sobota, 11 czerwca 2016

Moje M&A aktualności 2/2016

Pierwsza notka z tego cyklu pojawiła się już dość dawno, więc wreszcie zdecydowałam się dodać kolejną. Jak widać, trochę się tych serii przez ten czas nazbierało. Oglądaliście/czytaliście coś z tego? :)
Noblesse: Awakening | 31 min. | Ocena: 5/10
Dlaczego zdecydowałam się na to anime? Chyba tylko dlatego, że jakoś rzuciło mi się w oczy na stronie głównej MAL. I było dość krótkie. I uznałam, że historia o wampirach raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Nie miałam kompletnie żadnych oczekiwań, więc też nie rozczarowałam się, gdy produkcja okazała się dość przeciętna. Bez szału, ale można obejrzeć.

Strike the Blood: Valkyria no Oukoku-hen | 2 odc. OVA | Ocena: 5/10
Są takie anime, które mają sporo wad czy elementów, za którymi się nie przepada, a jednak jest w nich coś takiego, że pozostają w pamięci nawet wbrew naszej woli. Dla mnie jedną z takich serii jest właśnie "Strike the Blood", dlatego zdecydowałam się obejrzeć też OVA. Wątpliwości miałam sporo, wiele z nich sprawdziło się nawet bardziej niż przypuszczałam, a obserwując niektóre sytuacje byłam po prostu zażenowana (głównie zachowaniem bohaterów). Cóż jednak może poradzić nasz protagonista, że płeć piękna zlatuje się do niego jak pszczoły do miodu, a tutaj pojawiły się chyba wszystkie jej przedstawicielki z głównej serii (oglądałam już jakiś czas temu, więc nie jestem pewna). Nie jest to coś, co koniecznie trzeba obejrzeć, ale kompletną stratą czasu raczej też nie jest.

Kekkai Sensen | 12 odcinków | Ocena: 8/10
Co prawda recenzja tego anime już się ukazała, jednak postanowiłam skorzystać z okazji i wspomnieć o nim jeszcze raz. Jaka to niby okazja? Po prostu znowu obejrzałam tę serię (wreszcie przekonałam do niej brata). Mogę więc potwierdzić, że wciąż bardzo mi się podoba i uwielbiam tamtejszych bohaterów, chociaż ostatni odcinek można uznać za dość pretensjonalny i przede wszystkim zagmatwany. I jeszcze jedno. Dopiero teraz tak naprawdę zaczęłam zwracać uwagę na muzykę w tle z tego prostego powodu, że wiele tych utworów było mi już dobrze znanych i właśnie dlatego wreszcie zaczęłam je zauważać. A jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego opening do "Kekkai Sensen" jest taki niesamowity i nie straszny Wam język angielski, serdecznie polecam zerknąć tutaj.

One Piece | 220/? odcinków | Ocena: 9/10
W sumie trochę późno wspominam o tym anime biorąc pod uwagę to, że zaczęłam je oglądać jeszcze w sierpniu, ale tak jakoś wyszło. Wcześniej nie rozumiałam zachwytów nad tą serią i nawet nie spodziewałam się, że wkrótce sama się w nią wciągnę (jakiś czas później przekonując do niej też brata), a jednak stało się. Nie ma sensu opisywania moich wrażeń od samego początku, więc bardziej szczegółowo o "One Piece" będę pisać przy następnych podsumowaniach.

