piątek, 16 kwietnia 2021

Zdobycze 1/2021

Nie zapowiada się na powrót do czegoś innego poza stosikami, ale przynajmniej dam znać, że żyję i pokażę co mi przybyło na półce. Teraz już wszystko w znaczkach, bo raczej trudno o coś polskiego w Japonii (nie licząc Legimi, które mnie ratuje jak chcę poczytać coś po polsku).

No to po kolei, żeby nie zagmatwać. Tam po prawej jakaś powieść, w której treść się w zasadzie nie wgłębiałam, ale wydaje się, że może być ciekawe, to wzięłam (taak, bardzo przemyślane zakupy). Dalej piąty tom Kekkai Sensen Back 2 Back, bo akurat brakowało mi do darmowej wysyłki, a i tak chcę je wszystkie prędzej czy później zebrać. To czerwone to kolejna JoJo powieść (part 5), wyglądem mniej okazała niż poprzednie. Pierwszy tom Mejirobana no Saku, czyli shoujo-ai Nakamury Asumiko (manga miała też jakiś czas temu swoją premierę po angielsku) - jestem bardzo ciekawa, jak idzie autorce w tym gatunku.

Ojiisan-chi no Mononoke, krótko mówiąc starszy pan i zamieszkujące u niego youkai. Zapowiada się na miłą, ciepłą historię, ma ładną kreskę, a do tego było tanie - jak przepuścić taką okazję? Pierwszy tom Komatta Toki ni wa Hoshi ni Kike!, czyli jednej z moich ukochanych mang. Chciałam się przekonać czy dalej mnie do niej ciągnie i czy na pewno na tyle, żeby dokupić pozostałe 25 tomów. Na razie ledwo zaczęłam czytać, ale póki co odpowiedź wciąż brzmi "tak". Martwi mnie tylko wysyłka tego wszystkiego do Polski... Double Mints Nakamury Asumiko czytałam już bardzo dawno i postanowiłam sprawdzić, czy wciąż będzie mi się podobać.

Pierwszy tom Uramichi Oniisan, o codzienności na planie programu dla dzieci. Manga zdecydowanie powala niektórymi tekstami (powyżej parę przykładów z angielskich skanów). Trochę mnie zdziwił duży format, do tego okładka lekko się mieni. Watashitachi no Shiawase na Jikan - mangowa adaptacja powieści Gong Ji-young Nasze szczęśliwe czasy, którą uwielbiam. I na koniec Shounen Jump, a w nim między innymi tysięczny rozdział One Piece'a, no to kupiłam na pamiątkę.

Tutaj powieść Kono yo ni tayasui shigoto wa nai (po angielsku There's no such a thing as an easy job). Cóż, brzmi ciekawie. Dalej JoJo's Bizarre Words, które uznałam za interesujący dodatek do mojej JoJo kolekcji. Jest to zbiór znanych kwestii z wszystkich części mangi (przy czym w czasie jego wydania Jojolion miało tylko jeden tom). Na razie tylko przejrzałam,  ale jest ładnie wydane i kolorowe. Drugi tom Nekoe Juubei o malarzu kotów i towarzyszącym mu nekomacie. I jeszcze japońskie wydanie Naszych szczęśliwych czasów. Bardzo wątpię w to, że uda mi się kiedykolwiek przeczytać tę książkę w oryginale (po koreańsku) i chyba aż tak mi na tym nie zależy, to skusiłam się chociaż na to. A w tle puchaty Chopperek, z którego jestem dumna. ^^

I jeszcze dwa tytuły. W Bungo Stray Dogs: Official Handbook of Japanese Modern Literature and Great Writers znajdziemy informacje na temat poszczególnych postaci oraz pisarzy i utworów, którymi były inspirowane. Zwięźle, na temat i ładnie ilustrowane. Do książeczki dołączony był plakat, pocztówka (grafika jak z okładki) notes Kunikidy z miejscem na codzienne zapiski przez miesiąc (oczywiście szkoda mi będzie go kiedykolwiek użyć...). Po prawej żółci się fanbook z okazji dziesięciu lat od debiutu Ichikawy Kei. W środku sporo kolorowych ilustracji, dodatkowe historie do różnych jej mang i wywiady z autorką. A na środku stoi i pięknie się prezentuje Portgas D. Ace. ^^

I jeszcze taka zbieranina. Zerowy tom Jujutsu Kaisen (jakby ktoś jeszcze nie wiedział, świetna seria, polecam z całego serduszka). Najnowsza nowelka z Bungou Stray Dogs, czyli Storm Bringer o młodym Chuuyi. Kupione zaraz w dniu premiery, bo byłam bardzo ciekawa czy tajemniczy Adam to faktycznie Mickiewicz jak spekulowali niektórzy. Niestety i bez czytania dowiedziałam się, że jednak nie i motywacja do przeczytania tego jak najszybciej gdzieś uleciała... Ale przeczytam na pewno, bo uwiebiam Chuuyę. ^^ Dorwałam też płytę Red Hot Chilli Peppers w fajnej cenie.
Dalej trochę książek, których nie będę szczegółowo opisywać, coś o bakeneko, zbiór opowiadań Miyazawy Kenjiego, pewna książka, o której myślałam, że jest mangą. Zbiór one piece'owych opowiadań, powieść ze świata Kekkai Sensen, tomik z pobocznymi do Marsa, który nie został wydany w Polsce (ale chyba nie pamiętam wystarczająco dużo z tej mangi żeby ot tak zacząć czytać ^^''). I jeszcze Dimension W tom 9.5, który wbrew moim przypuszczeniom nie zawiera kolejnych historii a różne opisy i objaśnienia. Cóż, tak to jest jak się nie doczyta dokładniej co się kupuje.

wtorek, 22 grudnia 2020

Zdobycze 3/2020 (polsko-japońskie)

