wtorek, 30 października 2018

J. Ćwiek "Stróże"

Bardzo polubiłam serię książek o Kłamcy, więc z radością powitałam wiadomość, że autor postanowił jeszcze bardziej rozszerzyć to uniwersum. Więcej nawet, gdy tylko się o tym dowiedziałam, chciałam jak najprędzej chwycić za książkę (w tym przypadku za czytnik).
Tym razem nie dostajemy po prostu dodatkowych historii z życia Lokiego. Tak naprawdę nawet nie zawsze nam tu towarzyszy. Zamiast niego mamy całkiem nowe postaci - dwóch agentów WINA (Wydziału Interwencyjnego Nadzoru Aniołów), oczywiście anielskich. Jak się można domyślić, pilnują, aby aniołowie zachowywali się jak trzeba, co może kiedyś nie było tak potrzebne, ale odkąd pojawił się Kłamca… No cóż, w każdym razie pilnują porządku. Jeden z nich jest dość zwyczajny, drugi samym swoim istnieniem wzbudza postrach w aniołach i żywi do Lokiego głęboką urazę. Pojawi się też święty z przypadku, który odtąd będzie musiał przywyknąć do anielskiej obecności, a kiedy już się z tym upora, okaże się, że świetnie pasuje do tego świata.

Akcja przedstawionych tu historii dzieje się gdzieś na przestrzeni poprzednich tomów, co pozwalają nam określić różne sporadyczne wzmianki, na przykład o dołączeniu do Lokiego pewnych dwóch greckich bogów. Rzeczywiście są to więc dodatkowe historie, o których wcześniej nie mieliśmy okazji usłyszeć,ale jest w tym coś więcej i pod koniec tego tomu dostajemy zapowiedź tego, co miało miejsce w czwartej (a więc chronologicznie ostatniej) części. Będzie to więc szansa na to, żeby spojrzeć na zakończenie serii od innej strony (czego już nie mogę się doczekać!). Postaci są ciekawe, a Loki jak zawsze nieokiełznany, choć z pewnymi sprawami nawet on może mieć problemy.

Na końcu znajdziemy jeszcze opowiadanie "Chyba śnisz!" (czytałam je już osobno wcześniej) stanowiące crossover między Kłamcą, Chłopcami i Dreszczem. Fajnie, że ukazało się w druku, jednak ponieważ już je znałam, było mi trochę szkoda - nastawiałam się na to, że jeszcze trochę poczytam (zwłaszcza po zakończeniu otwierającym przed nami tyle nowych możliwości). O samym opowiadaniu może jeszcze napiszę osobno. Cieszę się za to, że przed “Stróżami” przeczytałam jeszcze “Krasny to kolor krwi” - dzięki temu wiedziałam o co chodzi z krasnalami (no i moje cross-overowe zamiłowanie się odezwało), nawet jeśli był to tylko poboczny wątek.

Świetnie było móc znowu powrócić do świata “Kłamcy”, choć jak zwykle wydaje mi się, że to wciąż za krótko. Pozostaje więc tylko czekać i mieć nadzieję, że jak najszybciej ukaże się kolejna część.

Wydawnictwo: SQN  |  384 strony  |  Seria: Kłamca (5)

7 komentarzy:

  1. Na razie przeczytałam pierwszy tom Kłamcy, podobał mi się, jednak miałam za dużo książek do nadrobienia i ta seria przeszła na dalszy plan zakupowy. Ostatnio coraz bardziej mam na nią ochotę.
    W pierwszym tomie autor przedstawił naprawdę ciekawie wykreowany świat a sam Loki był świetny (mam słabość do wszystkich interpretacji tej postaci) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie oby szybko trafiła się okazja do przeczytania więcej. ;)
      Tak, Loki to świetna postać do tworzenia najróżniejszych interpretacji. ^^

      Usuń
  2. Wstyd przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam, choć leży na półce od czasu premiery ><.
    Jestem ciekawa tych opowiadań, szczególnie, że piszesz, iż nawiązują do ostatniego tomu, który niestety miał według mnie fatalne zakończenie. I nie mogę się doczekać crossa z Chłopcami i Dreszczem *o* Uwielbiam takie rzeczy, jeśli nie są naciągane.
    Mam nadzieję, że Cwiek wyda coś jeszcze związane z Lokim, bo uwielbiam jego kreację boga kłamstw i mogę czytać o nim bezustannie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami książki po prostu muszą swoje odczekać. ^^''
      Crossover zdecydowanie polecam, wyszło naprawdę ciekawie. Tak! Też mogłabym o nim cały czas czytać. Na "Stróżach" w każdym razie na pewno się nie skończy, bo wciąż jest co nieco do wyjaśnienia. Poza tym autor ma ponoć w planach serial i jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie. :3

      Usuń
  3. "Chyba śnisz!" było genialne, ale "Stróże" jako całość już mnie tak nie zachwycili. Mam wrażenie, że jest to po porostu wstęp do historii i Ćwiek nawet tego nie ukrywa. Ale święty z przypadku mi się podoba ;)i

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, ale skoro tak, to śmiało można liczyć na to, że w następnej części historia nabierze tempa. Jestem bardzo ciekawa, co tym razem autor wymyśli. :D

      Usuń
  4. Mój brat jest fanem, a ja razem z nim i niedawno kupiłam mu tę książkę, ale teraz on studiuje w Warszawie, ja w Gdańsku i nie ma kiedy mi jej oddać :D
    W każdym razie cieszę się, że opowiadania są przyjemne, bo nie widziałam wcześniej nigdzie recenzji "Stróży" ;>

    OdpowiedzUsuń

będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, dobrze wiedzieć, że są osoby które tu zaglądają ;)

i bez spamu, proszę :)