Nurarihyon no Mago | 24 odcinki | Ocena: 7/10
Tę serię zaczęłam z bardzo banalnego powodu - uznałam, że spoglądający z plakatu bohater wygląda dość obiecująco. No to oglądam i co? Ku mojemu zdziwieniu Rikuo w swojej formie youkai z początku nie pojawiał się prawie wcale, a nawet jeśli, to w ciągu dnia całkowicie o tym zapominał. Mimo to oglądałam dalej, bo pomimo kilku mniej lub bardziej denerwujących elementów (naiwność czy brak spostrzegawczości niektórych bohaterów lub pewna stereotypowość) oglądało się całkiem nieźle. No i z czasem youkai-Rikuo zaczął się pojawiać częściej, a i w swojej ludzkiej wersji zaczynał robić coraz lepsze wrażenie. I do tego cała masa innych ciekawych bohaterów (uwielbiam chociażby Kubinashiego z tą jego lewitującą nad ciałem głową ^^). Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie też openingi do tej serii (Monkey Majik "Fast Forward" i "Sunshine") - oba niezwykle chwytliwe, mające w sobie coś bardzo pozytywnego. Endingi też nie są złe, ale tańce i śpiewy trzech bohaterek nie były dla mnie na tyle ciekawe, by oglądać je za każdym razem.
A tymczasem już prawie kończę kontynuację tej serii, ale o tym już następnym razem.

Blood+ | 11/50 odcinków
To anime zaczęłam już jakiś czas temu, ale idzie mi dość mozolnie. Głównie dlatego, że nie należy do moich priorytetów i oglądam je, gdy akurat sobie o nim przypomnę. Jak na razie wciąż nie potrafię się wciągnąć, "Blood+" wydaje mi się dziwnie powolne, a zachowanie Sayi czasami irytuje, choć zdaję sobie sprawę, że w swojej sytuacji ma prawo być zdezorientowana i niepewna. Jak na razie mam więc nadzieję, że z czasem jej to przejdzie. Zarówno opening, jak i ending słucha się całkiem przyjemnie. Zwłaszcza ten drugi zwrócił moją uwagę ze względu na nietypowy wokal - utwór jest śpiewany jakby łamiącym się głosem.

Fujoshi Kanojo | Shinba Rize & Pentabu | 21 rozdziałów | Ocena: 7/10
Po dłuższej przerwie postanowiłam wrócić do perypetii Taigi i jego uwielbiającej wszystko, co związane z BL dziewczyny. Co prawda manga nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia (i kreska też nie zachwyca), jednak miło jest od czasu do czasu poobserwować, jak bardzo Yuiko uprzykrza Taidze życie swoim hobby, zwłaszcza kiedy już wciągnie się w historię. Jednocześnie biorąc pod uwagę to, jak bardzo dziewczyna angażuje się (i jego przy okazji też) w swoje zainteresowania, trzeba przyznać, że Taiga jest bardzo wyrozumiałym chłopakiem.

Kiseijuu | Iwaaki Hitoshi | 24/64 rozdziały
Już od dawna chciałam sprawdzić, ile wspólnego z pierwowzorem ma anime i muszę przyznać, że całkiem sporo. Anime mocno trzyma się akcji z mangi z tą różnicą, że jest bardziej współczesne (o czym wspominałam już w recenzji anime). Na razie nie planuję czytać dalej, ale kiedyś pewnie jeszcze wrócę do tej mangi.

Ballroom e Youkoso | Takeuchi Tomo | 27/? rozdziałów
A więc z tą mangą jest tak, że zobaczyłam pewien kadr z niej, spodobała mi się kreska i zauważyłam, że to sportówka. Sportówka o tańcu towarzyskim. I już po chwili zaczęłam czytać, z czystej ciekawości i przez dłuższy czas trudno mi się było oderwać. Główny bohater, z początku niechętny do tańca, wkrótce odkrywa w sobie nie tylko ogromne zainteresowanie, ale spore predyspozycje. Co prawda z początku zaskakuje to, jak wielkie robi postępy, czasem wręcz dorównując osobom, które taniec ćwiczyły latami, jednak wkrótce okazuje się, że Fujita wciąż ma wiele braków. W tej chwili narobiłam sobie już sporo zaległości z tą serią, ale kiedyś to jeszcze nadrobię. Kreska jest naprawdę świetna i potrafi zrobić ogromne wrażenie, zwłaszcza w tańcu, choć powaga lub inne emocje malujące się na twarzach tancerzy czasami potrafią być wręcz... przerażające :P