Ostatni (a przecież dopiero trzeci) w tym roku wpis z książkowymi i mangowymi zdobyczami. Trochę się tego nazbierało, więc lepiej uporać się z tym przed nowym rokiem. XD
Na początek trochę po polsku. Zdecydowałam się na Bezpańskich literatów od 11 do 17 tomu (chciałam też 18, ale akurat nie było), czyli od końcówki ostatnich wydarzeń z anime (do tej pory miałam tomy 1-2, kiedyś jeszcze załatam tę dziurę). Efekt jest taki, że polubiłam tę serię jeszcze bardziej, a nendoś Chuuyi po prawej potwierdza. ;)
Dalej Ministerstwo moralnej paniki od Tajfunów, czyli ciekawy, różnorodny zbiór opowiadań singapurskiej pisarki. Skusiłam się też na Owoce wiśni, czyli kolejnego Dazaia (część opowiadań pokrywa się z wydanym jakoś na początku roku Goodbye i wybrane opowiadania, ale w innym tłumaczeniu). Stacja Tokio Ueno niestety jeszcze nieprzeczytana. I na końcu ostatni tom polskiego wydania Phantom Blood, na razie tylko przejrzany.
Cała reszta to już zdobycze japońskie. Najpierw trochę BL. Najnowszy tom Blue Sky Complex to mój zdecydowany must-have i wciąż rozpływam się w zachwytach nad tą serią. Dalej Kuchizuke wa uso no aji (5-6), o którym wspominałam trochę tutaj. Makio wciąż nie zawodzi. Dwa tomy blanc to ostatni już sequel do Kolegów z klasy. Jak relacja Sajou i Kusakabe zmieniła się przez kilka lat związku na odległość i co ich czeka w najbliższej przyszłości? Ja już wiem. Skusiłam się też na Zanzou slow motion, spin-off wydanej w tym roku przez Studio JG mangi Rozmyty zmierzch. Może nie arcydzieło, ale przyjemna, ładnie narysowana historia. Zaraz w dniu premiery udało mi się dorwać Therapy Game Restart 1 i to z pięknym clear file'm! 💜 Wydarzenia z tego tomu już znam, więc na razie doczytałam tylko dodatki. Kontynuacja wydawana jest w magazynie Dear+, którego grudniowy numer kupiłam (jest do niego mini drama CD właśnie z Therapy Game!), niestety nie czytałam dwóch poprzednich rozdziałów, więc mam dziurę.

Tutaj trochę książek. Na początek mój główny must-have - One Piece novel: Law opowiadające o nieznanej z mangi/anime przeszłości mojej ulubionej one piece'owej postaci. Jestem w trakcie czytania, ale jeszcze sporo przede mną. Dalej wzięłam Tugumi Yoshimoto Banany jako autorki, której coś już czytałam. Shabake, Youbyouken i Shounen Onmyouji trafiło do mnie przez tematykę youkai. Następnie Shoujo Jigoku Yumeno Kyuusaku, bo byłam ciekawa jego twórczości (a tymczasem Tajfuny zapowiedziały go w serii mini na przyszły rok). I jeszcze dwie książki w pięknych okładkach z Bungou Stray Dogs, czyli D-zaka no Satsujin Jiken Edogawy Ranpo i Ten'imuhou Ody Sakunosuke (kolejny zapowiedziany ostatnio przez Tajfuny autor). Pewnie większść tytułów niewiele Wam mówi, ale sama część z nich brałam w ciemno. xD

I kolejne mangi, głównie w tematyce youkai, ale zanim do nich przejdę jeszcze parę słów o czterech tomach Kekkai Sensen: Back 2 Back. Choć z dodanym podtytułem, to wciąż historia znanych z poprzednich tomów bohaterów. Na razie tylko przejrzałam pierwszy tom, ale wygląda na to, że znajdą się tu zarówno historie już przeniesione do anime, jak i całkiem nowe. Już nie mogę się doczekać aż zabiorę się za czytanie! ^^ Dalej pełno youkai. Trochę już znanych mi z anime (Nurarihyon no Mago 1, Hoozuki no Reitetsu 1-2), jak i całkiem inne. Goblin na przykład to manga Kobayashiego Makoto, znanego niektórym z Cześć, Michael!. Jest sobie też koci demon na stacji, przerażony nauczyciel-człowiek w szkole dla youkai, zoo, w którym zamiast zwierząt można obejrzeć youkai i malarz kotów z epoki Edo. Znajdzie się też świat, w którym youkai zwyczajnie żyją wśród ludzi.

Na samym końcu coś dla fanów Jojo, a jednocześnie dowód na to, że bookoffy są cudowne (konkretnie to cudownie tanie, choć oczywiście nie zawsze). Wszystko to udało mi się kupić po naprawdę świetnych cenach. A mówiąc (pisząc) wszystko mam na myśli... Książki. The Book. jojo's bizarre adventure 4th another day (co jest nie tak z tym tytułem?), czyli dodatkowa historia rozgrywająca się w Part 4: Diamond is Unbreakable. Ta mała książeczka to dokładnie to samo, tylko w kieszonkowym wydaniu (pomyłka przy zamówieniu). Over Heaven mające być dokładną kopią dziennika Dio. Hajishirazu Purple Haze (znane też jako Purple Haze Feedback), sequel do Part 5: Golden Wind skupiający się na Fugo. Wszystkie te książki zawierają ilustrackie Arakiego, autora Jojo, jednak zostały napisane przez innych twórców i nie są zaliczane do ścisłego kanonu. I jeszcze dwa tomy mangi Kishibe Rohan wa Ugokanai, z której kilka historii pojawia się w OVA o tym samym tytule.

I to by było na tyle. Coś Was zainteresowało? :)

piątek, 4 września 2020

Zdobycze 2/2020

No i dlaczego nie uzupełniałam swoich czytelniczych wrażeń na bieżąco? Byłoby o wiele łatwiej. Cóż, mówi się trudno i wymyśla dalej co tu napisać. Ten post mógłby się pojawić dużo wcześniej, ale jakoś zawsze trafiało się coś, na co chciałam jeszcze poczekać, żeby dodać to razem. I tak się rozrosło.

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Co się działo w moim sezonie anime lato-jesień 2019?

W przypływie weny twórczej postanowiłam coś napisać. Miał być stosik, ale ostatecznie padło na zaległe sezonówki, którym do publikacji brakowało zdecydowanie mniej. Zdecydowałam, że teraz też połączę dwa sezony, inaczej letnie podsumowanie wyszłoby bardzo krótkie. Właściwie nawet jesienne niewiele pomaga i więcej będzie o seriach napoczętych niż tych skończonych, no ale do rzeczy!

niedziela, 12 kwietnia 2020

Zdobycze 1/2020, czyli kolejna próba powrotu

Tak, kolejny raz zniknęłam na długo i nie wiem, czy nie zniknę raz jeszcze. Jakoś ciężko mi się ponownie wbić w blogowy rytm. Ale! Żeby nie stracić rachuby w mangowo-książkowych zakupach nadal spisywałam co kiedy kupiłam. Dzięki temu nieco łatwiej przychodzi mi teraz przedstawić Wam, co nowego trafiło na moją półkę od listopada.

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Ekspresowy przegląd anime zima-wiosna 2019

Nieśmiała myśl, żeby zrobić dwa normalne podsumowania, wyparowała mi kompletnie z głowy, kiedy zobaczyłam jakie widnieją w nich dziury. Szkoda mi jednak puścić w niepamięć aż dwa sezony, więc napiszę choć parę słów o tym, co oglądałam.

niedziela, 24 listopada 2019

Stosik 2/2019

Listopad, a tu dopiero drugi stosik? Tak to wychodzi jak się nagle znika z blogosfery... ^^'' Wbrew pozorom wciąż żyję, tylko jakoś cały czas albo nie miałam czasu, albo odkładałam powrót na później. Plus jest taki, że mam za to sporo do pokazania. A więc nie przedłużając...
Zacznę od kolejnych mang, które zawdzięczam Aypie i czegoś książkowego dla odmiany. Drugi tom Perfect World dla dodatkowej zachęty. W tym tomie jakoś bardziej rzuca się w oczy pewna nijakość Wakany jako postaci, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Następnie Given, na którego jakoś nie potrafiłam się zdecydować. Teraz zrozumiałam swój błąd i już wiem, że koniecznie chcę tę serię na swojej półce! Dziewczyna z konbini ciekawiła mnie już od pewnego czasu i fartem udało mi się ją zdobyć. Z kolei Ages Ago kupiłam ze względu na studia, ale póki co niewiele z niego skorzystałam. ^^''

sobota, 20 kwietnia 2019

Moje M&A Aktualności 1/2019

Nie ma sensu czekać jeszcze dłużej, bo w końcu się okaże, że pierwsza połowa roku minie, a tu dopiero pierwsze M&A aktualności... Tak więc wreszcie się zmobilizowałam i dokończyłam notkę. Ufff!

