czwartek, 9 października 2014

Podsumowanie anime na lato 2014

W tym sezonie znalazło się sporo serii z naprawdę ciekawą oprawą muzyczną, tak więc zachęcam do posłuchania wskazanych utworów. A jakość całej reszty? Na to też za bardzo nie narzekałam.



Aldnoah.Zero
Ilość odcinków: 12
Ocena: 7

Nie miałam jakiegoś konkretnego powodu, by zdecydować się na to anime, jednak planowałam przekonać się do mechów, a że akurat ta seria się trafiła... Ostatecznie okazało się, że był to dobry wybór. Niewzruszona postawa Inaho może denerwować, jednak da się to przeżyć. Spodobało mi się z kolei zachowanie księżniczki, która, choć z początku nieco denerwująca, nie robiła sobie żadnych wymówek, zamiast tego po prostu akceptując rzeczywistość i swoje przewinienia.
Z początku losy bohaterów śledziłam ze średnim zainteresowaniem, ale wraz z rozwojem akcji robiło się coraz ciekawiej. Zakończenie przywodzi mi na myśl to z Hamatory - tutaj też twórcy postanowili zostawić nierozwiązane wątki, by zachęcić widzów do obejrzenia drugiej serii.  Cóż, trochę to irytujące, ale mam nadzieję, że będzie warto.
Podoba mi się kreska. Muzyka też jest niczego sobie, zwłaszcza opening w wykonaniu Kalafiny i drugi ending, w którym zaskoczeniem były dla mnie niemieckie zwroty.



Ao Haru Ride
Ilość odcinków: 12
Ocena: 7-

Shojo to raczej nie moja bajka, jednak uznałam, że to anime mogłabym obejrzeć. I muszę przyznać, że się nawet wciągnęłam. Zachowanie bohaterów jest naturalne i dobrze uzasadnione, przynajmniej z początku, bo potem mogłabym się już nieco spierać. Poza tym kreska jest całkiem ładna, a pastelowe kolory bardzo dobrze tu pasują. A muzyka? Mogło być lepiej, ale i tak nie narzekam, opening wpada w ucho.






Barakamon
Ilość odcinków: 12
Ocena: 7

Zapowiadała się całkiem sympatyczna obyczajówka i taka też właśnie była. Charakteryzujący tą serię humor bardzo przypadł mi do gustu, niejednokrotnie zaśmiewałam się z wydarzeń których uczestnikami byli nasi przesympatyczni bohaterowie. Poza tym znalazło się też sporo okazji do bardziej życiowych rozważań, naturalnie wplecionych w akcję. Także w tej serii na uwagę zasługuje dobrze dobrana muzyka - wpadający w ucho opening i całkiem niezły ending.
niby taka mała mieścina, a nawet fujoshi się znalazła (chociaż towarzyszący temu humor nie wydawał mi się już taki zabawny, jak w innych sytuacjach) ;P





Gekkan Shoujo Nozaki-kun
Ilość odcinków: 12
Ocena: 8

Prawdopodobnie nie zdecydowałabym się na to anime, gdyby przy gatunku nie widniał napis shounen, co pozwalało mi sądzić, że nie będzie to całkiem naiwna, przesłodzona historyjka, choć mimo to nie obyło się bez pewnej dozy tępoty. Na początek kolejny raz pochwalę opening i humor, który i w tym przypadku był świetny. Znalazło się też trochę informacji o tworzeniu mangi. Co prawda Sakura pozwalała sobie od czasu do czasu wyobrażać sobie nie wiadomo co, jednak Nozaki nieustannie sprowadzał ją na ziemię. Kolejnym atutem są bohaterowie - zabawni, nietypowi i bardzo sympatyczni, bez których cała ta seria straciłaby sens.