Yamada-kun to 7-nin no Majo | Yoshikawa Miki | 91/? rozdziałów
Mangę zaczęłam czytać jeszcze przed ukazaniem się anime (wytrzymałam 5 odcinków, potem sobie odpuściłam ze względu na ogromną ilość przeinaczeń względem pierwowzoru), ale później ją porzuciłam. Przynajmniej na jakiś czas, bo po kilkukrotnym odsłuchaniu openingu (świetnie się do niego tańczy w stepmanii ^^) za nią zatęskniłam. Akcja jest ciekawa, zahacza o poważniejsze tematy, jednak przeważa tutaj humor. Dla mnie to jedna z mang do czytania etapami, od jednego wątku do drugiego, bo po dłuższym czytaniu jakoś tracę zainteresowanie, jednak na pewno będę ją czytać dalej. Zwłaszcza że jestem ciekawa, jak akcja potoczy się po ostatnich wydarzeniach.

Koimonogatari | Tagura Tohru | 6/? rozdziałów
O tej mandze pisałam, kiedy miała jeszcze cztery rozdziały. Wciąż mam o niej bardzo dobre zdanie. Nadal też wygląda na to, że autorka skupi się na przyjaźni, a nie wątku romantycznym i nie mam nic przeciwko temu, żałuję jedynie, że rozdziały pojawiają się tak rzadko (do tego szósty był o wiele krótszy od poprzednich :c).

Darker than Black: Shikkoku no Hana | Iwahara Yuji | 33 rozdziały | Ocena: 8/10
O tej mandze dowiedziałam się już jakiś czas temu dzięki Shouri. Co prawda dość długo zwlekałam z czytaniem, jednak gdy w końcu zaczęłam, naprawdę szybko się wciągnęłam. Manga ta stanowi alternatywną kontynuację "Darker than Black: Kuro no Keyiakusha". Przede wszystkim historia ta o wiele bardziej przypadła mi do gustu niż ta z "Darker than Black: Ryuusei no Gemini" i po prostu pasowała do klimatu pierwszej serii. Byłoby świetnie, gdyby dostało swoją wersję anime. Może kiedyś właśnie tak się stanie?

Tokyo Ghoul:re | Ishida Sui | 64/? rozdziałów
Czy jest tu w ogóle ktoś, kto czyta "Tokyo Ghoul:re"? Mam już dość spore zaległości w tej serii, jednak zanim to nadrobię, chciałam najpierw napisać trochę o tym, co już przeczytałam. Dalszy ciąg czytacie na własne ryzyko, bo na pewno znajdą się tu jakieś spojlery. I ogólnie będzie raczej chaotycznie. [do 7 rozdziału] Najpierw niepewność, bo skąd tu ten cały Sasaki? Czy to rzeczywiście nowe "wcielenie" Kanekiego? Ale ponieważ to miły gość, szybko go polubiłam. Z tego samego powodu niektórzy patrzyli na niego z góry, więc nie mogłam się doczekać, aż pokaże, na co go stać. I nie musiałam na to zbyt długo czekać. [do 11] Teraz coś o quinckes. Urie z tą swoją obsesją na punkcie awansu był tak denerwujący... Saiko była tak niepozorna. A potem wizyta w nowej restauracji Touki. A potem Juzou... przeszukujący Sasakiego w poszukiwaniu słodyczy (pocieszne xD). [kolejne] I to tyle z bardziej szczegółowych rzeczy. Ogólnie, to spodobała mi się postać Sasakiego, więc nie chciałam, żeby zniknął z powodu Kanekiego. A z drugiej strony szkoda było mi osób, którym brakuje Kanekiego. A po wątku z Tsukiyamą zaskoczyło mnie kagune Saiko. No i Sasakiemu wróciła przynajmniej część wspomnień, zmienił się i... na razie jeszcze nie wiem, co o tym sądzić. Nie do poznania zmienił się też Urie, tym razem w pozytywnym sensie.