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Stosik 1/2019

Przychodzę do Was z pierwszym w nowym roku stosikiem. :D Korzystając z tej okazji postanowiłam trochę zmienić jego formę. Miał się ukazać jeszcze na początku roku, ale oczywiście zamiary rozminęły się z rzeczywistością. Za to dołączyło do niego w tym czasie więcej mang. :3

Moim priorytetem było dokupienie Piety i Dziewczyny znad morza. Dalej pierwszy tom Op: Bezbarwne dni Itaru Yoake, po pierwsze dlatego, że jest o detektywie, a po drugie byłam ciekawa jaka będzie manga od Kou Yonedy, która nie jest BL. Do Czy chcesz zostać starą panną? najpierw zraziłam się już za samo wydanie (bardzo nie podoba mi się układ tekstu u czcionka na okładce!), ale sama historia jest podobno całkiem dobra, więc postanowiłam zaryzykować. Do Heleny Wiktorii zachęciła mnie Aypa swoją recenzją i ogólnym zachwalaniem, więc postanowiłam wykorzystać okazję i kupić. Tym sposobem zamiast trzech tomów Noragami dotarł do mnie tylko jeden, bo tym razem chciałam kupić tylko tyle, żeby załapać się na darmową wysyłkę. Biorąc jednak pod uwagę to, ile minęło odkąd przeczytałam poprzedni tom, zawsze to jakiś postęp. ;)

niedziela, 10 marca 2019

[mini recenzja] J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"

Jak głosi już sam tytuł, mężczyzna w swoje setne urodziny wychodzi przez okno i znika. Brzmi niedorzecznie? Nie martwcie się, będzie jeszcze dziwniej. Na przykład taka kradzież walizki pewnemu podejrzanemu typkowi (w wykonaniu staruszka) i późniejszy pościg. A to dopiero początek. W międzyczasie poznajemy życie naszego bohatera od najmłodszych lat i wkrótce przestaje dziwić nazywanie staruszka szwedzkim Forrest Gumpem.
O ile zwykle nie decyduję się na tego typu historie, tak bardzo się cieszę, że dałam szansę “Stulatkowi…”. Jest naprawdę zabawnie i dostajemy też przy tym małą powtórkę z historii świata, mniej więcej na przestrzeni ostatnich stu lat… Oczywiście odpowiednio podrasowaną, aby nasz bohater mógł odegrać w niej swoją rolę, a przyznać trzeba, że odegrał niejedną, a i zasięg jego oddziaływania do małych nie należy. Inni bohaterowie, choć już nie tak niezwykli jak on, również dają radę (choć może akurat słonia też należałoby zaliczyć do postaci niezwykłych…?). Świetnie się przy tej książce bawiłam, a za jakiś czas z chęcią obejrzałabym też film na jej podstawie.

Nazbierało się pełno książek, o których nie pisałam albo pisać jedynie zaczęłam i raczej recenzji się nie doczekają, dlatego postanowiłam, że od czasu dodam na temat takich tytułów choć parę słów. Tak oto właśnie "Stulatkiem..." rozpoczynam cykl mini recenzji... o ile recenzjami można to w ogóle nazwać. ^^''

niedziela, 3 marca 2019

Jakie mangi BL chętnie zobaczyłabym u siebie na półce?

Od pewnego czasu nawet jeśli wychodzą u nas mangi BL, które już znam i nawet lubię, coraz częściej rezygnuję z ich kupienia, po części jako oszczędność pieniędzy, po części miejsca na półce, bo - powiedzmy sobie szczerze - zamiast kupować i ponownie czytać to, co znam i pewnie długo do tego nie wrócę (jeśli w ogóle), wolę wybrać coś innego (chociaż znajdzie się i parę takich, nad którymi wciąż się zastanawiam). Są jednak takie tytuły, które z radością powitałabym na półce. I przyszło mi na myśl, żeby o paru takich mangach napisać.
PS próbuję wrócić do bardziej regularnego blogowania, ale jakoś ciężko mi to idzie :<<<

Zacznę z grubej rury, a co! Z grubej, bo seria liczy sobie aż 26 tomów. Nie żebym miała wielką nadzieję na jej wydanie, jednak kiedy zaczęłam tworzyć tę listę, jakoś naturalnie była jedną z pierwszych mang, jakie przyszły mi na myśl. Seria jest dość stara, a kreska zwłaszcza z początku może odstraszać, jednak autorka świetnie się spisała jeśli chodzi o ukazanie bohaterów i rozwoju zarówno ich relacji, jak i charakterów, o czym z resztą rozpisywałam się już jakiś czas temu.

Meguru Hinohara Therapy Game
To akurat (mam nadzieję) jak najbardziej realne mangowe marzenie, bo to spin-off już wydanej u nas mangi - Secret XXX. Już wtedy zakochałam się w przepięknej kresce i polubiłam bohaterów (i króliki!), ale to Minato od samego początku Therapy Game ujął mnie najbardziej. Chociaż Shizuma oczywiście też miał w tym swój udział. Czytałam mangę kiedy jeszcze wychodziła, a że bardzo chciałam wiedzieć co będzie dalej, to o ile tylko było to możliwe, rzucałam się na rozdziały po japońsku.

Chise Ogawa Owaranai Fukou ni Tsuite no Hanashi
Od tej autorki dostaliśmy już Caste Heaven i To nie tak, że cię kocham!. Pierwszego mam jeden tom, ale postanowiłam nie zbierać dalej, drugiej nie kupiłam, bo spośród mang autorki ta jakoś średnio mi się podobała. Owaranai... z kolei jakoś szczególnie zapadło mi w pamięć. Co tu wiele kryć? Mam słabość do bohaterów pokroju Takayukiego (Minato z Therapy Game też zalicza się do tej grupy), dumnych i niezależnych, często też z niewyparzonym językiem (co często nie ułatwia sprawy, a wręcz ją komplikuje), niedających łatwo poznać swoich nadziei czy słabości (przy czym to dość skrótowy opis). Życzę im jak najlepiej i już. Jest to jednak spin-off, więc pierwsze musiałoby pewnie być Gosan no Heart.