Haikyuu!!
Ilość odcinków: 25
Ocena: 8

kontynuacja poprzedniego sezonu
Haikyuu!! wciąż świetnie się oglądało, a że niejednokrotnie nie mogłam się doczekać polskich napisów, to decydowałam się na angielskie. Przesympatyczni bohaterowie sprawiali, że ciężko było się z nimi rozstać.
Muzyka nie podobała mi się już tak bardzo jak poprzednio, jednak nadal była całkiem niezła. Z chęcią obejrzałabym kontynuację.






Kuroshitsuji: Book of Circus
Ilość odcinków: 10
Ocena: 7

Z początku miałam wątpliwości, jednak im bliżej było pierwszego odcinka, tym bardziej rosła moja ciekawość. Miło było znów zobaczyć znanych już bohaterów, jednak od czasu do czasu twórcy przesadzali z przypominaniem widzom, jaki to Sebastian jest idealny i niezastąpiony. -,- Na szczęście mamy naszych cyrkowców, którzy również potrafią skupić na sobie uwagę.
Od strony graficznej może nie zachwyca, ale jest całkiem poprawnie. Poza tym soundtrack również jest niczego sobie, a i animacja z openingu (endingu w sumie też) jest mocną stroną tego anime. Teraz tylko czekać na Book of Murder.



Love Stage!!
Love Stage!!
Ilość odcinków: 10
Ocena: 5

Czytałam mangę, więc wiedziałam czego się mniej więcej spodziewać. No i byłam ciekawa, co z tego wszystkiego wyjdzie. Sporo scen zostało dodanych - i to raczej dobrze, bo urozmaiciło to tą produkcję, choć mnie nie zachwyciły. I... właściwie nie wiem, co jeszcze mogłabym na temat tego anime dodać. Ot, obejrzałam i nie zapisało się jakoś szczególnie w mojej pamięci.
W tym sezonie znalazło się sporo anime z dobrą ścieżką dźwiękową, tak więc "Love Stage!!" nie wyróżnia się zbytnio na tym tle, jednak przyznam, że opening i ending wpadają i ucho.




Persona 4 the Golden Animation
Ilość odcinków: 12
Ocena: 4

Co prawda słyszałam, że ta seria nie ma wiele wspólnego z poprzednią i równie dobrze można ją obejrzeć nie znając "Persona 4 The Animation", jednak nie zmienia to faktu, że z początku byłam dość zdezorientowana. Poza tym po tej całej historii z wejściem do telewizora zrobiło się dość zwyczajnie i przez dłuższy czas tak pozostało (nie licząc marnych prób odzyskania wspomnień Marie), a i bohaterowie nie zachwycali. Zwłaszcza Marie była dość niemrawa.
Rozpoczęcie tego anime bez znajomości pierwszej części, czy choćby założeń fabuły (względnie gry) było jednak kiepskim pomysłem. Nie tego się spodziewałam, więc byłam nieco rozczarowana. Jak dla mnie po prostu wiało nudą (nawet jeśli od czasu do czasu coś się jednak działo), a gdy już coś zaczynało się dziać, to często nie mogłam zorientować się w sytuacji.


Sailor Moon Cristal
Ilość odcinków: 26

Od razu zaznaczam, że do Sailor Moon nie żywię żadnego sentymentu. Oczywiście zdaję sobie sprawę ze sławy tego tytułu, jednak do tej pory obejrzałam tylko jeden odcinek tego anime i nie planowałam kolejnych. Gdy dowiedziałam się o nowej, odświeżonej wersji, zgodnej ze starszą, postanowiłam po prostu skorzystać z okazji i zapoznać się z tym tytułem.
Co prawda (sama nie wiem dlaczego) myślałam, że będzie miało tylko 12 odcinków, no ale mówi się trudno. Chwilami bardziej przypominało amerykańskie animacje, w niektórych momentach, np. przy przemianie bardzo przypominały chociażby Winx.
Tę serię wolę pozostawić bez oceny.




