozwijają, Midoriya stara się opanować moc, a gdzieś w tle złoczyńcy szykują się do wykonania kolejnego ruchu - nic, tylko oglądać dalej! Opening wpada w ucho, w sam raz do tej serii, a ending… przyznam, że tym razem go zwykle pomijałam na rzecz włączenia kolejnych odcinków nieco szybciej.

Natsume Yuujinchou Roku
Liczba odcinków: 11
Ocena: 9

Poprzednie sezony już nadrobiłam, więc nie mogło tu przecież zabraknąć tej serii. W tej części sporo jest o relacjach Natsume z innymi, chociaż na bardziej oderwane od tej kwestii historie też znalazło się miejsce. Co tu więcej pisać? Anime trzyma poziom, a tych, którzy znają poprzednie części pewnie nie trzeba specjalnie przekonywać do obejrzenia kolejnej. Muzyka może bez większych zachwytów, jednak słuchało się dobrze. Ehhh, już bym chciała kolejny sezon…


Shingeki no Kyojin 2nd Season
Liczba odcinków: 12
Ocena: 8

Tyle się czekało na ten drugi sezon, a tu tylko 12 odcinków… No cóż, trzeba brać co jest. Moje zainteresowanie zdążyło co prawda przez ten czas trochę spaść, jednak i tak z chęcią zabrałam się za tę serię. Liczyłam oczywiście na otworzenie piwnicy, ale na to wciąż pozostaje nam czekać. Jest za to sporo innych rewelacji - zarówno trochę odpowiedzi, jak i masa nowych pytań, co sprawia, że czekanie na kolejny sezon będzie jeszcze bardziej nieznośne. Opening pozostaje w podobnym klimacie co poprzednie, dzięki czemu jest charakterystyczny. Do tego dość szybko wpada w ucho. Zaciekawiło mnie też nietypowe brzmienie endingu - lubię takie specyficzne melodie, nawet jeśli najpierw trzeba do nich trochę przywyknąć.

Może kiedyś:

Alice to Zouroku
Liczba odcinków: 1/12

Dziewczynka z mocą, dzięki której może prawie wszystko oraz zła organizacja, która czyha na jej umiejętności (oraz innych podobnych dzieci)? A do tego starszy pan, który postanawia jej pomóc, ale nie dla własnego zysku tylko tak z dobroci serca i w dodatku zakazuje jej używać mocy? No cóż, coś z tego może wyjść. Sprawdzę za jakiś czas.





Boruto: Naruto Next Generations
Liczba odcinków: 1/?

*trwające
No cóż, postanowiłam zerknąć, jak to jest z tym Boruto i innymi postaciami z nowego pokolenia (film jedynie zaczęłam, jakoś mi nie podszedł) i trzeba przyznać, że nasz tytułowy bohater nawet daje radę. Może być ciekawie, jednak jeszcze nie jestem pewna, czy chcę dalej brnąć w tę historię. Poza tym może jednak najpierw dokończę "Naruto Shippuuden" (oczywiście z pominięciem fillerów, inaczej sobie tego nie wyobrażam).




Eromanga-sensei
Liczba odcinków: 1/12

Zaczęte bez jakiegoś konkretnego powodu, ot, bo chciałam sprawdzić co to takiego. Zapowiada się mocno niezobowiązująca komedia z wianuszkiem bohaterek wokół naszego protagonisty i… właściwie nie brzmi to tak najgorzej. Chociaż po zaledwie jednym odcinku trudno to stwierdzić na pewno.





Sakurada Reset
Liczba odcinków: 4/24

*trwające
No cóż, 'mystery' w gatunkach robi swoje - postanowiłam zerknąć na tę serię, a ending od THE ORAL CIGARETTES był dodatkową zachętą. Jest… nieco dziwnie, do tego główni bohaterowie są z tych, nieco wycofanych, ale może jednak coś z tego wyjdzie. To wciąż trwająca seria, więc może się jeszcze okazać, że do podsumowania kolejnego sezonu trafi już jako obejrzana, zobaczymy.