Sagami Waka Kuchizuke wa Uso no Aji
Manga z przepiękną kreską i fabułą pełną kłamstw oraz intryg. Czy można się zakochać w kimś, kto zarabia oszukując innych i przez kogo już na wstępie zostało się poważnie oszukanym? Okej, zakochać się to jedno, ale jak długo można wytrwać w związku-nie-związku z osobą, której działań i intencji nigdy nie możemy być pewni? Zdecydowanie nie jest to układ dla każdego, a jednak w przypadku tej dwójki działa (chociaż wątpliwości i podejrzeń jest cała masa, w końcu to one - oraz dawanie im wiary lub nie - są główną osią fabuły). Jak na razie manga ma cztery tomy.

Kei Ichikawa Blue Sky Complex
Od autorki mamy już Slow Starter (mam) i Uśmiechnij się do mnie (może jeszcze kupię) i zdaje się że dużo osób było zainteresowanych Blue Sky Complex, jednak, o ile dobrze pamiętam, przez jakieś komplikacje ze strony japońskiej (okej, sprawdziłam, chodziło o za duże wymagania) manga nie doczekała się wydania w Polsce. A szkoda, bo to naprawdę dobra historia.

Jest jeszcze jedna manga, nad której umieszczeniem tu się zastanawiałam, ale - niespodzianka! Nie tak dawno (a w każdym razie kiedy byłam w trakcie pisania) zapowiedziało ją Studio JG. Konkretnie chodzi mi o Kazoku ni Narouyo Kurahashi Tomo. Może nie jest jakaś wybitna, jednak czytało się ją całkiem miło, więc myślę, że się na nią skuszę.

piątek, 15 lutego 2019

Zarys czytelniczych planów

Zaczęłam to pisać może w połowie stycznia, ale jakoś się przeciągnęło na luty, a sesja nie pomagała. Na szczęście wreszcie znalazłam chwilę na dokończenie tej listy i (miejmy nadzieję) nadrobienie innych blogowych zaległości. Nie zamierzam trzymać się ściśle wytyczonego planu czy zarzekać się, że każdą z poniższych książek przeczytam, jednak pomyślałam, że nie zaszkodzi się nad tą kwestią zastanowić (a za rok porównać na ile się z tego wywiązałam).

Na początek z książek, które już czekają na półce. Na pewno chciałabym przeczytać Obietnicę następcy, kończąc tym samym Prawo Millenium (z innych książek Trudi Canavan może zabiorę się też wreszcie za Uczennicę Maga, czyli tom zerowy Trylogii Czarnego Maga, który w planach mam już od baaardzo dawna). Sporo do przeczytania nazbierało mi się z literatury japońskiej, z tych nowszych książek Przeczucie, ze starszych na przykład Wrota, Jestem kotem, Sprawa osobista, Cień wschodzącego słońca czy Tydzień świętego mozołu. W planach mam i swój reportażowy debiut w postaci Kwiatów w pudełku. Może uda mi się też dokończyć Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny po japońsku? Zdecydowanie za długo na swoją kolej czekają Ścieżki północy i Labirynt duchów, podobnie Genialna przyjaciółka, której jednak nie mam w tej chwili przy sobie. A! Jeszcze Wyczarowanie światła czeka na dokończenie. Już nawet nie wiem jak długo mam na półce Lokatorkę Wildfell Hall... Może i na nią przyjdzie czas?

A co poza tym? Wspominałam na przykład niedawno, że chciałabym poznać kolejne części Wiedźmina. Chętnie przeczytam Analfabetkę, która potrafiła liczyć, czyli książkę autora Stulatka, który wyszedł przez okno i zniknął. Mam nadzieję, że będzie równie interesująca. ^^ O! Cały czas odkładałam też na później powieści Sandersona (nie licząc serii o Alcatrazie), może wreszcie się za nie zabiorę? Na pierwszy ogień poszedłby pewnie Z mgły zrodzony. Po skończonym Ziemiomorzu chciałabym zacząć Sześć światów Hain (chyba że ktoś ma inne rekomendacje?). O, miałam też przeczytać Czerwone dziewczyny Kazuki Sakuraby i 451 stopni Fahrenheita. Od dawna planowałam też Raczej szczęśliwy niż nie, ale zawsze najpierw wpadało coś innego do przeczytania. Może dorzucę jeszcze jakiś kryminał Christie? Tak oto wygląda moja bardzo wstępna, więc i niezbyt długa lista rzeczy do przeczytania.

piątek, 25 stycznia 2019

Podsumowanie sezonu anime na jesień 2018

A co tu tak sportowo? Niewiele anime zdecydowałam się tym razem śledzić, a jednak zdołały tu wskoczyć aż trzy sportówki, chyba jakiś rekord. Ogólnie jestem całkiem zadowolona z tego sezonu.

wtorek, 8 stycznia 2019

Moje M&A Aktualności 2/2018

Jak można się domyślić po numerze, trochę to trwało zanim wreszcie zebrałam się do opublikowania tych aktualności. Do tego dodaję je już w nowym roku, ale ponieważ wszystko to widziałam/czytałam jeszcze w poprzednim, pozostawienie 2018 w tytule wydaje mi się tu uzasadnione.
Natsume Yuujinchou Roku OVA | 2 odcinki | Ocena: 7/10
Dwie historie. Youkai drzewa, które zostało zniszczone przez błyskawicę i zostało ścięte, nie może sobie przypomnieć obietnicy złożonej człowiekowi. Natsume nie zamierza się temu bezczynnie przyglądać. Kolejna to coś nowego (a w każdym razie rzadkiego), ponieważ pojawia się tu człowiek, nie youkai. Natsume postanawia pomóc dziewczynie znaleźć pewną sowę. Nie widzi ona youkai, a cała sytuacja przypomina jej "Alicję w Krainie Czarów". Co tu wiele pisać, oczywiście miło było jeszcze raz potowarzyszyć Natsume w jego przygodach.

Kekkai Sensen & Beyond OVA | 1 odcinek | Ocena: 6/10
Tym razem się rozczarowałam. Już wcześniej pojawiał się w tej serii głupawy humor, ale do tej pory był lepiej wkomponowany, tymczasem teraz w ciągu jednego odcinka dostajemy dwie niewiele znaczące krótkie historie i masę specjalnych technik walki wykonanych jakby od niechcenia, co by pokazać jacy to oni są silni. Poprzednie OVA miało zdecydowanie więcej sensu.

Ajin OVA | 3 odcinki | Ocena: 7/10
Długo zwlekałam, ale wreszcie to nadrobiłam. Dostajemy trzy osobne historie. Pierwsza to przypadek Nakamury Shinyi, o tym, jak dowiedział się, że jest ajinem i jakie kroki w związku z tym podjął. W następnej dostaniemy nieco powtórek z głównej serii wraz z dodatkowymi dopowiedzeniami (zbieranie funduszy przez Sato, sposoby na cięcie kosztów w bazie Tosakiego). Znalazło się nawet miejsce na improwizowane gorące źródła, bo przecież co to za anime bez choćby krótkiej wzmianki na ten temat (sarkazm? jaki sarkazm?). I na koniec historia o Sato z czasów wojska, która była chyba najciekawszą częścią - w końcu kto się nie zastanawiał jaka była jego przeszłość?