Space☆Dandy 2nd Season
Ilość odcinków: 13
Ocena: 6+

Dość przyjemnie oglądało mi się pierwszą serię (choć nie obyło się bez nudnawych momentów), nawet fanserwis mi szczególnie nie przeszkadzał, więc zdecydowałam się i na kontynuację. I tym razem odcinki były dość nierówne - raz lepsze, raz gorsze, jednak pośród kilku dennych historii znalazły się też te ciekawsze. Muzyka została ta sama, a że podobała mi się, to nie miałam nic przeciwko.
Co mnie tym razem zaskoczyło? To anime miało koniec! Spodziewałam się, że fabuła pozostanie całkowicie epizodyczna, tymczasem w ostatnim odcinku twórcy porwali się na pewien wysiłek, a nawet spletli pewne wcześniejsze wątki. I przyznam, że było to całkiem pozytywne zaskoczenie.




Tokyo Ghoul
Ilość odcinków: 12
Ocena: 7

Co tu wiele pisać? Po prostu zapowiadało się ciekawie. W głównej mierze po prostu uległam całemu temu szumowi wokół tej serii. Ale było warto.
W międzyczasie zaczęłam czytać też mangę i choć z początku starałam się nie wyprzedzać za bardzo, ostatecznie nie wytrzymałam i zawędrowałam z fabułą o wiele dalej niż w anime. Gdyby nie to, oceniłabym je pewnie nawet lepiej, a tak widzę, że zwłaszcza końcówka została potraktowana nieco po macoszemu, pominięto pewne fragmenty i całość skończyła się nagle, co niezbyt mi się podoba.
Tak czy inaczej, anime wypadło całkiem nieźle. Zarówno kreska, jak i soundtrack bardzo mi się spodobały, a "Unravel" zasłużyło na miano mojego ulubionego openinu w tym sezonie. Świetnie prezentuje się też ending - zarówno pod względem graficznym jak i muzycznym.



Yami Shibai Second Season
Ilość odcinków: 13
Ocena: 5

Oglądałam pierwszy sezon i choć nie wszystkie historie były straszne , to i tak było całkiem ciekawie. Poza tym każda z nich trwa tylko cztery minuty, a więc niewiele. Skończyło się na tym, że niecierpliwie wyczekiwałam pierwszego odcinka, a że nie doczekałam się go po polsku, ostatecznie całą serię obejrzałam po angielsku.
Kreska jest dość nietypowa, a animacja bardzo oszczędna, ale podoba mi się. Pasuje to do przedstawianych historii. Podobnie jak głos narratora, Tsudy Kanji. Żałuję, że nie występuje w innych seriach, bo chętnie bym go posłuchała.




Zankyou no Terror
Ilość odcinków: 11
Ocena: 7

Całkiem ciekawy pomysł na anime. Podobało mi się też wykorzystanie motywów mitologicznych, jednak ostatecznie spodziewałam się po tej produkcji nieco więcej. Mimo to nie narzekam, z chęcią spędziłam przy niej czas. Sama historia była niczego sobie, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że wybrany przez bohaterów sposób na ujawnienie prawdy był przesadzony, niepotrzebny, choć zdecydowanie widowiskowy.
Lisa bywa dość lekkomyślna, sama podejmowała decyzje, nie przypuszczając, że mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku, co nie działało na jej korzyść w moich oczach.
Opening bardzo klimatyczny, jeden z lepszych, a i ending w wykonaniu Aimer ma coś w sobie. Kreska też była niczego sobie.


Serie porzucone


Free! 2: Eternal Summer
Ilość odcinków: 1/13

Cóż, miałam się za drugą serię nie zabierać, ale po zobaczeniu obrazków i gifów z pierwszego odcinka wprost nie mogłam się powstrzymać. A potem ot tak mi przeszło i pomimo myśli o kontynuowaniu oglądania, która od czasu do czasu przychodziła mi do głowy, na pierwszym odcinku postanowiłam zakończyć.