Porzucone:


Souryou to Majiwaru Shikiyoku no Yoru ni…
Liczba odcinków: 2/12

Miałam to oglądać, bo josei, przy czym z początku nie przeczytałam nawet dokładnie opisu. Potem zobaczyłam, że odcinki mają po trzy minuty, co wzbudziło moje wątpliwości. Zerknęłam i… nie. Po części przez denerwującą bohaterkę.





Muzyka:
Natsume Yuujinchou Roku ED - Rei Yasuda "Kimi no Uta"
Shingeki no Kyojin 2nd Season ED - Shinsei Kamattechan "Yuugure no Tori"
Sakurada Reset ED - THE ORAL CIGARETTES "Tonari Au"

piątek, 21 lipca 2017

M. C Beaton "Agatha Raisin i..." (części 2-4)

Doszłam do wniosku, że nie będę pisać o każdej z tych książek osobno, zwłaszcza że im dalej, tym pewnie mniej osób będzie zainteresowanych jeśli nie znają poprzednich części. Dochodzi do tego także lekki brak chęci, zwłaszcza że trochę już minęło odkąd je skończyłam, zwłaszcza pierwszą z nich.
Będzie więc konkretniej, choć jednocześnie starałam się unikać spojlerów, więc myślę, że można czytać spokojnie nawet nie znając poszczególnych części. Jeśli jednak ta seria jest Wam kompletnie obca, na początek zapraszam jeszcze na recenzję pierwszej części.

piątek, 14 lipca 2017

Kaoru Inai "Niesamowite opowieści pana Shiranui"

Wydawnictwo: Waneko  |  Liczba stron: 160  |  Jednotomówki Waneko
Kojarzycie tego podejrzanie wyglądającego typka, który ostatnio kręci się po okolicy? Bez obaw, nie jest groźny. Jego po prostu interesują tajemnicze opowieści i ludowe podania. Z chęcią opowiada je nawet przypadkowym słuchaczom i z równym entuzjazmem poszukuje kolejnych. Może akurat schroniliście się gdzieś w przypadkowym miejscu przed deszczem i nie macie co zrobić z wolnym czasem? Albo chcecie dowiedzieć się jak zostać kappą? Może on zna na to sposób...

sobota, 8 lipca 2017

S. Simukka "Czarne jak heban"

Wydawnictwo: YA!  |  Liczba stron: 192  |  Seria: Lumikki Andersson (3)
Po wydarzeniach w Pradze, które przyniosły jej pewną sławę, Lumikki wraca do codziennego życia, które - o dziwo - zaczyna się układać. Wreszcie zdołała pozbierać się po rozstaniu z Liekkim, a do tego znalazła kogoś, przy kim dobrze się czuje. Sampsa zdołał ją nawet namówić na wzięcie udziału w przedstawieniu! Byłoby jednak zbyt pięknie, gdyby tak już zostało. Zaczynają się pojawiać liściki, esemesy, grożby. Lumikki ma cichego wielbiciela… czy raczej prześladowcę, który nie tylko wie to, z czego niewielu zdaje sobie sprawę, on zdaje się wiedzieć to, czego tak desperacko poszukuje Lumikki. Prawdę o jej rodzinnym sekrecie.

Poprzednie części serii czytałam dość dawno, więc nie byłam pewna, czy pamiętam wszystko, co powinnam. Na szczęście "Czarne jak heban" zawiera w sobie wystarczająco podpowiedzi, by nawet ci, którzy nieco już pozapominali, byli w stanie stopniowo zorientować się w tym wszystkim. Lumikki wciąż pozostaje silną postacią, choć do tej pory mogła przy Sampsie nieco spuścić gardę i po prostu cieszyć się tym, co ma. Wraz z pojawieniem się prześladowcy, Lumikki na nowo zaczyna się obawiać, dostrzega, że jej przeszłość wciąż kładzie się cieniem na jej życiu i jak bardzo różni ją to od Sampsy. Niespodziewanie pojawia się także Liekki. Jak w tym wszystkim odnajdzie się nasza bohaterka?