Strike the Blood II | OVA | 8 odcinków | Ocena: 6/10
Jak zwykle nie lubię ecchi, tak "Strike the Blood" z jakiegoś powodu udało mi się znieść (choć wysokiej oceny ode mnie nie dostało). Seria dostała kontynuację w postaci OVA i... jakoś tak to też obejrzałam. Nie jest jakieś wybitne, do tego przy każdej okazji daje po oczach wdziękami bohaterek, ale... jak na tego typu serię daje się oglądać? Sama nie jestem pewna skąd się bierze akurat taki mój stosunek do tego anime. Po obejrzeniu pomyślałam sobie okej, anime odhaczone... po czym okazało się, że będzie kolejna część.

Violet Evergarden Special | 34 min. | Ocena: 8/10
Odcinek trochę dłuższy niż standardowo i jak na Violet przystało piękny zarówno graficznie jak i pod względem historii. ♥ Zdecydowanie warto obejrzeć, a jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to czym prędzej to nadrabiajcie!

Mononoke | 12 odcinków | Ocena: 7/10
Od dawna miałam tę serię w planach. Pod względem kreski jest bardzo nietypowa, ale wciąż interesująca. Składa się na nią kilka osobnych historii, a w każdej z nich towarzyszymy naszemu bohaterowi w pozbywaniu się tytułowych mononoke - złych duchów czy też demonów. By to zrobić należy jednak poznać ich formę, prawdę i powód (jap. katachi, makoto, kotowari). Ze względu na powtarzający się schemat jest nieco monotonnie, jednak wciąż ciekawie, a przez wzgląd na dość odległy czas akcji można się dowiedzieć co nieco na temat kultury. W odcinku o Nue została na przykład przedstawiona jedna z rozrywek arystokracji Heian - rozpoznawanie zapachów. Trochę żałuję, że nie obejrzałam wcześniej "Ayakashi: Japanese Classic Horror", gdzie pojawiła się jeszcze jedna historia, do której nawiązywali niektórzy bohaterowie. Pozostaje nadrobić to już po fakcie.

Steins;Gate | 24 odcinki | Ocena: 8/10
Tak znane i cenione anime, a ja dopiero jakiś czas temu je nadrobiłam. Cóż, lepiej późno niż wcale. Przyznam jednak, że gdybym nie znała sławy tej serii, istniałoby duże prawdopodobieństwo, że po pierwszym odcinku dałabym sobie spokój przez denerwujące zachowanie postaci. A tak postanowiłam to przetrwać i z czasem robiło się coraz sensowniej i ciekawiej. Teraz już wiem, że "Steins;Gate" naprawdę zasłużyło sobie na swoją pozycję.

Fujita | Wotaku ni Koi wa Muzukashii | 30/? rozdziałów
Po anime zabrałam się za mangę, której niestety nie ma jeszcze wiele. W większości były to głównie wydarzenia, które znałam już z anime, jednak bywało, że część z nich w mandze była bardziej rozwinięta. Z drugiej strony zdarzało się też, że to w anime było czegoś więcej, więc myślę, że po obie wersje warto sięgnąć. Do tego już teraz pojawiają się rozdziały wykraczające poza akcję anime.

Hatta Ayuko | Ookami Shoujo to Kuro Ouji | 16 tomów | Ocena: 7/10
Miałam trochę nadrobić, a tak jakoś wyszło, że skończyłam całość. Mimo ciężkich początków, z czasem bardzo polubiłam tę historię i w pewnych momentach wręcz nie mogłam się oderwać od czytania. Naprawdę fajnie się czytało o tej dwójce (i przy okazji o innych towarzyszących im osobach), nawet jeśli czasem wyskakiwały bardzo typowe dla szojek problemy. Zaskoczyła mnie rozpiętość czasowa, to, że nie skończyło się na liceum i zamiast tego historia została poprowadzona dalej (choć może czasem przeskok bywał zbyt szybki...). Miło będę wspominać tę mangę. ^^

Kumaoka Fuyu | My Hero! | 2 tomy | Ocena: 6/10
A to w ramach przeczytania czegoś lekkiego i w miarę krótkiego, choć szojki zwykle nie są moim pierwszym wyborem (stwierdzam mimo dużo dłuższej mangi widniejącej powyżej xD). Kreską czy historią jakoś szczególnie nie zachwyca, za to zamiast typowego bisza u boku naszej bohaterki z zapałem pałęta się dość zwyczajny i czasem nieporadny chłopak.

Nitori Sasami | Fushigi Neko no Kyuu-chan | 251/? rozdziałów
Może się wydawać, że to dużo, ale tak naprawdę każdy rozdział to tylko jedna strona. To pełna humoru historia o dość niezwykłym kocie i jego codziennym życiu u boku jego właściciela. Jest zabawnie i uroczo. No i jest kot. Czy potrzebny jest inny powód do czytania? Do tego rozdziały (zazwyczaj) ukazują się codziennie, więc mogą stać się stałym punktem dnia. :D

Kuze Gaku | Uramichi Oniisan | 18/? rozdziałów | Ocena: 7/10
O tej mandze dowiedziałam się niedawno i szybko mnie zainteresowała, chociażby niezwykle szczerymi i bezpośrednimi spostrzeżeniami na temat życia. xD

Ishiwata Youji & Yamane Akihiro | Dendrobates | 58 rozdziałów | Ocena: 7/10
Jakoś tak przypomniałam sobie ostatnio o tej mandze i pomyślałam, że przeczytam parę rozdziałów... a skończyło się na tym, że znowu przeczytałam całość. :P Pisałam już na jej temat tutaj, więc nie będę się znowu rozpisywać. Dodam tylko, że tym razem ostatni wątek uznałabym za trochę za szybko poprowadzony. Nie zmienia to jednak faktu, że świetnie mi się tę mangę czytało. ^^

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Zapadające w pamięć (2018)

Jak ja lubię te podsumowania roku! To dobra okazja, żeby jeszcze raz przejrzeć to, co czytałam (oglądałam i tak dalej), tym razem dodatkowo o tyle ważniejsza, że z moim pisaniem o książkach było raczej kiepsko, więc o niewielu książkach wspomniałam na blogu (a z tych poniżej o żadnej). Z czytaniem było za to całkiem nieźle - wyszło tego 73 książki. Zwykle do pisania zabieram się na długo przed końcem grudnia, tym razem jakoś tak wyszło, że zajęłam się tym praktycznie na ostatnią chwilę.