Re:  Hamatora
Ilość odcinków: 1/12

Z pewnością nie byłam jedyną osobą, która zdecydowała się na drugi sezon Hamatory jedynie przez wzgląd na niespodziewane zakończenie pierwszej serii. A jednak ostatecznie okazało się, że to dla mnie za mało, by dalej brnąć w to anime. Może jednak kontynuacja okazała się lepsza? Tego nie miałam okazji sprawdzić, ponieważ uniemożliwił mi to całkowity brak chęci na obejrzenie chociażby jednego odcinka więcej.



7 komentarzy:

  1. U mnie na pierwszym miejscu z tego sezonu zdecydowanie Zankyou no Terror, seria bardzo w moim guście. Potem Barakamon, które zachwyciło mnie klimatem i też idealnie wpasowało się w typ serii, który lubię. Cudowny humor oraz klimat były tego zasługą.
    Przed ZnT stawiam oczywiście moje ukochane Haikyuu, w którym zakochałam się od pierwszego odcinka. Ach, Ci wspaniali bohaterowie, cały team Karasuno jest po prostu wspaniały, wszyscy razem i każdy z osobna. <3 Przy czym ja anime zaliczam do tego sezonu, w którym się zaczęło a nie, w którym się skończyło, dlatego HQ to dla mnie jeszcze wiosna. xD
    Po Barakamon będzie u mnie Love Stage, ale to tylko dlatego, że kocham mangę, anime było słabsze, ale ze względu na sam motyw wystawiłam 7. :) A/Z było całkiem spoko, chociaż jak dla mnie to przede wszystkim muzyka tworzyła tę serię, bo sama fabuła była taka sobie. No i należę do tej mniejszości, która uwielbia Slaine. <3 Hamatora byłaby fajniejsza, gdyby zrobili nieco bardziej dramatyczne zakończenie, ale oczywiście musieli wszystko skończyć happy endem. =.= Free lubię bo uwielbiam postacie kreowane przez KyoAni oraz ich poczucie humoru, chociaż muszę przyznać, że trochę przesadzili z dramą w anime robionym tylko i wyłącznie dla fanserwisu. Tokyo Ghoul natomiast mi osobiście się nie spodobało, trochę przejadłam się już motywem prezentowanym w serii, jedynie ostatni odcinek mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc nie mam czasu na rysowanie i w tym problem. Rysunki, które zaprezentowałam na blogu są właściwie nocną weną tworzona może w czasie dwóch godzin, przez co są nieco niedopracowane. Ale trzeba się rozwijać i nieco przymusić, inaczej będzie się stało w miejscu. :D
    Co do anime... To już wieczność nie oglądałam. Raczej stoję za filmami i serialami aktorskimi, anime zdarza mi się ostatnio oglądać przypadkiem i mimo że mam tak dłuuuuuugą listę, to chyba ciężko będzie mi ją skrócić (nie w wspomnę o tym, że ciągle dopisuję tytuły i robi się jeszcze dłuższa XD). Co do przedstawionych tytułów... Ughh.. Tak właśnie - większość jest na liście. ^^"