Książkę tą, choć porusza dość ciężkie tematy, czyta się lekko. Jest napisana prostym językiem i tak jak poprzednie części nawiązuje w pewien sposób do baśni. Tutaj przede wszystkim za sprawą przedstawienia, w którym Lumikki gra swoją imienniczkę, Śnieżkę. Czasami miałam wrażenie, że pewne elementy były przesadzone (podobnie jak poprzednio), chociażby umiejętności Lumikki, ale potrafię przymknąć na to oko.

"Czarne jak heban", choć króciutkie, jest dobrym zakończeniem serii. Nie rewelacyjnym, po prostu dobrym. Poznajemy odpowiedzi na dręczące nas i główną bohaterkę już od pierwszego tomu pytania. Do tego książkę czyta się szybko i tak też płynie akcja. Nada się na lekkie czytadło na jeden wieczór.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Stosik 2/2017

Ten stosik miał się ukazać zdecydowanie wcześniej, jednak chciałam poczekać na mangi, których wysyłka się opóźniła... I to bardzo. Myślałam nawet, żeby na razie je sobie odpuścić, ale w końcu są. Tak więc na blogu wakacje rozpoczynam prezentacją moich nabytków. Mangi, książki... i coś jeszcze. ;)
Yuji Iwahara "Dimension W" (5) - Wciąż naprawdę dobrze czyta mi się tę serię (do tego manga ma nieco więcej szczegółów) i zastanawiam się, co będzie, kiedy fabuła wyjdzie poza anime.
Kazue Kato "Ao no Exorcist" (18) - Kończy się wątek z Shurą i wracamy do Akademii Prawdziwego Krzyża, a tam zarówno trochę rozterek bohaterów, jak i nieco poważniejszych spraw. Do tego Shima wciąż pozostaje bardzo niejednoznaczną postacią. A tak z lżejszych tematów, Shiemi po raz pierwszy czytająca mangę shoujo i Rin grillujący za pomocą swoich płomieni. xD
Yayoi So "ReLIFE" (1-3) - Długo się zastanawiałam czy to kupić, a główną zachętą (poza tym, że anime mi się podobało) było to, że to przecież jest całe w kolorze, co nie zdarza się codziennie. xD W końcu uległam i nie żałuję. Poza tym ciekawe jest to, że po ułożeniu tomików obok siebie, okładki tworzą całość.
Kore Yamazaki "Oblubienica czarnoksiężnika" (1) - Długo ciągnęło mnie do tej mangi, aż w końcu kupiłam pierwszy tom i chętnie sięgnę po kolejne. Zapowiada się ciekawie, a do tego kreska bardzo ładnie się prezentuje.
Adachitoka "Noragami" (8) - Na razie jeszcze czeka na przeczytanie.
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (1-2) - Po anime nawet planowałam zabrać się za mangę, ale zanim się zdecydowałam, Waneko postanowiło ją wydać. Yay! Zdecydowanie będę zbierać. Sama historia jest całkiem sympatyczna (no i youkai ♥), kreska potrafi być ładna, chociaż nieco bardziej oddalone postaci są niezbyt szczegółowe (za to te obwoluty!). No i trochę przykro, że imię pewnego youkai w polskiej wersji (Włochacz) nie brzmi ani trochę tak uroczo jak po japońsku (もじゃもじゃ). :<
Kei Ichikawa "Slow Starter" - Niby nic specjalnego, ot, taka dość typowa, lekka historia, ale całkiem przyjemnie się ją czytało (nawet po raz kolejny). Kreska nieco kanciasta, ale i tak ją lubię.
Yuki Fumino "Usłyszeć ciepło słońca: Teoria szczęścia" - Kontynuacja historii Koheia i Taichiego. W pierwszej chwili tomik (pozytywnie) zaskoczył mnie swoją grubością. Mangę czytało się bardzo przyjemnie (choć fabuła nie była dla mnie tajemnicą) i zdecydowanie chcę więcej! :D
Chise Ogawa "Caste Heaven" (1) - Miałam nie kupować, ale Dango ma dar przekonywania (dodatki!). Szczególnie ciekawa byłam tego, jaka karta do mnie trafi. Niestety, tomik trafił do mnie z uszkodzonym grzbietem. Zastanawiam się czy go wymienić...