Ursula K. Le Guin "Ziemiomorze"
Co prawda to cała seria, ale właśnie tak pozwolę ją sobie przedstawić (tym bardziej, że mój ebook właśnie całość zawierał). Już od dość dawna byłam ciekawa tej serii i wreszcie na początku tego roku ją zaczęłam, a skończyłam w sierpniu. I tak na przykład po przeczytaniu Czarnoksiężnika z Archipelagu bardzo chętnie od razu przeczytałabym go jeszcze raz, a to o czymś świadczy. Kolejne części serii były równie dobre i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo Ziemiomorze stało się jednym z moich ulubionych magicznych światów. Chętnie sięgnęłabym też po inne serie autorki.

M. Zusak "Złodziejka książek"
Wreszcie i ja poznałam tę wielu dobrze znaną i cenioną historię. Tak wyszło, że jeszcze o niej nie pisałam, więc napiszę parę słów teraz. Przyznam, że miałam na jej temat nieco inne wyobrażenie. Okazała się odmienna od tego, czego się po niej spodziewałam, jednak było to zaskoczenie jak najbardziej pozytywne. Powieść już od samego początku oczarowała mnie piękną narracją z perspektywy śmierci - z jednej strony mimo wszystko bardzo ludzką, z drugiej zawierającą odmienne spojrzenie na życie i jego kres. Bardzo ciekawe było też to, jak śmierć postrzega barwy, szuka ich i docenia. W ramach ciekawostki dodam, że słuchałam jej akurat w drodze do i z Berlina. ;)

T. Canavan "Anioł Burz"
W tym roku przeczytałam zarówno Złodziejską Magię jak i Anioła Burz (obie wchodzące w skład Prawa Milenium), jednak to tę drugą książkę postanowiłam wyróżnić z tego prostego względu, że w niej fabuła była już zdecydowanie bardziej rozwinięta, dzięki czemu było też ciekawiej. Bardzo lubię to, że Canavan przy każdej swojej trylogii od podstaw tworzy całkiem inny od poprzednich magiczny system (oczywiście nie licząc Trylogii Zdrajcy, która jest przecież kontynuacją Trylogii Czarnego Maga), tutaj nawet jeszcze bardziej różnorodny ze względu na istnienie wielu światów. Ostatnia część trylogii jeszcze przede mną.

B. Sanderson "Alcatraz kontra Bibliotekarze"
I jeszcze jedna seria w całości, bo nie chciałam jej rozbijać na poszczególne tomy. Książek, z których najbardziej słynie Sanderson wciąż jeszcze nie czytałam (poza króciutką Duszą cesarza), za to mam już za sobą jego serię książek młodzieżowych. W końcu jak tu się nie zainteresować gdy się słyszy o złych Bibliotekarzach? Przecież trzeba to sprawdzić! Jest ciekawie i niekoniecznie poważnie, a humor autora oraz częste zwroty bezpośrednio do czytelników i nietypowe zagrywki wprost powalają. Gdybym miała całą serię na półce, z pewnością byłyby kolorowe od wszystkich pozaznaczanych fragmentów. Jeszcze to nadrobię, a jak na razie całość znam z audiobooków, z czego ostatni tom przesłuchałam po angielsku, bo jeszcze nie był dostępny po polsku. Postaram się jeszcze napisać o tej serii więcej.

J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"
O tej akurat książce jeszcze napiszę osobno. Przesłuchana po prostu dlatego, że była taka możliwość i nie miałam względem niej większych oczekiwań... Tymczasem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i świetnie się przy niej bawiłam. Do tego stopnia, że postanowiłam ją tu wymienić. Do tego jak Złodziejkę książek słuchałam przy okazji wyjazdu do Berlina (świadomy wybór), tak ze Stulatkiem... zapoznałam się na krótko przed podróżą do Szwecji (skąd pochodzą zarówno autor, jak i bohater powieści, co uświadomiłam sobie dopiero w trakcie słuchania audiobooka).

A. Lange "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"
Długo miałam tę książkę w planach, a kiedy w końcu się za nią zabrałam, praktycznie od razu wiedziałam, że był to strzał w dziesiątkę. Nie dość, że Scotland Yard (a więc zagadki kryminalne), to jeszcze magia! Do tego dobrze pomyślana historia i ciekawi, złożeni bohaterowie - w to mi graj! Nic tylko pogratulować (polskiej!) autorce świetnego debiutu i liczyć na więcej.

A. Sapkowski Wiedźmin
A konkretnie dwa zbiory opowiadań - Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia. Zaczęło się od tego, że od dłuższego czasu rzucały mi się one w oczy podczas przeglądania oferty Storytel. Następnie brat zaczął grać w Wiedźmina. Pewnego razu zaproponowałam mu, że skoro lubi grę, to może da szansę audiobookom, a ponieważ na to przystał, sama też postanowiłam poznać książkowego Wiedźmina bliżej (co stanowiło moją pierwszą styczność zarówno z nim, jak i w ogóle z twórczością Sapkowskiego). Był to bardzo dobry wybór, a audiobooki miały jeszcze tę zaletę, że zostały nagrane z podziałem na role i sporadycznymi efektami dźwiękowymi. Na tych dwóch tomach na pewno nie poprzestanę.

M. Kisiel "Siła niższa"
Chociaż bardzo dobrze wspominam Dożywocie, jakoś długo zwlekałam z sięgnięciem po jego kontynuację. Co prawda nieco zajęło mi ponowne wdrożenie się w historię, jednak kiedy już się z tym uporałam, okazało się że jest równie dobrze, jeśli nie lepiej niż poprzednio. Szalony humor, masa absurdów i nieobliczalnych bohaterów nie pozwalają się nudzić. Wspomnę jeszcze, że od autorki przeczytałam jeszcze Toń (też bardzo udane) i naprawdę kochane Małe Licho i tajemnicę Niebożątka.

Boku no Hero Academia
Już trzeci sezon. Tym, którzy oglądają (lub czytają) chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego jest to świetna seria (albo po prostu używam tego jako wymówki żeby się za bardzo nie rozpisywać). ^^''

Hoozuki no Reitetsu
Uznałam, że wyjście drugiego sezonu to dobry powód, żeby umieścić tutaj Hoozukiego. Uwielbiam czarny humor tej serii, a to, że dodatkowo możemy (z przymrużeniem oka) dowiedzieć się czegoś o tradycyjnym japońskim postrzeganiu piekła jest dodatkowym plusem.

Saiki Kusuo no Ψ-nan
Tu też drugi sezon. Yay! O ile przy pierwszym sezonie bawiłam się nieźle, tak dopiero teraz naprawdę zaczęłam doceniać tę serię i przywiązywać się do bohaterów. Ogłaszam więc: to świetne anime! Lećcie oglądać Saikiego! Do tego dosłownie parę dni temu wyszedł special będący adaptacją ostatnich rozdziałów mangi, też świetny (choć trochę przykro, że nie wszystko doczekało się anime... chyba czas zacząć mangę!), a że nie mogłam się doczekać napisów, to uznałam, że jakoś zrozumiem po japońsku (i myślę, że wyszło mi to całkiem nieźle).