    OdpowiedzUsuń
  3. Ao haru ride to było przyjemne anime, ale muszę przyznać, że bardziej przypadła mi do gustu manga :3 Barakamon to naprawdę świetna seryjka, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z tak prostą fabułą, która i tak w każdym odcinku zachwycała i rozśmieszała. Dodatkowo te małe dzieci nie wkurzały, a to jest wielki plus.
    Gekkan Shoujo Nozaki-kun jak na razie najlepsza komedia o tworzeniu mangach - znacznie bardziej przypadła mi do gustu niż Bakuman.
    Haikyuu, uwielbiam z powodu siatkówki i humoru. Te dwa elementy są częścią mojej osoby i po prostu widząc je w anime czułam nieodpartą więź. ^^ Haikyuu jest znacznie lepsze od Kuroko no basket - moim skromnym zdaniem.
    Kuroshitsuji było najbardziej oczekiwaną przeze mnę serią i nie zawiodłam się - widać było że anime powstające na podstawie mangi jest znacznie lepsze i mroczniejsze niż anime wymyślane na odczekaniu. Opening i ending - przepiękne i słucham aż do teraz.
    Love stage, kolejna dobra komedia i przepięknie ujęta kreska :D
    Tokyo ghoul pomimo tego że akcja strasznie szybko leciała to i tak spodobało mi się ze względu na fabułę i pokazywanie wewnętrznej walki bohatera, która w ostatnim odcinku była zjawiskowa *.* Po prostu ostatnie minuty ostatniego odcinka powtarzałam z dziesięć razy XD
    Co do Zankyou no Terror to właśnie jestem na 5 odcinku i uwielbiam ścieżkę dźwiękową i kreskę. Historia głównych bohaterów też niczego sobie i jestem ciekawa jak to dalej się rozwinie :3
    To co mnie bardzo miło zaskoczyło w tym sezonie, to to, że pojawiło się wiele wartych uwagi komedii, które niestety miały mało odcinków, ale zachęciły mnie jak najbardziej do sięgnięcia po mangi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku właśnie obawiałam się, że dzieciaki z Barakamon okażą się wkurzające. Na szczęście obyło się bez tego. Gekkan Shoujo jest zdecydowanie bardziej komediowym anime niż Bakuman (jestem w trakcie drugiej serii), choć i ten tytuł ma swoje plusy. Też wolę Haikyuu od Kuroko, przynajmniej obyło się bez jakichkolwiek efekciarskich trików, które nieco działały mi na nerwy. Też pewnie sięgnę po niektóre mangi. :3

      Usuń
  4. Sailor Moon to moje dzieciństwo z RTL7 :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Aldnoah.Zero... ta seria wywołuje wiele emocji ;D Ale mimo, że wszyscy na nią narzekają, to i tak zbiera całkiem wysokie noty.
    Ao Haru Ride nie widziałam, jakoś ostatecznie się za to nie wzięłam, choć miałam zamiar.
    Barakamon <3 Ukochałam sobie tą serię. To moja perła sezonu. Uwielbiam dobrze przedstawione obyczajówki, a ta taka była.
    Gekkan Shoujo ze względu na masę pozytywnych komentarzy muszę nadrobić, no i to komedia, co tym bardziej za tym przemawia.
    Haikyuu... bardzo fajna sportówka, zdecydowanie lepsza od tak popularnego ostatnimi czasy Kuroko no Basket. Przynajmniej nie było tu jakiś dziwnych super mocy i święcących oczu ;P
    Kurosza muszę obejrzeć. Love Stage czytałam mangę dopiero po kilku odcinkach, i spodobała mi się dużo bardziej od anime. Ale anime i tak oceniłam wysoko, bo w porównaniu z całym tym yaoicowym shitem na ekranach i tak wypadło dobrze. Ale gdyby zestawić to z innymi produkcjami z sezonu, to słabo...
    Tokyo Ghoul mam zamiar przeczytać mangę, anime sobie daruję ;) Słyszałam że strasznie skopali sprawę.
    Drugi sezon Free też zaczęłam oglądać przez gifa... tego z kręcącym tyłkiem Rinem, bo pierwotnie miałam odpuścić ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachowanie bohaterów "Ao Haru Ride" uzasadnione? Spróbowałam obejrzeć kilka odcinków ze względu na dobrą grafikę, ale zaraz pojawiła się myśl: "zastrzelę... najpierw jego, potem ją". Chyba shoujo nie jest mi pisane.

    OdpowiedzUsuń

będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad, dobrze wiedzieć, że są osoby które tu zaglądają ;)

i bez spamu, proszę :)