Scarlet Beriko "Jackass!" - Jeszcze nie miałam okazji się do tego przyznać, ale wprost uwielbiam kreskę tej autorki, więc bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że ta manga zostanie wydana. To zabawne BL z dość sympatycznymi postaciami, więc chętnie będę do niej wracać (no i żeby podziwiać kreskę ♥).
Scarlet Beriko "Czwarty: Tatsuyuki Oyamato" - Ta sama autorka (w ogóle byłam zaskoczona, ze Waneko ogłosiło dwa jej tytuły praktycznie pod rząd), choć tym razem przy nieco cięższej tematyce, chociażby dlatego, że mamy do czynienia z yakuzą. Lubię tu przede wszystkim dwóch głównych bohaterów.
Kaoru Inai "Niesamowite opowieści pana Shiranui" - Długo się wahałam, ale w końcu postanowiłam zapoznać się z tą historią. Mam nadzieję, że to dobry wybór. ;)
Satomi Ran & Maki Ebishi "Doll Star" - Jakoś tak się skusiłam, trochę w ciemno.
J. Ćwiek "Kłamca 2,5. Machinomachia" - Z biblioteki. Już przeczytane.
C. Carmack "Coś do ukrycia" - Skusiłam się na nią, ze względu na dość niską cenę. Poza tym od dawna byłam ciekawa, jak tam Cade, którego w "Coś do stracenia" zdążyłam polubić.
N. Gaiman "Gwiezdny pył" - Jakoś tak uznałam, że właśnie to kupię i przeczytam, ale na razie wciąż czeka.
J. K. Rowling "Baśnie barda Beedle'a", "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", "Quiddich przez wieki" - Kiedy tylko dowiedziałam się o wznowieniu tych książek (a było to już jakiś czas temu), wiedziałam, że będą moje! Co prawda baśnie mam już po angielsku (recenzja), ale co tam!
M. Kisiel "Dożywocie" - Wreszcie kupiłam kolejną książkę autorki (po "Nomen omen" miałam na to wielką ochotę)! Na przeczytanie wciąż jednak czeka...
H. Murakami "Sputnik Sweetheart" - Pożyczone. Nie wiem dlaczego, ale jakoś spodziewałam się mniej oderwanej od rzeczywistości książki. Mimo to czytało się przyjemnie.
Natsume Sōseki "Sedno rzeczy" - Z biblioteki. Wreszcie się za tę książkę zabrałam.
A. Christie "Poirot prowadzi śledztwo" - Z biblioteki. Christie nigdy dość, nawet jeśli to króciutkie opowiadania, a więc zbyt pasjonująco nie będzie. Już przeczytane.
S. Lynch "Kłamstwa Locke'a Lamory" - Z biblioteki. Dość spontaniczna decyzja. Słyszałam kiedyś o tej książce i akurat zauważyłam ją w bibliotece. Uznałam, że jeśli teraz jej nie wezmę, to później mogę o niej zapomnieć.
I jeszcze dwa nabytki, tym razem nie te do czytania. Nie przypuszczałam, że w najbliższym czasie zdecyduję się na jakiekolwiek figurki, no ale stało się. I zdecydowanie nie żałuję, bo Natsume prezentuje się przepięknie! Przy okazji kupiłam też pluszowego Nyanko-senseia. ♥

wtorek, 20 czerwca 2017

J. Ćwiek "Kłamca 2,5. Machinomachia"

Wydawnictwo: SQN  |  Liczba stron: 192  |  Seria: Kłamca (2,5)
Po dość sporej już przerwie przerwie postanowiłam sprawdzić, jak radzi sobie Loki na usługach aniołów, tym razem w opowiadaniach z tomu połówkowego. Dwie pierwsze historie rozgrywają się gdzieś pomiędzy wydarzeniami z pierwszego tomu. "Handlarz snów" to opowiadanie króciutkie, właściwie niewiele wnoszące. Na szczęście "Swat" przedstawia się już ciekawiej. Gniewny anioł zakochany w ludzkiej dziewczynie? Czy to się może udać? Cóż, z pomysłowością Kłamcy może nawet coś by z tego mogło wyjść, ale jak wpłyną na to inne czynniki?