Wotaku ni Koi wa Muzukashii (Wotakoi)
Oczywiście nie mogłam pominąć tej kochanej i w wielu kwestiach tak reletable serii. ♥ Zawsze miło (chyba zawsze?) miło obejrzeć anime o kimś, kogo zainteresowania podzielamy. Plus też za to, że akcja wcale nie dzieje się w szkole, tylko w pracy, między dorosłymi ludźmi. I bardzo pozytywny opening!

Paprika
Nie wiem jak to jest, że jakoś ciężko jest mi zdecydować się na film, czy to aktorski, czy anime. Paprikę miałam w planach już od bardzo dawna, w końcu można powiedzieć, że jest to film już kultowy. Po tym jak coraz to kolejne osoby mi go polecały i zachwalały muzykę, wreszcie go obejrzałam. I jak się można domyślić, było warto.

Violet Evergarden
Seria, którą zaczęłam po zobaczeniu przepięknych kadrów, a którą wkrótce pokochałam także za chwytającą za serce historię. Po prostu polecam.

Steins;Gate
Wreszcie i ja mogę się pochwalić znajomością tej serii, o której słyszałam chyba prawie od samych początków mojej przygody z anime. I okazuje się, że naprawdę było warto, choć gdyby nie świadomość jej sławy, możliwe że przez początkowe zachowanie pewnych bohaterów szybko bym ją porzuciła.

Banana Fish
Najświeższe z wszystkich przedstawionych tutaj anime. Uwspółcześniona wersja sporo starszej mangi. Ma swoje niedoróbki (choć wciąż jeszcze nie mogę porównać jej z pierwowzorem), jednak wciąż pozostaje warta uwagi. I ma dwa przepiękne endingi - Prayer X i RED.
Nakamura Asumiko "Yobidashi Hajime"
Trochę ze względu na to, że jest to pierwsza manga, którą w całości przeczytałam po japońsku, głównie dlatego, że to po prostu bardzo dobrze zapowiadająca się historia. Tym bardziej jest mi przykro, że prawdopodobnie nie poznam jej dalszego ciągu i nawet tych parę rozdziałów nie doczeka się większego rozgłosu.
Natsuo Kumeta "Nasz cud"
Świetna manga, wciągająca, pełna intryg i niespodzianek historia oraz ciekawi bohaterowie. Gdyby tylko kreska pozwalała łatwiej rozróżnić poszczególne postaci... no ale to nie jest aż taki problem, zwłaszcza gdy czyta się kilka tomów pod rząd. Jedna z tych mang, na których skompletowaniu mi zależy, więc ze smutkiem przyjęłam wiadomość, że przez kiepską sprzedaż będzie rzadziej wydawana. Obecnie mamy 13 tomów.
Tohru Tagura "Historia o miłości"
Tę mangę postanowiłam wymienić dlatego, że Dango zaczęło ją wydawać w Polsce. Yay! A pisałam o niej jeszcze na długo przed tym. Coś wolno to idzie, ale podejrzewam, że to kwestia jakichś trudności ze strony japońskiej. Oby jednorazowych. Drugi tom ma mieć premierę na początku marca.
W ramach wyjątku, bo ogólnie w nic raczej nie gram (chociaż wcześniej mogłam uwzględnić Mystic Messengera... no trudno), w tym roku mogę stworzyć dodatkową kategorię i wrzucić do niej One Piece Pirate Warriors 3. Przyznam, że się tego nie spodziewałam, a jednak szybko się w nią wkręciłam (chociaż raczej grając w towarzystwie, nie sama).
Uznałam, że wymienię nieco więcej tytułów niż początkowo zakładałam. Jak można się było spodziewać, większość obejrzanych przeze mnie w tym roku filmów było produkcji Marvela. Czarna pantera na przykład. Nie mogłam też oczywiście przegapić Avengers: Infinity War (nie mogę się doczekać drugiej części). Był i świetny Deadpool 2, któremu udało się przewyższyć pierwszą część. Twój Simon niestety nie spełnił moich oczekiwań, o czym pisałam tutaj. Po drodze załapali się też Iniemamocni 2 oraz Ant-Man i Osa, oba filmy oglądało się całkiem przyjemnie. Krzysiu, gdzie jesteś? zdecydowanie zasługuje na to, by go wyróżnić. Bardzo ładny film. Trafił się i Venom, a z okazji 5 listopada uznałam, że wreszcie obejrzę V jak Vendetta i nie był to czas stracony.
Tym razem (głównie za sprawą Netflixa, na który w końcu się zdecydowałam) także w tej kategorii mam coś do powiedzenia. Dokończyłam na przykład oglądanie Lucifera (w każdym razie drugiej serii i od tamtej pory nieustannie ubolewam nad tym, że trzecia wciąż nie jest dostępna na Netflixie). Wreszcie znalazłam też czas na obejrzenie Belfra, którego specjalnie kupiłam na DVD i przyznam, był całkiem niezły. Dalej poszło hurtem - Jessica Jones, Iron Fist i po dłuższej przerwie powrót do Daredevila, a skoro ich osobne seriale już co najmniej napoczęłam, czym prędzej zabrałam się za Defenders, którego ze swoim zamiłowaniem do crossoverów po prostu nie mogłam przegapić. Ostatnio zaczęłam też Ultraviolet, polski serial o detektywach-amatorach. A! I oczywiście Brooklyn 9-9, który jest świetną komedią, a przy okazji i niezłym serialem kryminalnym.
Panic! At the Disco Pray for the Wicked
W tym roku (prawie na moje urodziny) wyszedł nowy album Panic! at the Disco i to chyba pierwszy taki przypadek, żebym miała płytę tak szybko po jej premierze. Mieć płytę - fajna rzecz, ale niewielu mam lubianych wykonawców, przy których czuję jakąś wielką potrzebę jak najszybszego posłuchania ich nowych piosenek czy ogólnie śledzenia co się w tym temacie dzieje. A wracając do płyty, choć mam swoich ulubieńców (chociażby King of the clouds), szybko polubiłam wszystkie z pojawiających się tu utworów. Odtwarzacz jakoś się nie chciał dodać, więc pozostaje użyć linku.

Ruelle
Ruelle tworzy przede wszystkim muzykę do filmów i seriali. Zaczęło się od tego, że zaczęłam ją kojarzyć z piosenek pojawiających się w Shadowhunters, jednak do przyjrzenia się bliżej jej twórczości zmotywowała mnie chyba piosenka z The Darkest Minds (samego filmu nie widziałam, za to zwiastun kilkakrotnie w kinie) i jakoś to już wtedy poszło. Bardzo podoba mi się jej głos i ogólny klimat utworów.

Kenshi Yonezu (米津 玄師)
Najpierw usłyszałam go w openingu do Boku no Hero  Academia, ale wtedy jeszcze nie zwróciłam na niego większej uwagi. Właściwie nawet nie wiem dokładnie od czego się zaczęło, ale w końcu jego piosenki bardzo przypadły mi do gustu.