16 komentarzy:

  1. Co do anime: szkoda że Noblesse takie słabe, bo sama mam je w planach :/ Serio One Piece taki wspaniały? Może powinnam sprawdzić... Blood + jak na razie sobie odpuściłam, bo nudno, a Kekkai Sensen mam także w planach :3
    Co do mang: na razie zaczytuję się w Tokyo Ghoul na bieżąco jak wydaje Waneko, ale spoilery z Re nie są mi straszne, bo na Nyanyanie wszyscy spoilerują T^T Kisejuu i Darker Than Black też będę musiała przeczytać, bo anime były na wysokim poziomie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku może nie jest jakoś rewelacyjnie, ale im większa załoga, tym ciekawiej się robi. Oczywiście wiele zależy od polubienia bohaterów, bo bez tego ani rusz przy tak długiej serii. :D Kekkai Sensen jak najbardziej polecam. ^^

      Usuń
  2. Też się zastanawia, czemu lubię "Strike the Blood". To nie ma sensu, bo jest tam wszystko, czego generalnie nie lubię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak nie tylko ja tak mam. ;D

      Usuń
  3. Mnie akurat w Fujoshi Kanojo kreska miejscami zachwyca :D
    I witam w świecie fanów OP :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to chyba bardziej niż na kresce skupiłam się na dialogach ;D

      Usuń
  4. "Kekkai Sensen" i "One Piece" mam w planach - mniej i bardziej dalekich, ale na pewno się za nie zabiorę :)O "Blood +" czytałam kiedyś dość pozytywne opinie. Co do mang to nie czytam żadnej, bo słabo mi idzie np. czytanie mang po obejrzeniu anime ("Yamada-kun..." i "Tokyo Ghoul:re"), ale wierzę, że kiedyś na coś rzucę okiem ;) Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w przypadku Yamady miałam właśnie odwrotnie - po mandze nie dałam rady wytrzymać przy anime (chociaż przyznam, że chciałabym zobaczyć bohaterów w kolorze...) ;)

      Usuń
  5. Ooo, polecam mang Nurarihyona, coś pięknego, no i dalej jest więcej youkai Rikuo ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zabieram za mangę. ^^ Cała seria obejrzana, zostało mi już jedynie OVA o Rihanie, więc trzeba się jakoś pocieszyć. :P

      Usuń
  6. Trochę się tu zmieniło, odkąd ostatni raz tu zaglądałam :D
    Oglądałam kiedyś One Piece, ale dałam sobie spokój po 40 odcinku. Jednak nie jestem zbyt wytrwała, jeżeli chodzi o tasiemce. Kojarzę większość z wymienionych przez ciebie tytułów, aczkolwiek nie miałam z nimi dotychczas bliższej styczności.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam nieco odświeżyć wystrój :D
      Też mi często brakuje wytrwałości przy dłuższych seriach i ostatecznie dłuuugo czekają na to, żebym znów się za nie zabrała. :P

      Usuń
  7. Nie wiem czy jesteś fanką Tokyo Ghoul (dopiero co tu przyszłam), ale polecam być na bieżąco z tą mangą. Ishida jest bogiem. I podobno będzie live action z Tokyo Ghoul i mam pytanie. Jeśli będzie już po polsku (czy angielsku) napiszesz recenzje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższym czasie planuję ją nadrobić. Na live action co prawda się nie znam (nie oglądałam praktycznie żadnych), jednak teraz zaczynam się zastanawiać, jak Tokyo Ghoul wypadnie w tej wersji. Jeśli obejrzę, to czemu nie - mogę coś na ten temat napisać. ;)

      Usuń
  8. Nie oglądałam żadnego anime, które tutaj wymieniłaś oprócz Strike the blood ale nie OVA XD. Mam w planach Kekkai Sensen, Nurarihyon no Mago i Blood+, ale nie wiem jak to będzie. STB jakoś zupełnie nie zapadło mi w pamięci, dla mnie to była kolejna głupia sezonówka. Na Nobless raczej nie mam czasu ;).
    Z mangami też niestety nie lepiej bo nie miałam styczności z żadną z wymienionych, niestety :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na śmierć zapomniałam dodać, świetna zmiana :D.

      Usuń

będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, dobrze wiedzieć, że są osoby które tu zaglądają ;)

i bez spamu, proszę :)