Ostatnie i najdłuższe z opowiadań, tytułowa "Machinomachia", rozgrywa się już po tym, jak do drużyny Kłamcy dołączyło dwóch greckich bogów. Współpraca nie układa im się może jeszcze najlepiej, ale to przecież kwestia czasu, prawda? Czego tak poza tym możecie się spodziewać? Cóż, twierdząc, że praktycznie wszystkiego, właściwie nie rozminęłabym się za bardzo z prawdą. Coś o greckich bogach, mechaniczni ninja, zastępy aniołów, a na dodatek całkiem spory szum w mediach. Wyraźnie widać, że autor dał się ponieść wyobraźni po całości. A! Pojawi się też Jenny.

Tych, którzy poznali i polubili Kłamcę, pewnie nie będzie trzeba specjalnie przekonywać. Ten tom to po prostu dobra okazja, żeby znów zobaczyć Lokiego w akcji i dowód na to, że wyobraźnia autora pracuje pełną parą. Doceniam również puszczanie oczka do czytelników w tak drobnych sprawach jak na przykład pewien rudowłosy motocyklista ("Chłopcy" się kłaniają) przewijający się gdzieś w tle, czy - o ile się nie mylę - Tom Hiddlestone (marvelowski Loki) pozdrawiający naszego Kłamcę. Na końcu znajdują się jeszcze zasady Kłamcianki (dołączanej do książki gry karcianej), jednak ze względu na to, że ja swój egzemplarz mam z biblioteki, nie miałam okazji ich wypróbować.

"Kłamca 2,5. Machinomachia" nie jest może arcydziełem i nie wnosi wiele do głównej akcji, więc można by było ten tom pominąć, jednak dla spragnionych kolejnych przygód Lokiego będzie w sam raz. Jeśli znacie już poprzednie części i macie ochotę na coś lekkiego do poczytania, nie wahajcie się sięgnąć po tę książkę.

wtorek, 13 czerwca 2017

Serie anime, które chciałabym obejrzeć jeszcze raz

Ostatnio dość spontanicznie przyszło mi na myśl, żeby stworzyć listę anime, do których chciałabym jeszcze wrócić. Uznałam, że właściwie czemu nie i zabrałam się do pisania. Gdyby bardziej zagłębić się w ten temat, pewnie znalazłoby się ich więcej, jednak postanowiłam poprzestać na tych, które jako pierwsze wpadły mi w oko.

Baccano!
Anime, które może i oglądałam nie tak jeszcze dawno, jednak jestem pewna, że muszę do niego kiedyś wrócić. Jest tak bardzo pokręcone i pogmatwane, że czasami ciężko się połapać co i jak. Teraz, mając już pewne rozeznanie w tym, o co tam chodziło, chcę spróbować jeszcze raz, postarać się wyłapać szczegóły, które za pierwszym razem mi umknęły czy też po prostu nie umiałam ich do niczego dopasować.

Barakamon
Seria zabawna i pełna ciepła, którą po prostu bardzo przyjemnie się ogląda i aż ma się nadzieję, że się nie skończy. Biorąc to wszystko pod uwagę miałam nadzieję, że jej prequel "Handa-kun" będzie w podobnym klimacie, tymczasem są to kompletnie różne serie. W tym wypadku pozostaje mi dalej wspominać "Barakamon". Tak, kiedyś zdecydowanie do tej serii wrócę.