Daoko
I z pośpiechu zapomniałam o jeszcze jednej osobie, jakoś mi się wydawało, że już o niej pisałam. Daoko poznałam przy okazji endingu do Kekkai Sensen & Beyond (poniżej) i przez jakiś czas na tym się moja wiedza kończyła, ale w końcu zaczęłam słuchać innych jej piosenek. To, że tak ją polubiłam było dla mnie trochę zaskoczeniem, bo zwykle wolę raczej inny typ wokalu.

sobota, 22 grudnia 2018

Stosik 5/2018

A teraz między innymi trochę targowych zdobyczy, których postanowiłam nie dokładać do poprzedniego stosiku, żeby nie opóźniać go jeszcze bardziej.
Aya Kanno "Requiem Króla Róż" (10) - Ten tom przynosi naprawdę sporo rewelacji i ogólnie wiele się pozmieniało. A na kolejny znów będzie trzeba trochę poczekać...
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (11) - Poważniejszych tematów ciąg dalszy (chociaż to nie tak, że humoru nie było wcale). Kwestia ojca Hanae wciąż pozostaje ważna i zastanawia mnie, co teraz postanowi Abeno. A tak swoją drogą, już niedługo drugi sezon anime!
Yuki Midorikawa "Księga Przyjaciół Natsume" (2) - I kolejne przygody Natsume, a wśród nich test odwagi, Nyanko-sensei w wersji miniaturowej i spotkanie z egzorcystą Natorim.
Naoki Urasawa "Monster" (1) - Od pewnego czasu myślałam nad zaczęciem tej serii, a że akurat trafiłam na pierwszy tom w całkiem niezłej cenie, nie zastanawiałam się długo. Zapowiada się na interesującą, choć i ciężką tematycznie lekturę. Inna kwestia dotyczy tego, kiedy będę mogła ją kontynuować biorąc pod uwagę to, z jakim trudem przychodzi mi decyzja o kupieniu sporo droższej niż zazwyczaj mangi... Z drugiej strony, czytając ten tom towarzyszyła mi myśl typu 'wow, to naprawdę porządne wydanie'. Na taki tomik (czy może już tomiszcze?) aż miło się patrzy, więc może uda mi się jakoś łatwiej przełamać. ;) No i to wydanie podwójne, więc do uzbierania jest 9, nie 18 tomów.

Takashi Hiraide "Kot, który spadł z nieba" - Od dawna miałam ją w planach i uznałam, że Targi Książki będą dobrą okazją, żeby ją wreszcie kupić. Całkiem miło się czytało, choć zdecydowanie nie jest to książka dla tych, którzy oczekują wartkiej akcji. Tutaj wszystko dzieje się powoli i spokojnie.
W. Bruce Cameron "Był sobie pies" - Ta i książki poniżej są z targowej wymiany, trochę z przypadku, bo coś przecież trzeba było wziąć, ale mogę przyznać, że wyszło zdecydowanie lepiej niż na pierwszej wymianie, w której brałam udział (chyba dwa lata temu).
Suzanne Collins "Gregor i niedokończona przepowiednia" - Ta jest najbardziej przypadkowa, wzięta, bo kojarzyłam ją z przeczytanej kiedyś recenzji
Tetsuya Honda "Przeczucie" - Ze zdobycia tej jestem najbardziej zadowolona, bo od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać, tylko jakoś nie mogłam się zebrać do kupienia jej.
Mick Finlay "Detektyw Arrowood" - Ma detektywa w tytule, tak? Powinno wystarczyć jako powód. Co prawda miałabym dostęp do tej książki w Legimi, ale skoro akurat napatoczyło się wydanie papierowe, to dlaczego miałabym nie skorzystać? ;)

I to miało być na tyle, jednak ostatecznie wpadło w moje ręce coś więcej. I to nawet sporo cosiów. :3
Eiichiro Oda "One Piece" (51) - Nie żebym miała wszystkie poprzednie (czy jakiekolwiek) tomy (chociaż chciałabym), po prostu szczęśliwym trafem udało mi się zdobyć ten tom za darmo. Przedstawia początek wydarzeń na archipelagu Sabaody i jak tak sobie czytałam, to jeszcze bardziej nabrałam ochoty, żeby zdobyć resztę, co niestety byłoby bardzo kosztowne... i nie wiem gdzie ja bym to wszystko upchnęła. ^^'' Może kiedyś...
Hiro Arikawa "Kroniki kota podróżnika" - Od pewnego czasu czaiłam się na tę powieść - w końcu jak tu się oprzeć kotu? Właśnie czytam i jest całkiem ciekawie.
M. Visniec "Sprzedawca początków powieści" - A tu rzadki widok u mnie, jakaś nowość! Dość spontaniczna decyzja pod wpływem jednej czy dwóch opinii na jej temat. Oby było warto.
Keigo Higashino "Cuda za rogiem" - Ta powieść wpadła mi w oko jeszcze podczas Targów Książki, ale wtedy jeszcze się nie zdecydowałam. Ostatecznie jednak do mnie trafiła.
K. Bednarz "Kwiaty w pudełku" - Tu też nietypowo na mnie, bo z publicystyką jakoś zwykle nie było mi po drodze, brakowało okazji (choć może to tylko wymówka). W każdym razie na początek wybrałam reportaże o kobietach w Japonii, na które czaiłam się od dłuższego czasu.
Z. Davisson "Yūrei" - Skoro "Yōkai" już za mną, to czas na coś o japońskich duchach.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

M. Foster "Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej"

Yōkai ciekawią mnie już od dawna, więc nic dziwnego, że i ta publikacja przyciągnęła moją uwagę... A jednak długo zajęło mi zabranie się za nią i to nawet pomimo tego, że już jakiś czas temu wygrałam ją w konkursie u Frydzi. Cóż, lepiej późno niż wcale i ważne, że naprawdę było warto. (W porównaniu do moich poprzednich, ostatnio bardzo nielicznych recenzji, ta wyszła dość długa, chociaż to i tak wersja skrócona względem tej, którą przygotowałam na inną okoliczność)

poniedziałek, 19 listopada 2018

Podsumowanie sezonu anime na lato 2018

Aż wstyd, ale właściwie niewiele brakowało żebym zapomniała o tym podsumowaniu... Z drugiej strony to nie tak, że nie znalazłam sobie żadnego usprawiedliwienia, nawet jeśli jest ono dość marne. Ale, już nie przedłużając, przedstawiam, co jakiś czas temu gościło na moim ekranie. :)

poniedziałek, 12 listopada 2018

Stosik 4/2018

Miało być szybko, a do czasu publikacji i tak zdążył minąć jakiś miesiąc odkąd zaczęłam opisywać ten stosik... Tym razem przeważają mangi od JPF (choć i tak nie jest tego dużo), aż dziwne, bo rzadko się to u mnie zdarza. Nowych książek brak, ostatnio głównie korzystam z Legimi lub Storytel.