Darker than Black  ~recenzja~
Obejrzane już dwa razy, ale na tym zdecydowanie nie poprzestanę! To wciąż jedna z moich ulubionych serii. Uwielbiam raz pogodnego, raz pełnego rezerwy Heia, który wyróżnia się pośród innych kontraktorów, lubię też wiele innych postaci (choć nie wszystkie), jak i samą fabułę. Aaach, zdecydowanie obejrzałabym ponownie, choćby od razu! Taka myśl nachodzi mnie praktycznie za każdym razem, gdy przyuważę jakąś wzmiankę czy kadr z tej serii.

Devil May Cry
Właściwie jedno z pierwszych moich anime (a przynajmniej tak mi się wydaje). Nie było jakieś niesamowite, a do tego raczej proste i pewnie teraz oceniłabym je niżej, jednak pamiętam, że naprawdę dobrze mi się tę serię oglądało i bardzo podobał mi się jej klimat. Kto wie, może jeszcze tego pożałuję, jednak chciałabym jeszcze kiedyś zerknąć na to anime.

Garo: Honoo no Kokuin
Seria dość specyficzna, która przeszła (jak mi się wydaje) raczej bez większego echa. Sama też nie uważam jej za jakiś fenomen, ale bardzo dobrze mi się ją oglądało i od razu spodobał mi się jej klimat, bohaterowie (choć Leon potrafił czasem być irytujący) oraz charakterystyczna kreska (nawet jeśli ma swoje niedoróbki i bywa dość koślawa). Nie zniechęcił mnie nawet pewien wielki plot twist gdzieś w połowie, a pod koniec znalazłam nawet ciekawy pairing. Jeśli w końcu obejrzę tę serię jeszcze raz, postaram się naskrobać pełną recenzję.

Hyouka  ~recenzja~
Bardzo spontaniczny wybór, po prostu uznałam, że w sumie fajnie byłoby sobie tę serię odświeżyć. Zastanawiam się tylko, czy to wciąż będzie to samo, skoro w pewnej części opiera się na zagadkach, z których wciąż mogę coś jeszcze pamiętać. No cóż, spróbować nie zaszkodzi. ;)

Kiseijuu: Sei no Kakuritsu  ~recenzja~
Kolejna seria obejrzana już dwa razy, której wciąż mi mało. Bardzo lubię takie wątki, kiedy z pewnych względów dwie istoty (bo akurat tu trudno mówić o osobach) muszą nauczyć się żyć w zgodzie, a w międzyczasie ścierają się ich odmienne poglądy na wiele spraw. Poza tym w "Kiseijuu" sporo się dzieje i po prostu ciekawie się to wszystko ogląda.

Strike the Blood
Co do tego anime… sama się dziwię, że jakimś sposobem trafiło na tę listę. Nie dość, że reprezentuje gatunki, za którymi nie przepadam (a więc haremówkę i ecchi), to jeszcze samo w sobie nie jest czymś szczególnym (dostało ode mnie 5/10) i dość regularnie irytuje typowo tsundere zachowaniami. Mimo to jakoś zapadło mi w pamięć i właściwie nie miałabym nic przeciwko, żeby obejrzeć je jeszcze raz. Na początek jednak pewnie przyjrzę się kontynuacji, która nie tak dawno się zakończyła.

Trigun
Seria, która ma już swoje lata i jest naprawdę świetna. Długo (za długo) się za nią zabierałam, ale tak to już ze mną bywa. Podana bardzo lekko i humorystycznie, a jednak niosąca ze sobą poważniejsze tematy. No i sam główny bohater owiany legendą, który pomimo mistrzowskiego posługiwania się bronią ma pewną zasadę - nigdy nie zabija. Aaaach, zdecydowanie obejrzałabym jeszcze raz!

Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru.
Mocno sarkastyczna, pełna ciętego humoru i specyficznych poglądów seria szkolna z głównym bohaterem, który najchętniej nie miałby z nikim nic wspólnego. Życie towarzyskie? Po co to komu? I tak by sobie pewnie po cichu żył, gdyby pewna nauczycielka nie postanowiła się wtrącić i przypisać go do działalności klubowej.

A jakie serie trafiłyby na Waszą listę? :)

środa, 7 czerwca 2017

C. Carmack "Coś do ukrycia"

Wydawnictwo: Jaguar  |  Liczba stron: 368  |  Seria: Coś do stracenia (2)
Bliss i Garrick są w szczęśliwym związku, a Cade wciąż udaje, że wszystko z nim w porządku, podczas gdy wcale tak nie jest. Nie dość, że złamane serce boli jak cholera, to jeszcze musi być świadkiem szczęścia ukochanej z innym. Nie może przestać o niej myśleć, jest w kropce. Jest też Max, czerwonowłosa, wytatuowana, grająca w zespole, który jest jej największą pasją. Tylko z rodzicami ma problem, bo oni wciąż chcą w niej widzieć grzeczną, ułożoną dziewczynkę. Właśnie dlatego Max przed nimi udaje, przez telefon mówi o chłopaku, którego poznała w bibliotece. Tym razem biorą ją jednak z zaskoczenia, przyjeżdżają bez zapowiedzi i oznajmiają, że za parę minut zjawią się w kawiarni. I kogo ma im przedstawić? Osiłka, który do biblioteki chyba nawet by nie trafił? W życiu! Widząc więc siedzącego samotnie przy stoliku Cade'a, decyduje się na desperacki krok. Podchodzi i pyta, czy nie odegra przed rodzicami jej chłopaka. Cade postanawia się zgodzić, choć - ku niezadowoleniu dziewczyny - na rozmowie w kawiarni się nie kończy.

Po przeczytaniu "Czegoś do stracenia" byłam ciekawa kolejnej części serii. Cade - bądź co bądź porządny facet - miał nieszczęście być tym trzecim w historii miłosnej Bliss i Garricka, a teraz dostał swoją własną szansę na happy end. Chciałam dowiedzieć się co i jak, a jednak nie rwałam się do tego. Swego czasu naczytałam się opinii głoszących, że po "Czymś do stracenia" to już nie to samo, że humor już nie ten, co trochę mnie wstrzymało. Jak jednak widać, ostatecznie uległam, w czym niewątpliwie udział miała okazyjna cena. I jak?

Faktycznie, "Coś do ukrycia" ma już trochę inny charakter, jednak nie uważam, że to coś złego. Chociaż wciąż znajdziemy masę zabawnych momentów, nie są to już brane nie całkiem na serio perypetie fajtłapowatej Bliss (mimowolnie porównując ją do Max, momentami dziwiłam się, że do tej pory nie grała mi za bardzo na nerwach). To historia o ludziach, którzy sporo przeszli, którzy doświadczyli straty najbliższych, którzy wytworzyli własne mechanizmy obronne. Autorka poświęciła całkiem sporo miejsca po to, abyśmy dobrze ich poznali. Max i Cade wydają się całkowicie różnić. Tak bardzo, że nie uważają, żeby mogli być dla siebie dobrą partią. Chemię między nimi da się jednak wyczuć błyskawicznie, a ich wzajemne docinki sprawiają, że jest jeszcze ciekawiej. Tak, czasami może zalatywać zbytnim dramatyzmem i bywało, że miałam serdecznie dość tych całych podchodów naszych bohaterów, przekonanych nawzajem, że drugie ich nie zaakceptuje, że do siebie nie pasują, ale jako całość powieść odebrałam bardzo pozytywnie.

"Coś do ukrycia" podchodzi do sprawy zdecydowanie inaczej niż poprzednia część, więc trzeba się nastawić na coś bardziej na serio, a jednak wciąż można się przy tej książce świetnie bawić. Tym bardziej, jeśli w pierwszej części polubiliście Cade'a i chcecie się dowiedzieć o nim czegoś więcej.

poniedziałek, 29 maja 2017

Moje M&A aktualności 2/2017

Nie przedłużając, zapraszam do przeczytania tego, co mam do powiedzenia o paru tytułach. :)
Natsume Yuujinchou Shi | 13 odcinków | Ocena: 8/10
Natsume Yuujinchou Go | 11 odcinków | Ocena: 9/10

I tak oto nadszedł czas, kiedy do obejrzenia (poza odcinkami specjalnymi) został mi jedynie aktualnie trwający nowy sezon Natsume... Z jednej strony dobrze, że jestem już niemal na bieżąco, z drugiej żałuję, że niedługo nie będę miała co oglądać (nie licząc jeszcze paru dodatków). Odkładając jednak tę kwestię na bok, z każdym odcinkiem coraz bardziej uwielbiam to anime i już wiem, że gdyby w Polsce wyszła manga, nie wahałabym się ani chwili (nawet mimo nieszczególnie zachęcającej kreski).
Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru. Zoku OVA | Ocena: 7/10
Trochę już minęło odkąd oglądałam tę serię, jednak to jednoodcinkowe OVA szybko przypomniało mi, jak przyjemnie spędziłam przy niej czas. Jest specyficznie jak zawsze i pełno tu ciętych uwag oraz dogryzania sobie nawzajem. Ahhh, aż chciałoby się wrócić do tej serii...
Occultic;Nine | 12 odcinków | Ocena: 7/10
Tę serię postanowiłam obejrzeć już po zakończeniu sezonu, nawet myślałam o pełnej recenzji. Obejrzałam. I... nie wiedziałam co myśleć. Przynajmniej w pewnych kwestiach. Tak więc zamiast recenzji jedynie wspominam o niej tutaj. Postaci jest dużo i choć potrafią czasem zirytować, to jednak ciekawią i zdecydowanie chce się poznawać tę historię dalej. Bardzo charakterystycznym elementem jest to, że bohaterowie wyrzucają słowa z szybkością karabinu maszynowego, przez co nieraz miałam wrażenie, że oglądam tę serię w przyspieszonym tempie.
Kimi no Na wa. | 1h 46 min. | Ocena: 9/10
Już bardzo długo planowałam obejrzeć to anime, aż w końcu się zmobilizowałam. I było warto, zdecydowanie. Anime oczywiście zachwyca pod względem graficznym i już samo to sprawia, że od razu chce się je obejrzeć jeszcze raz. Historia jednak też zdecydowanie zasługuje na uwagę, a jej piękna oprawa graficzna po prostu dopełnia całości. Muzycznie też bardzo dobrze. Zdecydowanie jeszcze niejednokrotnie powrócę do tego anime. ♥
Garo: Honoo no Kokuin - Home | Special | Ocena: 6/10
Ponieważ z jakiegoś powodu upodobałam sobie to anime, nie mogłam sobie oczywiście odpuścić wszelkich do niego dodatków. Ten odcinek specjalny zdradzi nam nieco więcej na temat Emy i jej rodzinnych stron. Może nie jest jakiś szczególny, jednak dobrze mi się go oglądało.
Garo Movie: Divine Flame | 1h 18 min. | Ocena: 7/10
Powód jak wyżej, tym razem jednak mogłam powrócić do świata tego anime na trochę dłużej. Jest to kontynuacja serii rozgrywająca się parę lat po jej zakończeniu, więc nie chcę spojlerować tym, którzy nie oglądali. Ogólnie oglądało się całkiem nieźle, poza tym cieszę się z okazji do powrócenia do tego świata. Może tylko trochę żałuję, że nie było więcej scen pewnego pairingu. ;)
Saiki Kusuo no Ψ-nan | 45/120 odcinków
Seria, którą zainteresowałam się po tej recenzji i  to zdecydowanie była dobra decyzja. Niech Was tylko nie przeraża liczba odcinków - są króciutkie. Jest to seria bardzo humorystyczna, jej główny bohater ma wręcz niewyobrażalne moce psychiczne i z łatwością mógłby zawładnąć całym wszechświatem, a jednak woli zadowolić się (w miarę) zwyczajnym życiem. Wychodzi z tym różnie, jest zabawnie i znajdziemy tu wiele typowych schematów pokazanych w krzywym zwierciadle. Świetna seria na chwilę odprężenia. ^^